Wyrzucili Polkę, a Norwegów - nie. Dlaczego?

Pracująca w Norwegii polska lekarka Katarzyna Jachimowicz została zwolniona z pracy za sprzeciw sumienia wobec zakładania spiralek wczesnoporonnych. A jej koledzy, którzy także tego nie robią, bo nie potrafią, zachowują swe etaty. Dlaczego? Kwestia ta stanęła dziś przed sądem w Notodden.

Reklama

Dr Jachimowicz opisała działanie spiralek. Uszkadzają one błonę śluzową macicy. Uniemożliwiają w ten sposób zagnieżdżenie się poczętego już dziecka, a w efekcie - jego śmierć. Na swój udział w spowodowaniu śmierci człowieka dr Jachimowicz nie godzi się jako człowiek, lekarz i katoliczka. - To jest człowiek, niezależnie od tego, z ilu składa się komórek - podkreśliła.

Dodała, że pacjentki sporadycznie zgłaszały się w celu założenia wkładki. Potwierdził to dr Pål Toreid, były główny lekarz gminny, którzy przyznał, że nie miał obiekcji co do zakładania spiralek, dawniej robił to często. Teraz jednak zdarza się to tak rzadko, że nie jest już pewny, czy potrafiłby zrobić to poprawnie. W ostatnim roku były zaledwie 4 takie przypadki. Za każdym razem robił to innych lekarz. Pytanie sędziego, skąd w tej akurat gminie takie małe zainteresowanie spiralkami, wywołało wesołość na sali. Pewnie dlatego, że Sauherad znane jest jako okolica rolnicza, zamieszkana głównie przez ludzi starszych... Podobnie jednak jest też w gminie sąsiedniej, gdzie założenie bądź zdjęcie wkładki domacicznej to cel 0,05 proc. wizyt u lekarzy.

- Kwestia spiralek to sztuczny problem - stwierdziła wprost inna lekarka z przychodni gminy Sauherad Kristin Sekse Vikane. Wprawdzie zakres uprawnień lekarzy rodzinnych jest znacznie szerzy niż w Polsce, ale - jak podkreśliła dr Sekse - oczekiwanie, że każdy norweski lekarz rodzinny będzie wykonywał wszystkie typy świadczeń, jest nierealistyczne.

Dr Jachimowicz mówiła też o alternatywnych propozycjach, jakie złożyła jej gmina Sauherad. Najpierw było to pół etatu, ale na stanowiskach pomocniczych, m.in. w gminnym domu opieki. Potem był to zasiłek na przekwalifikowanie - niewielki jak na warunki norweskie, będący mniej więcej dwukrotnością miesięcznego wynagrodzenia lekarza netto. Polska lekarka wspominała też, co usłyszała od urzędniczki gminnej, proponującej jej ten zasiłek: 

- Możesz zostać kim chcesz, choćby szewcem - miała powiedzieć Cecilie Stangeby.

Polka nie przyjęła tej propozycji. Rozpoczęła pracę i kształcenie na specjalizacji psychiatrycznej, gdzie nie ma pola konfliktu, dotyczącego spiralek. Oznaczało to jednak cofnięcie kariery zawodowej 48-letniej lekarki o 20 lat.

Zeznająca przed sądem Cecilie Stangeby przyznała, że obecnie - czyli po zwolnieniu dr Jachimowicz - żaden z lekarzy, pracujących w podlegającej jej przychodni, nie potrafi zakładać spiralek. I żaden nie został za to zwolniony. Jeśli pacjentka chce założenia takiej wkładki, jest odsyłana do specjalisty ginekologa. Czyli zwolnienie polskiej lekarki praktycznie nie zmieniło niczego w funkcjonowaniu placówki.

Mówiąc wprost: Polka nie została wyrzucona za to, że nie zakładała spiralek, ale za to, że miała odwagę głośno bronić swej wolności sumienia.

Kluczowe znaczenie dla takiego, a nie innego stanowiska gminy miało rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia, wedle którego wolność sumienia lekarza musi ustąpić prawom kobiety. A do takich rząd norweski zalicza korzystanie z wkładek wczesnoporonnych.

Marianne Saelen z Ministerstwa Zdrowia i Spraw Społecznych potwierdziła słowa adwokata polskiej lekarki Håkona Blekena, który sugerował, że dr Jachimowicz padła poniekąd ofiarą gry politycznej partii, tworzących koalicję rządową. Zniesienie klauzuli sumienia w medycynie rodzinnej miało być - według niej - polityczną ceną za nienakładanie na lekarzy rodzinnych obowiązku kierowania na aborcję i - ewentualnie w przyszłości - także na eutanazję.

Adwokat polskiej lekarki nie kwestionuje zniesienia klauzuli sumienia w medycynie rodzinnej. Akcentuje jednak, że dr Jachimowicz odmawia zakładania spiralek nie tylko dlatego, że ma co do tego zastrzeżenia moralne, ale także dlatego, że nie posiada stosownych umiejętności. A - jak podkreśla - ich nabycie nie jest konieczne. Można być praktykującym lekarzem rodzinnym i nie zajmować się spiralkami, czego przykładami są wszyscy medycy obecnie pracujący w Sauherad.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    17.01.2017 15:42
    Sluchajcie tego w ubiegły czwartek byłem w salonie znanej niemieckiej sieci komórkowej 1&1 chciałem wziąść tel komórkowy na abonament i właśnie Pani po zobaczeniu polskiego dowodu również mi odmówiła a w piątek w Media Markt również w Niemczech Pan był bardzo miły i bez żadnych komplikacji otrzymałem umowe
  • aaa
    20.01.2017 12:00
    też odkrycie, Łunia i Europa Zach. po to się "otwierała" i "poszerzał", żeby zdobyć nowych wyrobnikow do prac, których miejscowi nie chcieli, nie żeby ktoś ich pouczał czy ewangelizował
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama