Wojownicy trzeźwości

Ojciec Dobrosław Mężyk, franciszkanin z Górek Wielkich, pochodzi z Łącka. Tego Łącka – od śliwowicy. – Widziałem, ile zła ta śliwowica zrobiła w sąsiedztwie, w rodzinie…

Reklama

Na początku powiedzieć: „Nie, dziękuję”, nie jest łatwo. Mówią albo myślą: „głupi dziwak”… Ojciec Dobrosław Mężyk jest zdeklarowanym abstynentem od kilku lat. Nie zabrakło go więc i w tym roku na stoku „Pod Starym Groniem” w Brennej, gdzie w niedzielę 26 lutego, kiedy w całej Polsce rozpoczynał się 50. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu, rozegrano zawody 19. Zimowych Igrzysk Abstynentów.

iedy w swoim rodzinnym Łącku widział, co śliwowica wyprawia z bliskimi mu ludźmi, postanowił, że chcę ratować tych, którym można pomóc. – Powiedzenie „nie”, kiedy częstują alkoholem, musi być zdecydowane. Na początku nie jest łatwo. Nieraz były góralskie imprezy rodzinne przy okazji chrzcin, więc mówiłem, że jeśli będzie alkohol, to mnie nie ma. Mówili: „Stasek, nie wygłupiej sie – taka tradycja”. Odpowiadałem: musicie wybrać: – czy to rzeczywiście jest chrzest, uroczystość kościelna, rodzinna, czy dzieci tam mają być na pierwszym miejscu, czy wy? I teraz już wiedzą, że jak się „Stasek” – takie mam imię od chrztu – pojawia, to wódki nie ma. Nie piją i jest fajnie. Potrafimy się bawić – opowiada o. Dobrosław.

Trzeźwi dla Polski

Historia tych igrzysk zaczęła się pod koniec lat 90. – spotkali się w gronie sympatyków sportów zimowych na integracyjnej zabawie w bielskiej Straconce. Łączyło ich Katolickie Towarzystwo Kulturalne i Wspólnota Przymierza „Miasto na Górze” w Bielsku-Białej. Większość członków tej wspólnoty to osoby, które zdecydowały się na podjęcie dożywotniego postu od alkoholu w intencji trzeźwości Polaków w ramach akcji „Trzeźwi dla Polski”. Byli przekonani, że trzeba zrobić coś więcej. Wiedzieli, gdzie znajdą sprzymierzeńca – w „wojowniku trzeźwości”. Ruszyli więc prosto do Kamesznicy – do ks. prał. Władysława Zązla. To właśnie Kamesznica stała się początkowo miejscem Zimowych Igrzysk Abstynentów.

Organizatorzy z roku na rok zastanawiali się, czy dadzą radę przygotować kolejne zawody. Po trzecich usłyszeli od ks. Zązla – jeśli udało się je zorganizować trzy razy, to będą już zawsze! Po Kamesznicy areną jednych igrzysk był Szczyrk, a od sześciu lat abstynentów, sympatyków abstynencji i ich najbliższych gości parafia św. Jana Chrzciciela w Brennej – ze swoim proboszczem ks. Czesławem Szwedem – i pobliski stok „Pod Starym Groniem”.

To Duch Święty

W tym roku igrzyska odbyły się już po raz 19. Księdza prałata Władysława Zązla czeka w tym roku emerytura, ale jak zapewnia, od inicjatyw trzeźwościowych, a tym samym od zimowych igrzysk, nie zamierza odchodzić. Co roku zawody rozpoczyna Msza Święta. Także od początku historii igrzysk warunkiem udziału w nich – dla dorosłych – jest deklaracja co najmniej miesięcznej abstynencji od używek. Nazwiska setek uczestników abstynenckiej zabawy zawiera kronika, nieodłącznie towarzysząca spotkaniom na śniegu. Mszy św. przewodniczył ks. prał. Władysław Zązel, a wraz z nim przy ołtarzu stanęli: ks. Czesław Szwed – proboszcz parafii w Brennej i jej wikariusze: ks. Robert Sala i ks. Michał Gajzler oraz franciszkanie – o. Oskar Puszkiewicz, sekretarz Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, i o. Dobrosław Mężyk z sąsiednich Górek Wielkich.

– W tym jubileuszowym Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu modlimy się i podejmujemy ofiarę po to, aby nasza ojczyzna była trzeźwa. Myśląc „ojczyzna”, myślimy o każdym z nas – mówił o. Oskar Puszkiewicz OFM. – Ten rok jest także rokiem Narodowego Kongresu Trzeźwości, który odbędzie się we wrześniu, ale poprzez różne wydarzenia będzie trwał przez cały rok. Ojciec Puszkiewicz zwrócił uwagę, że takie inicjatywy jak igrzyska abstynentów są dowodem działania Ducha Świętego, otwarcia na wzajemną pomoc i wsparcie.

Organizatorzy swoim przykładem świadczą, że przy otwarciu na Bożą pomoc prawdziwa wolność jest możliwa. Po Eucharystii przyszedł już czas na zabawę na śniegu – zapewnie także wymodlonym, bo dokoła: przedwiośnie w pełni! Na stoku „Pod Starym Groniem” zawodnicy rywalizowali w narciarskim slalomie gigancie, a także konkurencjach rekreacyjnych: rzucie śnieżką do celu, zjeździe na „byle czym”, crossie na „jabłuszkach” i rzeźbie śniegowej.

Kiedy się pogubimy

– Igrzyska to wspaniała inicjatywa, pod którą się podpisuję całym sercem – mówi o. Dobrosław, zakładając koszulkę z numerem startowym. – Sympatyzuję z ruchem trzeźwościowym, udzielam się jako psychoterapeuta terapii uzależnień. Szkoda, że nie ma zbyt wiele imprez, które wyciągają ludzi na świeże powietrze. Bo w zdrowieniu do trzeźwości ta strona fizyczna jest równie ważna jak pomoc duchowa i psychoterapia. Poza tym chodzi o profilaktykę. Chciałem zaprosić ministrantów do udziału w zawodach. Kiedy usłyszeli: „igrzyska abstynentów”, odpowiadali z uśmieszkiem: „Nie, dziękuję”. To też symptomatyczne, że sama nazwa budzi opór. I to jest zadanie i wielkie pole do działania dla nas, kapłanów, i dla nauczycieli.

– Największym znakiem dobrej roboty jest fakt, że igrzyska nie umarły śmiercią naturalną, choć pod wieloma względami: organizacyjnym, logistycznym, finansowym, jest to przedsięwzięcie naprawdę niełatwe – mówi Marek Zwoliński, obecny w gronie organizatorów od początku. – Od początku akcentujemy też nasz związek z Kościołem. Łaska i wiara w Pana Boga są kluczem rozwiązania problemu nadużywania alkoholu i wielu z nas tego doświadczyło. Chcemy pokazać, że to nie obciach, że to nie wstyd.

Marek Zwoliński dodaje, że wsparcie ks. Zązla ma niebagatelny wpływ na organizację zimowego spotkania abstynentów i sympatyków abstynencji. – Jest dla nas przewodnikiem duchowym, ale przede wszystkim przewodnikiem – podkreśla Elżbieta Jakubiec, na igrzyskach od 13 lat. – Kiedy się pogubimy, potrzebujemy wsparcia, zrozumienia, i to otrzymujemy ze strony księdza prałata. Nie wstydzimy się tego, że nasze życie tak się potoczyło – kiedyś upadliśmy, ale dziś chodzimy z podniesioną głową. Tu, na stoku, nie spotkasz smutnego człowieka.

– Sprawa trzeźwości jest aktualna od lat, a dziś może nawet bardziej, bo problem się nasila – mówi ks. Władysław Zązel. – Dziś nad wyraz hołubi się wolność. Niestety, nie jest to tylko wolność do dobrego, ale też wolność do złego. Ona powinna być ograniczona. Człowiek nigdy nie powinien się wyzbywać daru używania rozumu danego przez Boga. Ludzie wstydzą się kalectwa, a nie wstydzą się kalectwa przez alkohol. Człowiek wstydzi się, by mówiono o nim alkoholik, ale nie wstydzi się pokazać, że nim jest.

I dziś dziękuję Bogu

Od początku w organizację wszystkich igrzysk włącza się także Mirosław Krywult. – U mnie wszystko zaczęło się w 1993 r. na rekolekcjach w Pewli. Byłem takim niedzielnym imprezowiczem. Większych problemów z alkoholem nie miałem – opowiada, czuwając przy stanowisku rzutów śnieżką do celu. – Ale wszyscy szli podpisać Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, więc żeby głupio nie wyglądało, też poszedłem. I dziś dziękuję Bogu, że tak mnie poprowadził…

Niemal od początku wśród organizatorów jest także Stanisław Nastały – podobnie jak Mirosław Krywult – członek „Miasta na Górze”. – Lata 90. Po raz pierwszy byłem na rekolekcjach, w czasie których można było oddać Jezusowi pragnienie uwolnienia od uzależnień. Zauważyłem, że mój alkohol coraz bardziej przeszkadza mojej rodzinie. Zwłaszcza dzieciom – opowiada. – Bo usłyszeć jak własne dziecko mówi o ojcu „pijak”, to ból trudny do wypowiedzenia. Podjąłem decyzję o oddaniu Bogu siebie i o abstynencji na całe życie: będę trzeźwy dla żony, dzieci i naszej ojczyzny. I jestem wdzięczny Panu Bogu za wszystko, co dzięki tej decyzji otrzymuję każdego dnia: szczęśliwe, naprawdę wolne, radosne życie. Jestem pewien – bez Boga, bez wspólnoty, bez modlitwy drugiego człowieka sam sobie nie poradzisz z tą ciężką chorobą.

Droga Krzyżowa w intencji trzeźwości

Diecezjalny duszpasterz trzeźwości ks. prałat Władysław Zązel i Bractwo Trzeźwości przy oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana zapraszają na nabożeństwo Drogi Krzyżowej w intencji trzeźwości narodu, które odbędzie się w sobotę 18 marca o godz. 10 na terenie byłego niemieckiego obozu Auschwitz II-Birkenau – w Oświęcimiu-Brzezince. Nabożeństwu przewodniczyć będzie bp Tadeusz Bronakowski z Łomży. Wśród ruin pieców krematoryjnych i obozowych baraków wierni będą rozważać stacje Męki Pańskiej, przypominając o historii męczeństwa więźniów obozu hitlerowskiego. W modlitwę wplecione zostaną świadectwa anonimowych alkoholików i przedstawicieli grup Al-Anon. Drogę Krzyżową zakończy Msza św. w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama