Skauting ze wszystkich sił

Można ich spotkać w Koszalinie, Słupsku, Kołobrzegu, Szczecinku, Sławsku i Biesowicach. W sumie w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej jest ich ponad 150 – na razie.

Reklama

Msza św. w kościele pw. św. Wojciecha, konferencja dla rodziców, harcerskie zbiórki. Na koniec przedstawienie o św. Bracie Albercie i wspólny apel. Tak w Koszalinie wyglądał Dzień Modlitw za Federację Skautingu Europejskiego, który 19 marca pod hasłem „Być dobrym jak chleb” zgromadził kilkudziesięciu młodych ludzi z całej diecezji. – Skauting proponuje wartości, które są uniwersalne i odpowiadają naturalnym potrzebom człowieka, dlatego sprawdzają się pod każdą szerokością geograficzną od 100 lat – tłumaczy o. Rafał Dudek, benedyktyn ze Starego Krakowa, duszpasterz skautów w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Wędrowanie z Księgą dżungli

Skauting obejmuje trzy gałęzie. Każda ma zajęcia dostosowane do poziomu i potrzeb młodego człowieka. Najmłodsze są wilczki, czyli dzieci w wieku od 8 do 12 lat. Na tym etapie wszystkie treści przekazywane są w formie zabawy opartej na „Księdze dżungli”. Zbiórki odbywają się raz na dwa tygodnie. Na czele gromady stoi najstarszy, dorosły człowiek – akela. Po Mszy św. na placu przed kościołem św. Wojciecha do zbiórki ustawiają się Miłosz Wasylew i Bruno Bukowski. Wilczki ze Sławska wspominają swoją pierwszą harcerską wizytę w lesie: – Bawiliśmy się, rozpaliliśmy ognisko. Nie chciało się wracać do domu, tak było fajnie. Aż trudno uwierzyć, że młodego człowieka można dziś oderwać od ekranu komputera czy smartfona. A jednak. – Wszystkie zbiórki odbywają się na łonie przyrody, blisko natury, w lesie, na polanie, na łące – podkreśla o. Rafał.

Co jeszcze robią skauci? Jeżdżą na dłuższe obozy albo na jednodniowe wycieczki, także za granicę. – U szefów, czyli tzw. wędrowników powyżej 16. roku życia, podstawową formą jest właśnie wędrówka – weekendowa, maksymalnie kilkudniowa, odbywająca się kilka razy w roku. Stosujemy taką pedagogikę drogi, ponieważ człowiek w drodze uczy się pokonywania przeciwności i podejmuje zobowiązania życiowe – tłumaczy duszpasterz skautów.

Życie prawdziwe

Konferencję dla rodziców skautów, którzy ze swoimi dziećmi przyjechali 19 marca do Koszalina, poprowadził Zbigniew Korba, były przewodniczący Skautów Europy w Polsce, prawnik, ojciec pięciorga dzieci, w tym trojga nastolatków. – Chciałem spotkać się z nimi jak z przyjaciółmi i powiedzieć im, jak ważne dla młodego człowieka jest zaufanie, towarzyszenie, tworzenie więzi i inspirowanie. Żeby przeżyć prawdziwą przygodę z prawdziwymi przyjaciółmi, dzieci muszą wychodzić z domu. Pod okiem starszego kolegi, drużynowego, akeli, odpowiadają sobie na ważne, życiowe pytania, rozpoznają swoje talenty, stają się najlepszą wersją samego siebie. To wszystko pomaga im także w spotkaniu z Panem Bogiem – mówi Zbigniew Korba. – W pewnym momencie młody człowiek wychodzi poza rodzinę. Nawet najlepsi rodzice nie są w stanie przekazać mu wszystkiego. Nastolatek musi znaleźć rówieśników, skonfrontować się ze światem, nawiązać przyjaźnie, przeżyć przygodę, znaleźć motywację do pracy nad sobą. Skauting to wszystko umożliwia – zaznacza doświadczony harcerz, podkreślając jednak, że niezmiennie to rodzice są najważniejsi w procesie wychowawczym i skauting odgrywa w nim rolę pomocniczą, a nie zastępczą.

Wilczki ze Sławska, zapytane o obowiązki każdego skauta, odpowiadają jednym głosem: – Skaut codziennie musi wykonać jeden dobry uczynek, nigdy nie może kłamać, musi być radosny i czysty. Musi się często myć, myśleć o innych, a rano i wieczorem odmawiać Różaniec. A jak mają to robić? Tu też odpowiedź pada chórem: – Ze wszystkich sił!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama