Krok ku zaufaniu

– Chodzi o tworzenie nowej kultury, nowego człowieka, przeciwstawianie się terrorowi picia. Któż z nas nie słyszał: „Co ty? Nie wypijesz? Chory jesteś, do sekty się zapisałeś?” – mówi pan Krzysztof.

Reklama

To było pierwsze takie spotkanie, kiedy członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC) ze wspólnoty Domowego Kościoła spotkali się na modlitwie, podczas której dzielili się świadectwami: jak krucjata zmienia życie, uwalnia od uzależnień, po prostu czyni człowieka wolnym. Całość rozpoczęła się od Mszy św. w kościele pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie, której przewodniczył moderator Domowego Kościoła rejonu Mrągowo, ks. Robert Kaniowski.

– Od pewnego czasu próbujemy, nie tylko we wspólnocie, ale również w parafiach wśród wiernych organizować spotkania informacyjne, które mają przybliżyć ideę KWC. Podczas Eucharystii ktoś głosi świadectwo, by ludzie uświadomili sobie, że są osoby, które dobrowolnie rezygnują z picia alkoholu, ofiarowując to wyrzeczenie za kogoś, kto pije. Często są to osoby bliskie, z rodzin, przyjaciele, sąsiedzi. Celem KWC nie jest walka z alkoholem, ale z nadmiernym jego spożywaniem. Oczywiście, chodzi również o tworzenie nowej kultury, nowego człowieka, przeciwstawianie się terrorowi picia. Któż z nas nie słyszał: „Co ty? Nie wypijesz? Chory jesteś, do sekty się zapisałeś?” – mówi Krzysztof Hawryluk z Mrągowa, odpowiedzialny za organizację spotkania. W krucjacie wraz z żoną Barbarą jest od 1996 roku. – Trwanie w krucjacie to jest wyzwolenie. Mogę dać drugiemu człowiekowi coś z siebie, nie z przymusu, a w postaci ofiary – dodaje pani Barbara.

W archidiecezji warmińskiej do krucjaty należy ponad 30 małżeństw z Domowego Kościoła. – Trwanie w KWC przekłada się na całe nasze rodziny, jak i na całe społeczeństwo. To jest ruch, w który może zaangażować się każdy, niekoniecznie członek jakiejś wspólnoty. Staramy się wychodzić na zewnątrz z darem abstynencji – mówi Dorota Jasińska.

Pan Henryk podkreśla, że wieloletnie trwanie w krucjacie znacznie ułatwia na co dzień rezygnację z sytuacji, które uzależniają – picia, palenia czy choćby wielogodzinnego trwania przed telewizorem, kiedy ogląda się kolejne odcinki serialu. – To jest formowanie postawy niespełniania każdej zachcianki. Bo przecież czasami przyjemność, której doświadczamy, jest pozorna, szkodzi nam. Mając tę świadomość łatwiej jest wyłączyć telewizor, zrezygnować z imprezy. Tego doświadczam – mówi.

Pierwszy raz krucjatę podpisał w 1986 roku. – A doświadczenia były różne. Namawianie na weselu: „Wypij, tyle się nie widzieliśmy”. Nawet próbowano wlać mi wódkę na siłę do gardła. Wizyty na wsi, u rodziny, czasem przykrości – wspomina. – Krucjata to taki krok w kierunku całkowitego zaufania Bogu i wyzwolenia. Bo nie chodzi tylko o alkohol. Ona człowieka czyni wolnym. Jest łaska, że człowiek nie uzależni się od innych sytuacji. Jest to świadectwo dla naszych dzieci, wnuków. To przecież też jest ważne – dodaje pani Teresa.

KWC to odpowiedź ks. Franciszka Blachnickiego na apel Jana Pawła II, który prosił o „odnowę duchową pokoleń, które stoją w obliczu końca drugiego tysiąclecia”. Założyciel Ruchu Światło–Życie powiedział: „Odpowiadając na tę prośbę, rozpoczynamy (...) przygotowanie do służby wyzwolenia z nałogów społecznych, zwłaszcza nałogu alkoholizmu oraz ze wszelkiego zakłamania i lęku, który nie pozwala człowiekowi urzeczywistniać siebie zgodnie z wzniosłym powołaniem osoby, aby stać się Nowym Człowiekiem, na wzór Niepokalanej, Matki Chrystusa i Kościoła”.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama