Z kartą w portfelu

Karty płatnicze, kredytowe, bankomatowe – czym się różnią? Statystyczny Polak ma w kieszeni przynajmniej jedną z nich.

Reklama

Tak naprawdę w praktyce nie korzystamy z czegoś takiego jak karta bankomatowa. Karty płatnicze dzielą się głównie na debetowe i kredytowe. To z tych pierwszych korzysta większość Polaków. Karta debetowa daje dostęp do pieniędzy, które mamy na koncie. Kiedy płacimy, środki są od razu zdejmowane z rachunku. Możemy wydać tylko tyle pieniędzy, ile na nim zgromadziliśmy, no chyba że mamy kredyt odnawialny – wtedy do wysokości tego kredytu.

Karty kredytowe działają inaczej. W ich przypadku ustalona jest suma, jaką wolno wydać w ciągu określonego czasu (okresu rozliczeniowego, np. miesiąca), nawet jeśli na naszym koncie osobistym nie ma tyle pieniędzy. Co pewien czas (najczęściej co miesiąc) rozliczane są wydatki i wpływy. Okazuje się, że stosunkowo niewielu Polaków korzysta z kart kredytowych. Ponad trzy czwarte kart płatniczych należących do obywateli naszego kraju to karty debetowe.

W Polsce jest coraz więcej kart płatniczych obu rodzajów. Na początku roku Narodowy Bank Polski ogłosił, że pod koniec III kwartału 2016 r. Polacy mieli ich łącznie 36,3 mln. Dokonujemy też coraz więcej transakcji za pomocą karty. W ciągu przeanalizowanego przez NBP kwartału takich działań było ponad miliard, a ich łączna kwota wyniosła 151,2 mld zł. 80 proc. z nich to transakcje bezgotówkowe, czyli zakupy z użyciem karty. Pozostałe 20 proc. transakcji to podejmowanie pieniędzy w bankomatach, okienkach bankowych, a także przy kasach sklepowych (tzw. usługa cashback).

Nic za darmo

Płacenie kartą nie byłoby z pewnością tak popularne, gdyby służące do tego urządzenia, tzw. terminale POS, były rzadkim luksusem. NBP zauważa, że przełomem był moment, kiedy liczba terminali przekroczyła 500 tys. Stało się to w ubiegłym roku. Pod koniec września 2016 r. w Polsce znajdowało się 513 tys. takich urządzeń. Wzrosła też liczba sklepów i punktów usługowych akceptujących płatność kartą. We wrześniu 2016 r. takich miejsc było 405 tys. Sklepy instalują terminale, bo coraz częściej zdarza się, że klienci nie noszą ze sobą gotówki. Co czwarty Polak używa karty częściej, niż korzysta z banknotów. Z badań firmy ARC Rynek i Opinia wynika, że polscy obywatele używają kart zarówno do codziennych zakupów (robi tak 65 proc. ankietowanych), jak i do dużych jednorazowych wydatków (44 proc. badanych).

Do akceptowania kart sklepy może jednak zniechęcać opłata pobierana przez banki od każdej transakcji. Z jej powodu do niedawna często zdarzało się, że punkty handlowe nie przyjmowały opłat bezgotówkowych przy małych kwotach. Wysokość opłaty bankowej jednak spadła – od stycznia 2015 r. wynosi od 0,2 do 0,3 proc. wartości zakupu.

Chętnie zbliżamy

W 2007 r. pojawiły się w Polsce pierwsze karty umożliwiające płacenie zbliżeniowe. Statystyki pokazują, że Polacy coraz częściej korzystają z takiej usługi. Okazuje się, że znacznie częściej niż Szwedzi, choć to ich kraj stara się wyeliminować z obiegu gotówkę, zastępując ją całkowicie transakcjami elektronicznymi. W tej dziedzinie prowadzi środkowa Europa – oprócz Polski także Czechy, Słowacja i Węgry.

Transakcja dokonywana przez przyłożenie karty do czytnika (zamiast wkładania jej do środka) trwa nieco krócej, zwłaszcza że przy transakcjach do 50 zł nie trzeba podawać kodu PIN. 28,8 mln sztuk, czyli blisko 80 proc. kart płatniczych posiadanych w tej chwili przez Polaków, to karty zbliżeniowe.

Wprowadzeniu na rynek kart zbliżeniowych towarzyszyły obawy o bezpieczeństwo. Teoretycznie właścicieli można by okradać bez wkładania im ręki do kieszeni – wystarczyłoby np. w tłoku autobusowym zbliżyć terminal do czyjejś torebki i bez konieczności podawania kodu zabrać mu z konta 50 zł. Złodziej mógłby przy tym liczyć na to, że ofiara nieprędko zorientuje się, że ma mniej pieniędzy. Okazało się jednak, że ani policja, ani Krajowy Nadzór Finansowy nie dostają zgłoszeń o takich przestępstwach. Ich dokonanie byłoby wbrew pozorom dość trudne, a w dodatku transakcje elektroniczne są zapisywane w systemie. Prędzej czy później złodziej musiałby wpaść.

Ostrożnie z zadłużeniem

Większym zagrożeniem może być nieostrożne obchodzenie się z kartą kredytową. Jeśli jej właściciel ma skłonność do wydawania pieniędzy, których nie posiada, łatwo może poważnie się zadłużyć. Pozwalając na wydatki większe niż zapas środków na koncie, wydawca karty po prostu pożycza klientowi pieniądze. Nie robi tego za darmo. Oprocentowanie jest dość wysokie. Zwykle jednak można skorzystać z tzw. okresu bezodsetkowego, jeśli spłaci się zadłużenie odpowiednio szybko. Okres ten wynosi niekiedy ponad 50 dni, ale to zależy od karty. Warto też pamiętać, by nie używać karty kredytowej do wypłaty gotówki z bankomatu. W przypadku takiej transakcji w ogóle nie obowiązuje okres bezodsetkowy, czyli od razu naliczane są odsetki od kredytu. Zapłacimy także jeszcze kilka procent prowizji.

Przy używaniu każdej karty trzeba też pamiętać, że za niektóre usługi pobierane są prowizje. Zdarza się przy tym, że instytucje finansowe zmieniają zasady obowiązujące klientów. Jeden z dużych banków przez lata oferował klientom karty debetowe, za pomocą których można było bez prowizji pobierać pieniądze w każdym bankomacie w kraju, nawet jeśli urządzenie było własnością innego banku. W pewnym momencie instytucja ogłosiła, że wypłacanie środków jest jednak obciążone prowizją, nawet jeśli korzysta się z najpopularniejszej w Polsce sieci bankomatów. 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama