Uruchom program!

O makijażu Matki Bożej, „właściwym” stroju maryjnym i odkrywaniu kobiecości mówi s. Anna Maria Pudełko.

Reklama

Agata Puścikowska: Co to znaczy „Być kobietą w pełni szczęśliwą”? – tak brzmi tytuł Twojej nowej książki.

S. Anna Maria Pudełko: Kobieta szczęśliwa to taka, która wie, kim jest, zna siebie, kocha siebie i szanuje, ale też od siebie wymaga. I ciągle dąży do rozwoju. Rozwój rozumiem tu całościowo: jako intelektualny, duchowy, emocjonalny i fizyczny. Dbanie o kondycję i wygląd, niezależnie od wieku, jest istotne.

Siostra zakonna też ma dbać o wygląd?

Absolutnie tak. Kobieta może być albo zachwycająca albo prowokująca. Zachwycająca to skromna, a jednocześnie piękna. Nie musi udowadniać wszystkim swojej wartości wyzywającymi strojami, makijażem. Prowokująca natomiast nie odkryła swojego piękna, więc wciąż i na różny sposób krzyczy: „doceń!”. A absolutnie zachwycająca jest... Maryja.

Już słyszę: „Bądź jak Maryja, naśladuj Maryję”. Tylko co to naprawdę znaczy?

Maryja nie bała się być sobą. Więc przez słowa „bądź jak Maryja” rozumiem: „miej odwagę być kobietą”. Ona była i jest „pełna łaski”, czyli pełna tego, co kobiece. To stuprocentowa kobieta. Ale ponieważ jest bez grzechu, nie ma w Niej rozdarcia, nie jest krzywym zwierciadłem, lecz wzorem. Mogę się w Niej przeglądać i brać pod uwagę, rozważać wszystkie Jej cechy: mądrość, miłość, prostotę, odwagę, dzielność. Do tego jest oczywiście potrzebna Ewangelia, czytanie i medytacja. To pozwala stopniowo odnajdywać prawdę o Niej i o... sobie samej. Choćby moment zwiastowania. Ten fragment pokazuje, że ta młoda dziewczyna była wolnym, bardzo autonomicznym człowiekiem. Żyła przecież w kulturze, w której kobieta nie miała nic do powiedzenia, jednak kiedy anioł proponuje Jej bycie Matką Boga, nie biegnie do Józefa i nie pyta go o pozwolenie czy zdanie. Podejmuje w wolny sposób decyzję. W dodatku wchodzi z aniołem w dialog. Zgadza się w końcu, mimo że doskonale wie, iż grozi Jej za to ukamienowanie, bo będzie posądzona o cudzołóstwo. Kolejny fragment: znalezienie Jezusa w świątyni. Maryja mówi z wyrzutem: „ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”, co pokazuje, jak mądrą była kobietą, skoro wiedziała, że nie ważniejsza od relacji między Nią i Synem jest relacja małżeńska, rodzicielska. I kolejna scena: Kana Galilejska. Maryja wchodzi do sali mężczyzn, czym mogła wywołać zgorszenie, i prosi swojego Syna o cud! Jest odważna i przebojowa, a przy tym nie przekracza granic. A przed męką? Nie powiedziała przecież do Jezusa: „nie idź na krzyż, bo mamusi serce pęknie i tego nie zniosę”. Była mężna, silna, choć cierpiała...

Jakże łatwo spłycić naśladowanie Maryi do... „stroju maryjnego”, czyli noszenia spódnicy.

Ja wolę kobiety w spódnicach, ale gdyby Maryja żyła współcześnie, nie wiadomo, jak by się ubierała. Jestem pewna, że skromnie i kobieco, ale spódnica nie jest przecież jedynym wyznacznikiem kobiecości. Czasem nawet się zastanawiam, czy... Maryja poprawiała urodę. Żydówki przecież miały wtedy kosmetyki. Dlaczego więc Maryja miałaby nie chcieć wyglądać pięknie dla Józefa? Kobieta poprzez swój wygląd i zachowanie robi na innych wrażenie, czy chce, czy nie. Albo będzie przyciągać, albo odpychać. Dobrze pojęta estetyka, piękno, wdzięk i urok przyciągają, zachwycają i mogą prowadzić do Boga.

Ale te zasady można łatwo spłycić, czy wręcz ośmieszyć.

Można, jeśli pozostaną puste i nie do końca zrozumiane, potraktowane głęboko. Jeśli jednak źródłem szczęścia jest odkrycie, że jest się naprawdę kochanym, nie ma możliwości, by je zniekształcić czy ośmieszyć. Po prostu, dopóki naprawdę nie wiem, kim jestem, dopóki nie odkryłam mojego piękna, trudno o prawdziwe szczęście. Konieczne jest więc odkrycie piękna we własnym wnętrzu – odkrycie harmonii, wrażliwości na drugiego, bo to gwarantuje poznanie siebie jako... daru. Kobieta szczęśliwa odnajduje siebie poprzez bycie darem – wobec Boga, męża, dzieci, ludzi, którym służy.

Niepopularne.

Ale prawdziwe. Jeśli słyszę „jestem singielką, żyję dla siebie i jestem szczęśliwa”, nie do końca wierzę w to szczęście. Jesteśmy stworzone na podobieństwo Boga, a więc odnajdujemy się w relacjach: właśnie ze Stwórcą i z drugim człowiekiem. W domu, w zakonie czy w społeczeństwie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama