Uruchom program!

O makijażu Matki Bożej, „właściwym” stroju maryjnym i odkrywaniu kobiecości mówi s. Anna Maria Pudełko.

Reklama

Kobiety w ogóle boją się ryzyka. Nawet tego „mądrego”.

Uogólnienie. Zwróć uwagę na kobiety z Biblii. Towarzyszyły Jezusowi, były bardzo aktywne w pierwotnym Kościele. Obok ojców pustyni były też matki pustyni, wielkie matki duchowości były przy ojcach duchowości. Szły ramię w ramię z mężczyznami, czyli tak, jak chciał Pan Bóg. Czy takie kobiety naprawdę bały się ryzyka? Natomiast już od Soboru Watykańskiego II i w nauczaniu Jana Pawła II rola kobiety oraz jej zadania są odkrywane na nowo. Papież Polak mówił o geniuszu kobiety – o czymś, co musimy w sobie odkryć, by włączyć się w Kościół, by znaleźć w Kościele miejsce dla siebie.

Geniusz kobiety. Może ktoś w końcu to pojęcie zdefiniuje...

A spróbuj zdefiniować miłość. Owszem, dużo można o niej mówić, ale żeby ją zrozumieć, trzeba ją samodzielnie przeżyć. Geniusz kobiecy, tak jak miłość, po prostu trzeba poczuć, odkryć, smakować i się nim dzielić. Mój geniusz będzie zupełnie inny niż twój, choć pewne cechy pewnie będzie miał wspólne. Warto więc łączyć umiejętności, zdolności, wrażliwości. To się wszystkim opłaca.

A kobiety czasem walczą.

Kobieta, która nie odkryła siebie, jest zakompleksiona i tak naprawdę niepewna siebie, będzie walczyć, bo wszystkie inne wokół postrzega jako rywalki. Jeśli jednak ma świadomość siebie, wie, że jest darem od Boga, a więc wszystko, co posiada... nie jest jej własnością, będzie pomocna, współpracująca i wspierająca. Nie czuje wtedy potrzeby rywalizowania i udowadniania swojej wyższości. Kobieta, która czuje się bezpieczna, rozwija siebie i pozwala na rozwój innym, a nawet na bycie lepszym od niej. Na tym też zresztą polega szeroko rozumiane macierzyństwo. Są firmy, w których rozwój polega na agresywnym rozpychaniu się łokciami, co jest niszczące. Ale coraz więcej przedsiębiorstw stawia na współudział, synergię, wspieranie siebie i wspólne osiąganie celów. Poznałam takie firmy. Wiele z nich jest współprowadzonych właśnie przez mądre kobiety. Widać w nich taki np. mechanizm: kobieta starsza, doświadczona, zostawia przestrzeń do rozwoju młodszej pracownicy. Rozumie, że doświadczenie i młodość mogą współgrać i budować nową jakość.

Mimo wszystko biologiczne macierzyństwo jest łatwiejsze.

Bywa różnie. Matka niepewna siebie, niedojrzała, może zdominować córkę, ułożyć jej życiorys, nie pozwalać na rozwój, rywalizować z nią. Znam historie dziewczyn, które zostały tak mocno zdominowane przez zaborcze matki, że nie potrafiły ułożyć sobie życia. Każda kobieta powinna sobie zadać pytanie: jestem matką czy mam dzieci? Jeśli jestem matką, jestem cała dla nich, oczywiście nie zapominając o mężu czy własnych potrzebach. Ale to wymaga pokory. Jeśli jednak tylko „mam dziecko”, rekompensuję nim własne ambicje, przelewam lęki i frustracje. Istotą kobiecości jest macierzyństwo, życiodajność, rozumiane bardzo szeroko. Więc warto je mądrze i dojrzale przeżyć.

Znów część pań zaczyna się krzywić...

Bo dużo kobiet te prawdy wypiera i neguje. Ale miejsce życiodajności zawsze zajmuje frustracja, złość, agresja. Rezygnacja z godności, płodności, radości, dumy z kobiecości wiąże się z pogonią za światem. Jeśli świat mówi nam, co jest ważne i jakie powinnyśmy być, a my temu ulegamy, nie odkrywamy piękna w sobie. Na oślep natomiast szukamy czegoś wyjątkowego poza sobą. Niestety, nie znajdujemy. Maryja, z której powinnyśmy czerpać, piękno wewnętrzne miała w sobie i oddawała je innym. Oddaje zresztą do dziś. To, co mnie w Maryi urzeka, to fakt, że mimo świadomości, że jest Matką Boga, nigdy z tego „przywileju” nie korzystała dla siebie. Przy tym przyjmowała życie takim, jakie jest. Była zwyczajna i ludzka, pokorna. Jednak gdy była potrzebna, zjawiała się natychmiast. Odważnie, konkretnie, mężnie.

A mogła się... denerwować?

Nie była pozbawiona emocji, przeżywała je wszystkie. Jednak Maryja nie miała grzechu pierworodnego, więc wszelkie emocje przeżywała dojrzale i spokojnie. I tego też powinnyśmy się od Niej uczyć. 

Anna Maria Pudełko AP - apostolinka, psychopedagog powołania. Pomaga w odkrywaniu sensu życia i powołania, prowadzi wykłady, warsztaty i rekolekcje m.in. dla osób konsekrowanych, kapłanów i małżeństw, wykłada życie modlitwy i formację ludzką w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu. Autorka książek i innych publikacji, w tym najnowszej: „Kobieta w pełni szczęśliwa”, wyd. Edycja św. Pawła.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama