Miłość wbrew uczuciom

O przygotowaniu do małżeństwa, naiwności narzeczonych i motywacji do pracy nad sobą opowiada ks. dr Wojsław Czupryński.

Reklama

Łukasz Czechyra: Św. Jan Paweł II mówił, że „rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu”. Czy rzeczywiście rodziny mają aż tak ważne zadanie?

ks. Wojsław Czupryński: Przez całe wieki istnienia ludzkości nikt nie wymyślił lepszego patentu na wzrastanie i funkcjonowanie człowieka. Żadne instytucje pozarodzinne nie są w stanie zapewnić tego, co jest najgłębszą potrzebą każdego człowieka: poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i bycia kochanym. Tylko człowiek doświadczający miłości ma poczucie dobrze rozumianej własnej wartości, potrafi być niezależny w myśleniu i nie szuka uznania za cenę rezygnacji z własnych przekonań.

Jaką rolę w umacnianiu i wspieraniu rodzin pełni duszpasterz diecezjalny?

Zasadniczo w ramach duszpasterstwa rodzin można wyodrębnić trzy najważniejsze zadania: przygotowanie do małżeństwa, towarzyszenie rodzinom w stałym trudzie wzrastania w miłości oraz pomoc w rozwiązywaniu szczególnie trudnych sytuacji małżeńskich i rodzinnych. W każdym z tych przypadków duchowy wzrost jest niezwykle istotny. Widoczne jest to najbardziej w przypadku pojawiających się trudności – rok temu prowadziłem rekolekcje w jednym z nadmorskich ośrodków. Jedno z uczestniczących w tych rekolekcjach małżeństw przyjechało, aby ratować swoją jedność po bolesnym doświadczeniu zdrady małżeńskiej. Dziś zgodnie potwierdzają, że gdyby nie doświadczenie żywej wiary i Boga w ich życiu, już dawno mieszkaliby pod innymi adresami. Dlatego ważnym wyrazem troski Kościoła jest stworzenie solidnej propozycji duszpasterskiej dla małżonków i narzeczonych.

Od pewnego czasu obserwujemy również w Polsce pewien kryzys rodziny – młodzi ludzie nie spieszą się do małżeństwa lub bardzo szybko decydują się na rozwód. Co jest tego przyczyną? Czy możemy jakoś temu zaradzić?

Doświadczenie pracy duszpasterskiej, a także wyniki wielu badań przeprowadzonych wśród narzeczonych pozwalają twierdzić, że przesłanki, dla jakich młodzi ludzie decydują się na zawarcie małżeństwa, są często bardzo niedojrzałe. Okazuje się, że nierzadko jedynym lub głównym motywem dla takiej decyzji jest bliżej nieokreślone uczucie zakochania, atrakcyjność seksualna, presja otoczenia, a przede wszystkim naiwność, że bycie razem nie wymaga ofiary i ciągłej pracy nad sobą. Z pewnością właśnie w obszarze motywacji należy upatrywać przyczyn coraz większej liczby rozwodów i małżeństw w kryzysie. Kiedy pytam moich studentów o definicję miłości, najczęściej słyszę, że jest to uczucie. Czasem trzeba dłuższego wywodu, aby uświadomić, że miłość jest przede wszystkim pragnieniem dobra drugiej osoby. I tak rozumiana, może być przyrzeczona na całe życie mimo, a nawet wbrew uczuciom.

Jak zatem przygotowywać młodych ludzi do małżeństwa?

Kandydaci do małżeństwa potrzebują lepszego niż obecnie przygotowania psychologicznego. Bardzo przydatne okazują się zajęcia warsztatowe, pozwalające na lepsze poznanie siebie i partnera. Pamiętam, jak przed kilku laty zgłosili się do naszego ośrodka narzeczeni, którzy zapytali, czy mogą wziąć udział w trwających już spotkaniach przedmałżeńskich. Nie mogłem się zgodzić, ponieważ już trzy pierwsze spotkania się odbyły. Zdziwieni, zapytali, czy naprawdę ich nie pamiętam. Wtedy przypomnieli, że już rozpoczęli kurs przed rokiem, ale praca domowa, po trzecim spotkaniu (temat spotkania: „Czy naprawdę się znamy?”) zajęła im cały rok.

Kolejnym bardzo ważnym elementem przygotowania narzeczonych do ślubu jest kształtowanie umiejętności komunikacyjnych. Konstruktywny dialog jest podstawowym narzędziem budowania jedności na poziomie myśli i uczuć. Jednak najważniejszym elementem przygotowania jest wymiar religijny. Moi współpracownicy, choć z wykształcenia psycholodzy i pedagodzy, często żartobliwie przypominają, że nic tak bardzo nie łączy małżonków jak wspólny kredyt i wiara w Boga. Dlatego bardzo pomocną formą są rekolekcje i dni skupienia.

Katecheza przedmałżeńska powinna być czasem intensywnej ewangelizacji, drogą do wiary. Nieocenioną rolę w tym względzie odgrywają chrześcijańscy małżonkowie, którzy w ramach spotkań z narzeczonymi dzielą się własnym świadectwem przezwyciężania kryzysów w małżeństwie. Poszerzenie nauk przedmałżeńskich o świadectwo małżonków, którzy dzielą się doświadczeniem życia w sakramentalnym małżeństwie, sprawia, że nauczanie Kościoła dotyczące małżeństwa i rodziny staje się żywe, autentyczne i nie daje się zepchnąć w sferę teorii.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Gość
    02.08.2017 17:09
    'Nic tak bardzo nie łączy małżonków jak wspólny kredyt i wiara w Boga". I chyba właśnie w takiej kolejności. Banki wydają się być obecnie jedyną instytucją uznającą nierozerwalność małżeństwa: wzięliście kredyt na 40 lat, to go solidarnie spłacacie, i nie ma, że miłość przeminęła z wiatrem. W Kościele natomiast "dla ważnych przyczyn, na przykład wychowania dzieci" można sobie założyć nową rodzinę i stare zobowiązania (miłość, wierność i uczciwość małżeńska wobec małżonka sakramentalnego) idą w niepamięć.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama