Precyzyjny chwyt

Choć do popularności piłki nożnej zajęciom na ściance wspinaczkowej jeszcze trochę brakuje, to z roku na rok wspinaczka staje się sportem coraz chętniej wybieranym przez dzieci i młodzież.

Reklama

Przez wiele lat w Lublinie wspinanie na ściance można było trenować zaledwie w trzech czy czterech miejscach. Dziś ścianki coraz częściej spotykamy w szkołach, klubach sportowych, a nawet w galeriach handlowych. Okazuje się, że jest to sport idealny i wbrew pozorom znacznie mniej urazowy niż uwielbiana przez większość chłopców piłka nożna. Ścianka rozwija sprawność, kształtuje charakter, uczy współpracy. Przygodę ze wspinaniem mogą rozpocząć nawet małe dzieci, a z drugiej strony nie ma żadnych przeszkód, by razem z dziećmi wspinali się także rodzice. Wspinać się można rekreacyjnie, ale w naszym regionie są też tacy, którzy w tym sporcie osiągają znaczące sukcesy. I to właśnie oni cieszą się najbardziej, że wspinanie sportowe zostało włączone przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski do programu igrzysk w Tokio w 2020 r.

Na początku rekreacyjnie

Ola Rudzińska ma 23 lata i na swoim koncie sporo sukcesów na arenie międzynarodowej. Przygodę ze wspinaczką rozpoczęła 10 lat temu.

– Wspinała się moja starsza siostra, a ja trenowałam pływanie – opowiada. – Zawsze przywoziła jakieś puchary z zawodów i trochę jej zazdrościłam, bo choć bardzo się starałam, to jednak do pływania nie miałam zbyt dużych predyspozycji. W związku z tym niczego też nie osiągnęłam. W gimnazjum zarzuciłam więc ten sport i poszłam pierwszy raz na ściankę.

Choć Ola brała pod uwagę, że jako dziecko będzie startowała w jakichś zawodach, to jednak założenie było takie, że wspina się tylko rekreacyjnie. Najpierw była zabawa, potem pierwsze zawody o puchar Uczniowskich Klubów Sportowych.

– Dzięki koordynacji i płynności ruchów miałam predyspozycję do wspinania się na czas oraz siłę, która została wypracowana dzięki pływaniu. Ten okres, w którym powinnam się była uczyć ruchów wspinaczkowych, został dzięki temu bardzo przyspieszony. W tym czasie Polska na poważnie zaczęła brać udział w zawodach międzynarodowych. Na poważnie, ponieważ w końcu nie trzeba było martwić się o pieniądze.

Ola w 2009 r. – dwa lata po tym, jak zaczęła się wspinać – wzięła udział w pierwszych ważnych zawodach: mistrzostwach świata juniorów. Zawody wygrała. Nikt łącznie z nią nie wiedział, jak to się stało. – Miało mnie tam w ogóle nie być. Nie miałam jakichś szczególnych osiągnięć, ale mój trener bardzo walczył, bym tam pojechała. Udało się dzięki wsparciu klubu i moich rodziców. To były mistrzostwa we Francji. Pamiętam, że było bardzo gorąco. Niewiele wiedziałam o systemie liczenia punktów i sposobie rozgrywania zawodów, pewnie to mi też pomogło. W ogóle nie brałam pod uwagę, że mogę wygrać. Pokonałam jednak znane i bardzo doświadczone koleżanki.

Sport inny niż wszystkie

Ola od tego czasu zdobyła kilkanaście medali w zawodach międzynarodowych. W zeszłym roku – srebro. – Przegrałam z mistrzynią świata Julią Kapiną dosłownie o setne sekundy, a w tym roku na mistrzostwach Europy w trakcie biegu dopadła mnie kontuzja, i choć miałam duże szanse na medal, niestety nie udało się – tłumaczy. W tym roku udało się jej zdobyć złoto Mistrzostw Polski i jednocześnie pobić rekord Polski, wbiegając na ściankę o wysokości 15 metrów w czasie 8:01 sekundy.

Mistrzyni przekonuje, że wspinaczka to sport inny niż wszystkie. – Tu walczymy ze swoimi słabościami, z lękiem wysokości, ćwiczymy koordynację i precyzję. Jej zdaniem wspinaczka jest świetna dla dzieci, także dla tych niepełnosprawnych.

– Jestem instruktorem Polskiego Związku Alpinizmu i pracuję z dziećmi na ściance – opowiada. – Podczas wspinania pracuje całe ciało. Dziecko uczy się, że każdy ruch musi być wykonany precyzyjnie. Chwytu nie można złapać byle jak. Wspinać mogą się również dzieci autystyczne oraz z zespołem Downa. To dla nich rodzaj terapii. Zresztą każde dziecko, gdy widzi, że robi postępy, kiedy na początku bało się zrobić kilka kroków, a po trzech – czterech miesiącach ćwiczeń jest w stanie obejść ściankę dookoła, zyskuje pewność siebie. Pozostaje jeszcze problem, w jaki sposób zachęcić dzieci do uprawiania sportu.

– Niestety obserwuję wiele dzieci, po których widać, ze nigdy nie miały do czynienia z żadnym sportem, nawet nie biegały po podwórku – zauważa Ola Rudzińska. – To bardzo aktualny problem. Kiedy zaczynam prowadzić dzieci, widzę, że najpierw trzeba je usprawnić po to, aby zaczęły się wspinać. Często na rozgrzewce widzę, że nie potrafią dobrze zrobić przysiadu. Niestety wielu, szczególnie starszym dzieciakom, po prostu się nie chce.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama