Szkoła nauki dorosłości

– Ten program daje mi realną szansę na zmianę. Na zdobycie wykształcenia i na znalezienie pracy, czyli na normalne życie – mówi Luca.

Reklama

Luca, Jenny, Joyce zajęli miejsca w środkowym rzędzie. Siedli na skraju. Wydają się zgraną paczką. Rozmawiają, śmieją się, oglądają zdjęcia. Przyjechali ze Szwecji i podobnie jak inni uczestnicy programu, spędzą w Sopocie prawie tydzień. – Pewnie, że się cieszę z drugiej szansy. Nareszcie mam możliwość na normalne życie – na pracę i na samodzielność – mówi Luca. Joyce uważa, że projekt pozwala jej stać się lepszą osobą. – Wiem, że w przyszłości będę mogła być, kim chcę, bo to zależy ode mnie. Bunt, szwendanie się po ulicy, uciekanie od odpowiedzialności – to nie jest już mój sposób na życie. Chcę dobrze wykorzystać drugą szansę i nauczyć się, jak być dorosłą – mówi.

Jenny, długowłosa blondynka, siedzi pomiędzy przyjaciółmi. Jest cicha i sprawia wrażenie zamkniętej. – Trochę boję się ludzi. To jest mój problem, który dzięki projektowi staram się rozwiązać. Na szczęście nasza klasa liczy tylko siedem osób i każdego już znam. Świetnie się dogadujemy – są dla mnie jak rodzina – wspierają mnie. Wiem, że dzięki tej ekipie poradzę sobie ze wszystkim i stanę na nogi – podkreśla Jenny.

Szwedzi, Niemcy, Francuzi i Portugalczycy byli gośćmi pierwszego w Polsce zjazdu szkół biorących udział w programie Europejskiego Stowarzyszenia Miast na rzecz Edukacji Drugiej Szansy. Sopot jest jedynym miastem w Polsce, które w 2012 r. rozpoczęło ten projekt u siebie. – To przedsięwzięcie skierowane do młodych osób, które wypadły z systemu edukacji formalnej – nie posiadają przygotowania zawodowego, które pomogłoby im w uzyskaniu samodzielności. Mają niskie kompetencje społeczne i osobiste. Naszym celem jest wyciągnięcie ich ze stagnacji – zmotywowanie do zmiany – mówi Marcin Bednarz z Caritas Archidiecezji Gdańskiej, będącej organizatorem spotkania.

M. Bednarz zaznacza, że „Druga szansa” to dla niektórych prawdziwe wyzwanie. – Młody człowiek uczy się rzeczy, których nie zaznał wcześniej – musi wstać, przyjść na czas do pracy, odpowiednio się ubrać. Musi także przygotować się na spotkanie z psychologiem i doradcą zawodowym – to są czynniki, które powodują, że uczestnicy zaczynają się zmieniać. Biorą za siebie odpowiedzialność i zaczynają być niezależni – tłumaczy Bednarz.

Magda Koza jest pedagogiem w projekcie. – Takie międzynarodowe spotkanie to szansa dla młodzieży na poszerzenie horyzontów. Jednocześnie uczestnicy mogą wymienić się doświadczeniami, podszkolić językowo, a także otworzyć na inne kultury – mówi. Ceremonia otwarcia odbyła się w Sopocie. Każda z grup miała parę minut na prezentację. – To świetny sposób na lepsze poznanie się. Bardzo często młodzi nie mają pojęcia o historii albo kulturze innych krajów – mówi Carlos, wolontariusz EVS, który od roku przebywa w Polsce. Chłopak razem z grupą, która przyjechała, aby wspomóc działania Caritas, przygotował również zajęcia dla młodych z „Drugiej szansy”. – Chcemy, by wynieśli z tego spotkania jak najwięcej. Stąd gry miejskie, odwiedziny w ECS, zwiedzanie Gdańska i oczywiście warsztaty. Warto im pomóc, bo to fajni młodzi, tylko znaleźli się na zakręcie – uważa Hiszpan.

Sopocka szkoła „Drugiej szansy” liczy obecnie sześć osób. Ich zaangażowanie w program można zobaczyć. – Dbamy o sopockie błonia, czyli miejsce dawniej zaniedbane, zaśmiecone, zdewastowane, nijakie. Obecnie wiele się tam zmieniło. Teren został wyrównany, posadziliśmy trawę i krzewy, dzięki czemu powstało przyjazne miejsce rekreacyjne dla sopocian – mówi Norbert Sznajder, lider ze szkoły „Drugiej szansy”. I dodaje, że uczestnicy biorą również udział w kursach doszkalających w zależności od zainteresowań. – Pomagamy wyznaczyć im kierunek dalszego rozwoju – tłumaczy.

Ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej, przyznaje, że spotkanie jest okazją do wymiany doświadczeń, nie tylko uczestników projektu, ale także zaangażowanych w przedsięwzięcie nauczycieli. – W programie spotkania przewidzieliśmy czas na rozmowy i warsztaty, gdyż edukacja osób prowadzących młodzież jest niezwykle istotna. Dodatkowo chcemy czerpać dobre wzorce, które pozwolą nam jeszcze lepiej wspierać młodzież – mówi dyrektor.

Wolontariusze Caritas, którzy włączyli się w pomoc przy projekcie, odbierają go bardzo pozytywnie. – Wciągnął mnie kolega. Spotkałem tu wielu swoich równolatków, którzy mieli mniej szczęścia ode mnie. Teraz starają się zrobić coś ze swoim życiem, a ja trzymam kciuki, żeby im się udało – mówi Kacper z Pruszcza Gdańskiego. Marcin Bednarz podkreśla, że pierwsze efekty programu są już widoczne. – Większość młodych, która do projektu należała, bardzo dobrze sobie radzi. Pozakładali rodziny, mają pracę, są samodzielni. Realizują swoje plany i marzenia – opowiada.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama