Nieporozumienia z niegadania

Gdybyśmy ze sobą rozmawiali, uniknęlibyśmy wielu przykrych sytuacji, niedomówień i problemów.

Reklama

Najpierw anegdota. Napisałam do koleżanki esemesa: „Muszę iść na botoks, ale trochę się boję. Podobno niezbyt przyjemne. Poszłabyś solidarnie ze mną, żeby dodać otuchy?” Koleżanka oddzwoniła. I się zaczęło w słuchawkę: czy ja sobie nie zdaję sprawy, jakie to szkodliwe? Że przecież można mądrzej spędzić czas? Czy mi przypadkiem nie odbiło? Czy się nie najadłam „szaleju”? I takie tam, równie konstruktywne pytania. Dopiero po dość długim słowotoku, gdy padły zapewnienia, że to zabieg bolesny jest i ostrzykanie boli, zrozumiałam, o co chodzi. Jednak musiało sporo chwil upłynąć, zanim zdołąłam przebić się z wyjaśnieniem: „Ale mnie chodzi o film. Na film muszę iść i szukam towarzyszki”.

Pośmiałyśmy się i wyjaśniłyśmy sprawę. Ale ten przykład pokazuje, jak brak sensownej komunikacji (esemes to nie komunikowanie) może prowadzić na manowce zrozumienia i braku łączności. Gdy natomiast jest brak łączności między ludźmi, szybko zaczynają się schody niedomówień, trudności w przekazaniu najprostszych prawd i agresja. Tak, agresja. Brak komunikacji rodzi najpierw frustrację, bo trudno nie czuć się sfrustrowanym, gdy jest się niezrozumianym. A zaraz potem następuje agresja. Jeśli nie fizyczna czy słowna, to psychiczna. Czy naprawdę trudno jest rozmawiać? Bez przekrzykiwania, wymuszania, stawiania zawsze na swoim? Nie tylko z osobami, z którymi się zgadzamy. Bo wtedy, zamiast rozmowy i wymiany poglądów czy myśli, jest głaskanie się po główkach i spijanie z ust samej prawdy. Czyli... naszej prawdy.

Podczas rozmowy poznajemy się, docieramy, więcej rozumiemy. I uwaga: wcale nie musimy się ze sobą zgadzać. Jednocześnie możemy spojrzeć na sprawę z innej nieco perspektywy. Swoją drogą, współczesne wynalazki, technika, która pozwala komunikować się szybciej i sprawniej, jednocześnie zaburza w poważny sposób naturalną komunikację. Esemesy i czaty, wiadomości tekstowe, zubożają formy przekazu. Uczą, szczególnie ludzi młodych, szybkiej wymiany informacji, pełnej kolorowych emotikonów i znaczków. Za to bez treści. Niegadanie lub złe gadanie, które opiera się na przekazie niepełnym lub zubożonym, potrafi skłócić koleżanki, doprowadzić do o kryzysu w pracy, w rodzinie. Niejedno małżeństwo rozpadło się z powodu niegadania.

Gadajmy więc. Niekoniecznie przez esemesy. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    13.10.2017 14:40
    Autorka wini swoją koleżankę o nierozumienie, a jednak wina jest po stronie autorki. Tytuł filmu należało napisać w cudzysłowie i z dużej litery (można by jeszcze przed tytułem napisać słowo "film"), to koleżanka od razu by zrozumiała o co chodzi.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama