Najważniejsze to być obok

Nawet największy ból nie może nas zatrzymać. Życie trwa dalej. Człowiek musi sobie z nim poradzić i nie może wstydzić się poprosić o pomoc specjalistów.

Reklama

Chcemy, żeby było to miejsce, w którym będzie można przeżyć żałobę w swoim tempie, po swojemu, bez przyspieszania i narzucania czegokolwiek. Bo każdy z nas robi to na własny sposób – mówi Barbara Malec. I przestrzega przed tendencją do porównywania się z innymi. W październiku w Elblągu otwarto poradnię dla rodziców po stracie dziecka. Powstała ona z inicjatywy ks. bp. Jacka Jezierskiego, Wydziału Duszpasterstwa Rodzin i przy współpracy ojców franciszkanów z parafii św. Pawła.

– Chcemy, żeby poradnia ta służyła przede wszystkim tym, którzy przeżywają traumę po stracie dziecka – mówi ks. Mariusz Ostaszewski. – Istotą jest modlitwa. Ważne jest także bycie przy ludziach, których dotknęła tragedia straty dziecka. Chcemy im pomagać i wspierać ich w modlitwie. By mogli poczuć, że dzieci, które odeszły, czuwają nad nimi – kontynuuje kapłan.

Powiedzieć, że boli

W poradni posługiwać będą Barbara Malec, psychoterapeuta, i Liliana Kurańczyk, doradca rodzinny. Po pomoc będą mogły przyjść małżeństwa, które straciły dziecko przed narodzeniem, a także te, których maluch chorował na nieuleczalną chorobę albo zginął w wypadku. Drzwi otwarte są również dla osób, które straciły już dorosłą córkę lub pełnoletniego syna. – Spotykam się z bólem po zdarzeniu, które miało miejsce bardzo dawno temu. I o tym się nie mówi. Nie mówi się o kobietach, które przeżyły traumę i zostały same. W poradni bardzo często podczas rozmowy w subtelny sposób wychodzi na jaw, że jest jakiś ból. Matki nie potrafią, a nawet nie chcą i nie próbują nazwać tego, co się pod nim kryje – tłumaczy Liliana Kurańczyk. Poprzez współpracę ze specjalistą kobieta może odnaleźć to, co powoduje ten stan.

– W rozmowie dochodzimy do tego, że ból, który jest mniej lub bardziej świadomy, przeszkadza w dobrych relacjach – kontynuuje L. Kurańczyk. – Chcemy być z osobami, które być może nie wiedzą, co to jest, a chciałyby przy naszej pomocy do tego wrócić. Dać sobie pomóc, zrozumieć pewne rzeczy. A nawet wypłakać się, zamknąć ten etap. Ale zrobić to tak, żeby ich rodzina mogła już normalnie żyć – tłumaczy L. Kurańczyk.

Wystarczy rozmowa

– Często po stracie dziecka małżeństwa mają ze sobą problem. Każdy z małżonków przeżywa stratę inaczej. Powiedzenie kobiecie, że mąż doświadcza tego w inny sposób, jest dla niej wyzwalające. On inaczej sobie z tym radzi. Myślimy, że mężczyzna tego nie przeżył, gdy po tygodniu pyta żonę, czy pójdą do kina. A on robi to po to, żeby na chwilę wyrwać ją z dręczących myśli. Ona tę propozycję uważa za brak empatii, miłości, a także czułości do dziecka, które odeszło. Styl przeżywania jest różny. Ważne, żeby o tym mówić – zaznacza B. Malec. Za każdym dzieckiem, które odeszło, stoi tragedia rodziców, trauma. Nie można się jednak zatrzymywać. – Rodzicom mówię, że dziecko patrzy z okna domu Ojca. Macha i modli się za swoją mamusię, tatusia, rodzeństwo. Mówię, że ten malutki był potrzebny, by modlić się za was. Rodzice rozumieją, że mają orędownika. To jest bardzo dobre duchowo – tłumaczy ks. M. Ostaszewski.

Czasami potrzebna jest także terapia. W takim przypadku należy skontaktować się ze specjalistą. Poradnia w Elblągu otwarta będzie w każdy czwartek od godz. 15 do 18. Wszelkie porady udzielane przez osoby z poradni są bezpłatne. Forma współpracy dostosowana jest do pary. Często wystarcza rozmowa z małżonkami, czasami lepsze są spotkania w grupie. Będą to rozmowy rodziców, którzy mają podobne doświadczenia, ze sobą oraz ze specjalistami przy herbacie i ciastku. Odbywać będą się także czuwania modlitewne.

– Grupa daje ogromne wsparcie. Jednak nie zawsze jest w stanie pomóc na głębszych poziomach. Strata dziecka często powoduje uaktywnienie się innych problemów, które mieliśmy w sobie uśpione. Radzimy sobie z nimi, ale strata dziecka jest tak ogromną traumą, że gdy ją przeżywamy, uaktywniają się inne sprawy. Człowiek potrafi rozsypać się na kawałki – tłumaczy B. Malec.

Wizyta w poradni nie wiąże się z obowiązkiem korzystania ze wszystkiego, co proponują specjaliści. To, że działa w salkach parafialnych, nie oznacza, że osoby, które nie są wierzące, nie mogą skorzystać z porad. Drzwi otwarte są dla wszystkich. – Sama jestem mamą po stracie. Dla mnie absolutnie zbawienny był – dwa lata po stracie dziecka – kontakt z innymi rodzicami. Patrzenie na to, że są oni w stanie żyć. Dla mnie było to niepojęte. Teraz ja chciałabym to pokazać innym rodzicom – dzieli się swoim doświadczeniem B. Malec.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama