18 niedziel miłosierdzia

– Jeden z naszych podopiecznych powiedział mi, że ma nadzieję, iż więcej się nie spotkamy, bo... ma szansę dostać pracę – opowiada Karolina.

Reklama

  Yaroslav Yemets, olsztyn.tv W pomoc zaangażowało się na stałe około 20 osób.
W każdą niedzielę bezdomni na dworcu w Olsztynie mogli liczyć na herbatę, kanapki, ciepły uśmiech i dobre słowo. A wszystko zaczęło się od postu na portalu społecznościowym. – Napisałam ogłoszenie, że szukam 5 osób, które zechcą ze mną wyjść na ulice, by pomagać bezdomnym. Udało nam się zebrać ekipę 20 stałych wolontariuszy. Ludzie są dobrzy i chcą pomagać – mówi Karolina Ściubisz, inicjatorka akcji „Spotkajmy się przy herbacie”.

Tacy sami jak my

Karolina w ubiegłe wakacje wzięła udział w akcji „Zupa na plantach” w Krakowie i pomyślała, że taką formę pomocy warto również przenieść do Olsztyna. W końcu w stolicy Warmii i Mazur bezdomnych również nie brakuje – służby szacują, że jest ich nawet ok. 200.

Po raz pierwszy wolontariusze ruszyli na dworzec z herbatą i kanapkami 19 listopada, w Światowy Dzień Ubogich, ustanowiony przez papieża Franciszka. Było dziewięciu wolontariuszy, którzy spotkali tyle samo bezdomnych.

– Potem zaczęło pojawiać się coraz więcej pomocników, a także coraz więcej osób przychodziło na nasze spotkania na dworcu. Wielką pomoc zaoferowała nam Caritas Archidiecezji Warmińskiej – dzięki niej możemy przygotowywać posiłki. Zaproponowali nam również wyjazdy razem ze Strażą Miejską na koczowiska, gdzie też są ludzie, którzy czekają na kubek herbaty, ciepłą zupę, ubranie, ale przede wszystkim na to, żeby ktoś ich zauważył. Bo to nie ta herbata jest najważniejsza, ale kontakt z drugim człowiekiem, z tym, od którego tak wielu odwraca wzrok. A kiedy się zatrzymamy, podamy kanapkę, kubek kawy, to nasze postrzeganie się zmienia – widzimy człowieka, który czuje tak samo jak my, też jest głodny i też potrzebuje rozmowy – tłumaczy Karolina.

– Ja przez jakiś czas byłem negatywnie nastawiony do bezdomnych... Kiedyś na ulicy zaczepiła mnie jedna osoba i poprosiła o posiłek – kupiłem, ale ta osoba go nie zjadła, poszła sobie, była pod wpływem alkoholu i miałem przez chwilę taką myśl, że może jednak nie warto pomagać. Ale poszedłem na spotkanie, zaangażowałem się i zrozumiałem, że są tak różne sytuacje, historie życiowe, że nie można nikogo oceniać. Najważniejsze to zatrzymać się przy takiej osobie i pomyśleć, jak można pomóc – czasem kupić posiłek, czasem porozmawiać, ale przede wszystkim nie ignorować – opowiada Marcin. Mówi, że niesienie pomocy daje mu wielką radość. – Miłosierdzie na tym właśnie polega: daję coś i nie oczekuję nic w zamian. Myślę o innych, oferuję pomoc, nawet jeśli wiem, że ta druga osoba nie jest w stanie na nią odpowiedzieć. Po prostu serce domaga się tego, by pomóc, by sprawić, że komuś będzie się lepiej żyło – tłumaczy Marcin.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama