Latanie to dopiero frajda!

Przed laty w mistrzostwach Polski modelarzy lotniczych startowało ok. 100 zawodników. Dziś, nawet bez eliminacji, na starcie staje 40. Jak ożywić tę dziedzinę sportu?

Pilski patent

Szybowce trzeba dobrze wyważyć, a potem nauczyć się je oblatywać: dobrze wyholować na wysokość, zaprogramować start i lądowanie. Choć to nie lada sztuka, dzieci i młodzież szybko to podłapują. Nierzadko na zawodach juniorzy wygrywają z seniorami. – Jak zrobiło się fajny lot, to chłopcy naśladowali nas we wszystkim. Nawet skrzynki na narzędzia takie same sobie kupowali – zauważa pan Ryszard. – I o to przecież chodzi! Niestety, zdarza się, że z zawodów trzeba zrezygnować. Niektórych po prostu nie stać na start czy reprezentowanie swojego klubu za granicą. Rozwój technologiczny sprawił, że startujące obecnie modele nawet klas F1 (podstawowych, swobodnie latających) osiągają wartość samochodów, kosztując kilkanaście tysięcy złotych. W ich produkcji przodują Rosjanie, wywodzący się głównie spomiędzy dawnych pilotów wojskowych. W ten sposób modelarstwo staje się zabawą dla bogaczy. Kluby i modelarnie nie są w stanie wytrzymać tego „wyścigu zbrojeń”.

Wśród pilskich modelarzy zrodził się pomysł, by wprowadzić podklasę F1A Standard, najogólniej mówiąc, upraszczający budowę szybowca do takich komponentów, by były na kieszeń każdego amatora. To sposób na ożywienie tego sportu – umożliwi dopływ narybku, zaś starszych pobudzi do działania. Pomysł zaakceptowała krajowa Komisja Modelarska i właśnie go wprowadza. A że starty modelarzy to klucz do sukcesu tej dziedziny sportu, Ryszard Lewandowski przekonał się w 2011 r. Po powrocie z emigracji do Piły zaczął się zastanawiać, jak reaktywować modelarstwo. Okazało się, że to bardzo proste.

– Wystarczyło rozkleić w mieście plakaty „Pilscy modelarze na start” – wspomina chytrze. – Jak szczury z mąki powychodzili ci, którzy kiedyś ten sport uprawiali. A za nimi ich dzieci, wnuki. Po tamtych szybko trzeba było zorganizować następne turnieje, tak się ich domagali zawodnicy (do tej pory odbyło się ich 36). A „wskrzeszeni” modelarze już się „zbroili” po garażach, piwnicach. W tym roku Pilski Klub Modelarzy Lotniczych organizuje Puchar Polski w klasie F1. Zawody odbędą się 7 lipca i 25 sierpnia na pilskim lotnisku.

Podniebne porażki

Bywają. Raz podczas zawodów model szybowca wybił szybę w nysie (dobrze, że widzowie zdążyli paść na ziemię). Innym razem żaden z pilskich modeli nie mógł reprezentować swojego klubu, bo żaden nie wzniósł się w górę. Nikt nie rozumiał dlaczego. Dopiero potem odkryto, że uszkodziła je para z lokomotywy, która podczas transportu przedostała się do wagonu ze sprzętem.

Najczęstszym niepowodzeniem jest zaginięcie modelu. Kiedy uniesie go komin powietrza i szybowiec nabierze wysokości, może się wznieść naprawdę wysoko. Niechybnie odbyłby nieplanowaną podróż, gdyby nie wyłącznik czasowy, czyli sprężynka, która po rozkręceniu się ustawia ster w taki sposób, by model opadł na ziemię. Niekiedy jednak sprężynka zawiedzie. Niewielka strata, kiedy zgubi się mały kartonowy model, jak to się zdarzyło niedawno Erwinowi, gdy puszczał go z balkonu. Gorzej, gdy umknie cenny szybowiec. A bywa, że odnajduje się je nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej. Albo i wcale.

Ale frajda

W modelarstwo można wpaść po uszy. Wszak tak jak lekkoatletyka jest królową sportu, tak klasa F1 to królowa modelarstwa lotniczego. Jest więc czym nęcić młodych. Pojawia się tylko jeden problem. Kto to zrobi i jak? Modelarze to pasjonaci i chętnie dzielą się swoją wiedzą. Jednak chęć zaangażowania się w długofalowe szkolenie, zakładanie pracowni, zdobywanie funduszy, organizacja obozów czy choćby załatwienie zgody na wejście na płytę lotniska, przygasają, gdy instruktorzy stają przed widmem papierologii.

– Nawet w PRL-u takiej nie było – żali się pan Ryszard. – Który ze starszych modelarzy zechce się w to bawić? Robimy to przecież społecznie, a kłopotów mnóstwo. Na szczęście wie, że wystarczy wejść na rozległy teren, wziąć w dłoń model, który samemu się zbudowało i puścić go. – A on leci… To dopiero frajda. Tak jakby się latało samemu, dosłownie – ekscytuje się pan Ryszard. – A jeśli ten model lata świetnie, to chce się zmierzyć z kimś. Koniecznie. I to jest właśnie sport. 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja