Siłaczka w habicie

Gdy pojawia się wśród dzieci, zawsze wywołuje poruszenie. Maluchy garną się do niej i słuchają tego, co mówi, z otwartymi ustami. – One po prostu wiedzą, że ja je bardzo kocham – wyznaje s. Magdalena.

Reklama

Siostra Magdalena, czyli Irena Śmiałowska, pochodzi z wielodzietnej rodziny. Urodziła się 23 lipca 1914 r. w Oberhausen w Niemczech, gdzie na robotach przebywali jej rodzice. Gdy skończyła 5 lat, rodzina przeniosła się do Śmigla. Z rodzinnego domu wyniosła umiłowanie Boga, ojczyzny i drugiego człowieka. – Nasza mama była wyjątkowo
mądrą i dobrą kobietą. Ludzie przychodzili do niej po pomoc i radę. Ojciec ciężko pracował, a wieczorami czytał nam Biblię. Wszyscy razem chodziliśmy do kościoła, wspólnie odmawialiśmy pacierz i śpiewaliśmy pieśni patriotyczne – wspomina s. Magdalena. – Były też i bardzo trudne chwile. Dwie moje siostry szybko zmarły, zaś brat Florian został w dzieciństwie zastrzelony przez swojego kolegę podczas zabawy. Na rozprawie ojciec poprosił, by odstąpiono od wymierzania kary rodzicom dziecka. Potem mama wielokrotnie ich wspierała, gdy przeżywali trudności – dopowiada s. Śmiałowska.

Język nie do nauczenia

W 1935 r. Irena wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Urszulanek w Pniewach. Dwa lata później została skierowana do klasztoru w Łęczycy, gdzie pracowała w prowadzonym przez siostry przedszkolu. W 1940 r. Niemcy zajęli część budynku, zabrali meble i zakazali siostrom działalności. Dwa lata później z całą wspólnotą została wywieziona do obozu w Bojanowie. Po trzech miesiącach została przeniesiona do Poznania, do pracy w domu sierot. – W domu tym były zarówno dzieci polskie, przeznaczone do zniemczenia, jak i niemieckie, pochodzące ze związków mieszanych. Do wszystkich zwracałam się jedynie po polsku. Przez cały czas podtrzymywałam, że nie znam niemieckiego. Pamiętam, jak jednego razu do naszego pokoju weszła Niemka i zaczęła dzieciom śpiewać „Jedzie pociąg z daleka”. Gdy tylko zamknęła drzwi, natychmiast nauczyłam maluchy tej piosenki, ale po polsku – opowiada. – Na początku dzieci były przestraszone, nie miały zabawek i jak te mumie siedziały. Za otrzymaną pensję kupiłam kredki, papiery, klej i z drugą siostrą zrobiłyśmy zabawki. Przez cały czas starałam się pracować najlepiej, jak potrafiłam, by dawać świadectwo o tym, że Polki są zaradne, pracowite i dobre – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama