Gdy małżeństwa nie było

W Warszawie funkcjonuje już pięć kancelarii prawno-kanonicznych, które uzyskały akceptację metropolity warszawskiego. Oprócz nich można oczywiście skorzystać z bezpłatnych konsultacji w poradni funkcjonującej przy Sądzie Metropolitalnym.

Reklama

Kiedy kilka lat temu Jolanta Ogorzałek-Krzemińska z mężem Marcinem Krzemińskim zakładali jedną z pierwszych w Polsce kanonicznych kancelarii, liczba procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, które trafiają na wokandę Sądu Metropolitalnego w Warszawie, nie była zbyt wielka. Lepszego miejsca znaleźć jednak nie mogli. I to zarówno w znaczeniu rynkowej niszy, jak i fizycznej bliskości Sądu Metropolitalnego. Kancelarię „Kanonista” od sądowego korytarza przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie dzieli najwyżej 200 metrów. Abp Nycz wpisał ją na listę (pełny spis na www.mkw. pl, zakładka Sąd Metropolitalny) polecanych kancelarii dla osób, które nie chcą korzystać z sądowej poradni prawnej. Do ich zadań należy udzielanie porad prawnych, a przede wszystkim określenie na wstępnym etapie, czy zostały naruszone przepisy kanoniczne odnośnie do przeszkód kanonicznych, wad zgody małżeńskiej czy formy kanonicznej. Innymi słowy, czy są szanse, by sąd kościelny stwierdził, że małżeństwo nigdy nie zostało zawarte.

Kancelaria „Kanonista” specjalizuje się w prowadzeniu procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ale, choć liczba procesów z roku na rok rośnie, myli się ten, kto myśli, że przejście przez tę procedurę to bułka z masłem.

To nie są przyjemne procesy

Z Jolantą Ogorzałek-Krzemińską i Marcinem Krzemińskim z kancelarii „Kanonista” rozmawia Tomasz Gołąb

Tomasz Gołąb: Czy łatwo uzyskać w Polsce stwierdzenie nieważności małżeństwa?

Marcin Krzemiński: – Mit o łatwości uzyskiwania orzeczenia o nieważności małżeństwa podsycany jest wprawdzie w niektórych środowiskach, ale osobiście nie znam ani jednej osoby, dla której taki proces byłby łatwy. A na pewno nie jest też przyjemny.

Dlaczego?

Jolanta Ogorzałek-Krzemińska: – Bo to sprawy niesłychanie emocjonalnie obciążające, zwłaszcza dla kogoś, kto nie poradził sobie z własną przeszłością. Porównałabym je wówczas do sesji terapeutycznej.

Do spowiedzi bez rozgrzeszenia?

M.K.: – Nawet nie, bo ocena moralna nie jest kluczem do procesu. Sędziowie nie mają ocenić, na ile ktoś robił dobrze, czy źle, ale czy ma prawidłową osobowość, czy był zdolny do zbudowania właściwej relacji. Sięga się przy tym głęboko, do dzieciństwa, domu rodzinnego, bada się życie przed ślubem, w jego trakcie i po nim. To boli.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama