Oczami nastolatki

Dorośli są przekonani, że tylko oni mają prawdziwe i poważne problemy. A przecież życie licealisty wcale nie jest proste. Stres szkolny jest naprawdę spory i w domu przydałoby się już nie dołować młodego człowieka.

Reklama

Przed chwilą pokłóciłam się z mamą. Nie mogę się z nią ostatnio dogadać. Cały czas na mnie krzyczy, że jestem wiecznie smutna, zła, niezadowolona, że człowiek mi nieba przychyla, a ja tego nie doceniam. Czasami czuję się głupia, bezwartościowa, brzydka. Mama uważa, że to też wina tego, że chciałabym być najpiękniejsza. Mówiła mi, że nigdy taka nie będę, bo jestem po prostu normalna. Gdy mama na mnie nakrzyczała, przeszła mi przez głowę myśl samobójcza…
17-latka


Autorka tego listu całkiem dobrze radzi sobie ze swoimi problemami. Tylko kompletnie siebie nie docenia. To problem wielu cichych i dobrych dziewczyn, które stoją często z boku, pozbawione wiary w siebie. Mama wpoiła jej wiele dobrych zasad. Ale czy faktycznie trzeba aż tak brutalnie ściągać nastolatkę na ziemię? Mama z pewnością działa w dobrej wierze. Możliwe, że zmartwiona tonem kultury masowej chce wychować silną, twardą i odporną na stresy córkę. Można jednak w tej oschłości przesadzić, można też złamać pewność siebie dziecka, które w przyszłości nie będzie się potrafiło obronić. Nastolatka potrzebuje czułości i trochę zrozumienia.

Trudno wytrzymać czasami w domu z wiecznie smutną, zdołowaną i naburmuszoną nastolatką. Dorośli są przekonani, że tylko oni mają prawdziwe i poważne problemy. A przecież życie licealisty wcale nie jest proste. Ilość godzin spędzanych w szkole, a potem przy lekcjach w domu na ogół przekracza 8 godzin. Stres szkolny jest naprawdę spory i w domu przydałoby się już nie dołować młodego człowieka. Możliwe, że mama 17-latki stwierdzi, iż nad nią nikt się nie użalał. Ale inne były wtedy zwyczaje, kultura masowa. Teraz młody człowiek słyszy i widzi tyle bzdur, podanych na dodatek w tak ogromnych ilościach i z tak wielu miejsc, że dawna surowość nie zawsze się sprawdzi.

Tak jak potrafimy zaspokajać potrzeby niemowlęcia czy przedszkolaka, tak musi nam starczyć mądrości i cierpliwości dla dojrzewającego dziecka. Czasami jedno zdanie wypowiedziane w złości lub gniewie załamuje dziewczynę lub chłopaka. Bo co ma poczuć inna dziewczyna, która usłyszała, że jest mało kobieca, zamknięta w sobie, że na własne życzenie będzie nieszczęśliwa? No i młoda dziewczyna dokładnie tak się czuje. Żadne argumenty do niej nie przemawiają. A gdy popłakuje nad sobą, to wchodzi tato i „nawrzeszczy, jaka jestem beznadziejna i do niczego”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama