Świadectwo Beaty

Uciec od awantur, koszmaru, nieprzespanych nocy i znaleźć prawdziwy dom - to marzenie Beaty udało się spełnić. Dziś sama realizuje kolejne.

Ośrodek w Nierodzimiu pomaga wrócić do życia dziewczynom z trudnych środowisk. Beata opowiada, jak zmienił jej historię.

Na lekcji religii zamiast księdza proboszcza pojawiła się pani Marlena. Opowiadała o pracy charytatywnej kościoła, o Caritas i pomocy najbiedniejszym. Sama pracowała jako instruktorka Caritas.

Zapamiętała mnie, chociaż pierwszy raz widziała mnie na oczy – opowiada Beata. Później mówiła mi, że pytała o mnie jedną nauczycielkę, bo jak na mnie spojrzała, zauważyła, że coś w naszej rodzinie jest nie tak.

Nie myliła się. Ojciec Beaty pił. Rodzinie było bardzo ciężko.

- Został mi w pamięci jeden dzień. Taki gorący, który do dzisiaj we mnie tkwi. Wróciłam ze szkoły, a tam jeden wielki płacz. Mama załamana. Tata zaczął wszystko rozwalać w domu. Porąbał meble, krzesła. Talerze i szkła rozbite leżały za oknem. Jedna wielka demolka. Nie mogłam uwierzyć w to, co zastałam. Mama tego nie wytrzymała, a brat pojechał po wujka – brata mamy. Była bójka. Tata został pobity. Przez tydzień nie wstał z łóżka. Bardzo się bałam wtedy bywać w domu. Lęk był coraz większy i wpłynął na całe moje życie.

Awantury się powtarzały.

- Tata rzucał w mamę różnymi rzeczami: gorącym czajnikiem z wodą, krzesłem, chwytał zawsze to, co miał pod ręką. Tych sytuacji różnych bywało całe mnóstwo. Bił, szarpał. To był okropny widok. Baliśmy się, płakaliśmy, że mamie coś zrobi. Sami wtedy też broniliśmy ją, dzwoniliśmy po policję a potem za to nam się obrywało.

Uciec od koszmaru

Wychowawczyni podała Beacie adres pani Marleny. Dziewczyna zdecydowała się na spotkanie. Poszła z mamą. Dowiedziały się, że w Nierodzimiu jest ośrodek, który może pomóc Beacie. Kobieta opowiadała, że mieszka tam też dziewczyna z okolicy. Jest zadowolona. Beata postanowiła, że chce tam pojechać.

- Nikt w domu nie był temu przeciwny. Zresztą wybór też należał do mnie, a ja chciałam zmienić swoje życie i zaznać trochę spokoju.

Pojechała najpierw na próbę. Do ośrodka zwieźli ją ksiądz proboszcz Jan i pani Marlena. Spędziła tam kilka dni. Postanowiła, że zostanie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja