Szkolny Wielki Brat czy pomoc uczniom?

Senat poparł w czwartek ustawę o utworzeniu nowego Systemu Informacji Oświatowej (SIO). W głosowaniu senatorowie zdecydowali, że nie będą proponować żadnych poprawek do ustawy.

Reklama

Ustawa o nowym SIO przewiduje, że w systemie obok danych statystycznych o szkołach i placówkach oświatowych oraz o nauczycielach, znajdą się m.in. dane indywidualne o uczniach, w tym tzw. dane wrażliwe.

W głosowaniu ustawę bez poprawek poparło 53 senatorów, 38 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Wcześniej Senat nie zaakceptował wniosku senatorów PiS o odrzucenie ustawy w całości.

Przegłosowanie przez senatorów wniosku o przyjęcie ustawy bez poprawek spowodowało, że nie głosowanych było ponad 30 propozycji zmian zgłoszonych przez senatorów PiS oraz senacką Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Wśród nich, obok poprawek porządkowych i stylistycznych, były też poprawki zmierzające do wyeliminowania z ustawy zapisów o zbieraniu danych wrażliwych oraz prowadzące do rezygnacji ze zbierania danych indywidualnych o uczniach.

System Informacji Oświatowej funkcjonuje od 2005 r. Tworzy go baza danych SIO i lokalne bazy danych. Gromadzi i przetwarza dane statystyczne o szkołach i placówkach oświatowych, uczniach, słuchaczach, wychowankach i absolwentach. Obejmuje też dane o nauczycielach, wychowawcach i innych pracownikach oświaty. Dane te są podstawą np. do podziału subwencji oświatowej między samorządy i ustalania wysokości wynagrodzeń nauczycieli.

Według Ministerstwa Edukacji Narodowej obecny system z punktu widzenia obowiązujących standardów jest jednak przestarzały. Resort edukacji uważa, że nowy i nowoczesny system ułatwi zarządzanie oświatą, w tym zoptymalizuje wydatki, m.in. subwencja oświatowa będzie kierowana do samorządów w precyzyjnie ustalonej wysokości.

W nowym SIO mają być zbierane jednostkowe dane dotyczące uczniów (dane jednostkowe dotyczące nauczycieli zbierane są już w obecnym SIO). Dane dotyczące uczniów i nauczycieli podzielono na identyfikacyjne (imię, nazwisko, PESEL) i dziedzinowe, czyli inne dane. W przypadku uczniów będą to m.in. takie informacje, jak np. klasa, do której uczeń uczęszcza, jakiego języka obcego się uczy, czy ma kartę rowerową. Będą wśród nich też dane wrażliwe, m.in. informacje o tym, czy uczeń jest pod opieką poradni psychologiczno- pedagogicznej, czy ma dysfunkcje, jakie one są, czy uczy się w szkole specjalnej, w klasie integracyjnej, czy uczy się języka mniejszości narodowej lub etnicznej, czy otrzymuje pomoc materialną.

Według senatorów PiS, to nadmierne ingerowanie w prywatność uczniów. Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski (PiS) powołując się na konstytucję, podkreślił, że władze publiczne tylko w sytuacjach szczególnych mogą wkraczać w sferę prywatną człowieka, m.in. gdy chodzi o kwestie bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego czy ochrony zdrowia. Tymczasem - jak zaznaczył Romaszewski - nie można tego robić, by "ułatwić rachunki". Senatorowie z opozycji zwracali też uwagę na to, że tak wielka baza danych może być "łakomym kąskiem" dla hakerów oraz firm i instytucji zainteresowanych posiadaniem danych o obywatelach.

Jak zapewniała w środę podczas debaty w Senacie minister edukacji Katarzyna Hall, dane indywidualne uczniów będą przechowywane w SIO tylko tak długo jak będą potrzebne - część z nich ma być usuwana już po roku, inne po dwóch latach lub po pięciu. Mówiła także, że już obecnie wszystkie dane, które zbierać ma nowe SIO, gromadzone są przez szkoły, tylko że w formie papierowej. Hall zaznaczyła także, że dane dotyczące niepełnosprawności ucznia lub nauki języka mniejszości narodowych, są potrzebne, gdyż na takich uczniów samorządy dostają zwiększoną subwencję oświatową. Minister zapewniła też, że dane zbierane przez SIO opisujące jednostkowo konkretne osoby będą podlegały ochronie danych osobowych, a nowy system będzie bezpieczny.

Nowa ustawa o SIO ma wejść w życie w 2012 r. Początkowo oba systemy - obecne SIO i nowe SIO - będą funkcjonowały równolegle.

Teraz ustawa trafi do prezydenta.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Stanisław Miłosz
    12.05.2011 16:23

    "Resort edukacji uważa, że nowy i nowoczesny system ułatwi zarządzanie oświatą, w tym zoptymalizuje wydatki, (...)"

     

    Propagandowo dobrze, bo przekonująco, brzmi. Jednak dowodzi kompletnej ignorancji w dziedzinie organizacji, zarządzania i informatyzacji. Żaden system informatyczny sam z siebie nic nie ułatwia, nic nie z optymalizuje. Przeciwnie, może spowodować lawinę dodatkowych kosztów, np. konieczność zatrudnienia dodatkowych ludzi do jego obsługi (na pewno tak będzie na etapie jego wdrażania, testowania, usuwania błędów), a jeśli gromadzone i przetwarzane w nim dane są nadmiarowe w stosunku do celu (a takie są właśnie dane  w SIO) to zwykłe marnotrawstwo przelewania pustego w próżne.

    Jaki zatem jest cel, prawdziwy cel, rozbuchania tego systemu? Czy nie to właśnie:

    "Senatorowie z opozycji zwracali też uwagę na to, że tak wielka baza danych może być "łakomym kąskiem" dla hakerów oraz firm i instytucji zainteresowanych posiadaniem danych o obywatelach."?

    Czy pod pozorem "optymalizacji" nie chodzi zatem o dalsze rozszerzenie możliwości gromadzenia danych "instytucjom zainteresowanym"? Instytucjom tym przecież obecny rząd Donalda Tuska od początku kadencji przy różnych okazjach sporo "ułatwił". Również "operacyjne" sięganie do zasobów danych nie koniecznie też "zainteresowanych" tym instytucji. Jeszcze mało?

     

    To, że "Jak zapewniała w środę podczas debaty w Senacie minister edukacji Katarzyna Hall, dane indywidualne uczniów będą przechowywane w SIO tylko tak długo jak będą potrzebne - część z nich ma być usuwana już po roku, inne po dwóch latach lub po pięciu." ma być wystarczającą gwarancją, że nawet oficjalnie usunięte z SIO, nie będą żyć własnym życiem gdzieś w mniej oficjalych bazach "operacyjnych"? Że nie zostaną przeciw "obiektowi operacji" wykorzystane w najmniej dla niego korzystnym momencie?

    Można wierzyć w zapewnienia min. Hall, ale w "system" wierzyć się nie da! A System jaki jest, każdy widzi. Lub widzieć powinien, jeśli się nie chce ocknąć na jakieś nowej "Wyspie Kanibali".

     

    Do czego to wszystko zmierza? Nie do faszystowskiego totalitarnego państwa czasem?!

     

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama