Siodło, przyjaźń i Pan Bóg

Każdy z nich ma swoją opowieść. Dla ks. Krzysztofa rozpoczęła się pewnego zimowego dnia, gdy wyruszył po kolędzie. Jedna z rodzin namówiła go, by wybrał się do szkółki jazdy konnej. Potem pojawił się pomysł z Licheniem i... zaczęło się.

Reklama

Z człowieka, który koni wręcz się obawiał, ks. Krzysztof Dorna SDS zmienił się w wielkiego ich miłośnika. Parafia w Koczurkach, gdzie pełni duszpasterską posługę, stała się niejako ośrodkiem nieformalnej koniarskiej wspólnoty. Zawiązała się przede wszystkim wokół dorocznej konnej pielgrzymki do Lichenia, ale jej członkowie gromadzą się raz po raz – w Koczurkach i nie tylko – przy wielu innych „okołokońskich” okazjach, jak majowy piknik rodzinny, Zaduszki Koniarskie i wigilie, spotkania ułanów, ludzi związanych z końskimi sportami, kowali, weterynarzy. Bywało, że razem przeżywali Hubertusa czy dzień św. Marcina, a nawet Koniarski Bal Karnawałowy. Niedawno zgromadziło ich uroczyste poświęcenie pielgrzymiego proporca.

Do Maryi na 4 kopytach

Na I Pielgrzymkę Konną z sanktuarium św. Jadwigi Śl. w Trzebnicy do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Licheniu wybrały się cztery osoby – oprócz ks. Krzysztofa państwo Oksińscy i Bogdan Golian. Na swych grzbietach nieśli ich: Joker, Ognik, Jordan i Iktorn. Pomysł na wyprawę zrodził się spontanicznie podczas rozmów przy ognisku. Nie brakło przygód – m.in. trzeba było ścigać dwa konie spłoszone złamaną gałęzią. Każda z kolejnych pielgrzymek była coraz bardziej dopracowana. Ich uczestnicy przywołują niezapomniane chwile – śpiewające w lasach ptaki, ołtarz ułożony z siodeł, specjalnie przystosowany do jazdy konnej habit kapelana – ks. Krzysztofa (zapinany na rzepy), chrzest małego koniarza w Czeszowie...

- Rozpoczynamy podróż zwykle 2 tygodnie po Bożym Ciele (tym razem 2 lipca), w Lesie Bukowym w Trzebnicy – mówi kapelan. – Udajemy się do bazyliki, by pomodlić się i ucałować relikwie św. Jadwigi, następnie jedziemy w stronę Koczurek, gdzie jest pierwszy nocleg. Do Lichenia docieramy szóstego dnia pielgrzymki, po pokonaniu ok. 240 km. Mamy już ustalone bazy noclegowe i popołudniowe, gdzie zatrzymujemy się na popas, zaprzyjaźnionych gospodarzy, którzy nas przyjmują. W tym roku, ze względu na dużą ilość uczestników pielgrzymki, dzielimy się na 3 główne grupy, z których każda ma swojego komandora. Czwarta grupa dołączy do nas później.

Przygotowania i kolejne spotkania przedpielgrzymkowe odbywają się od stycznia.  Pielgrzymka ma zawsze swój temat – tym razem jest nim sakrament pokuty. Po drodze ks. Krzysztof odprawia Msze św., często w mijanych sanktuariach. Ostatnia jest zawsze polowa. Odbywają się konferencje i modlitwy wieczorne. Szczególnym rysem tej pielgrzymki jest jednak szukanie Boga w przyrodzie i poprzez czworonożnych przyjaciół, którzy wymagają nieustannej troski. Po drodze nie brak przyjaznych spotkań z gościnnymi gospodarzami. W ubiegłym roku pielgrzymi mogli korzystać ze szczególnego wsparcia proboszcza z Czeszowa oraz obsługi medyczno-technicznej grupy OSP „Lazarus”.

– Tym razem mamy zamiar na trasie do Lichenia posadzić siedem Dębów Katyńskich, ufundowanych m.in. przez członków 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich – niedawno powstałej w okolicach Wrocławia grupy rekonstrukcyjnej  – mówi ks. Krzysztof. – Dęby zostaną posadzone na terenach należących do „naszych” gospodarzy. Każde takie drzewo upamiętnia konkretną osobę. My poprosiliśmy o przydzielenie nam ułanów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama