Eucharystia w siatce godzin

Gdybym miał najkrócej ją opisać, powiedziałbym krótko: dom rodzinny - pod tym zdaniem podpisuje się wielu absolwentów i uczniów Zespołu Katolickich Szkół im. Świętej Rodziny z Nazaretu.

Reklama

Co jest najważniejsze?

Rodzice, uczniowie, nauczyciele i dyrekcja na próżno szukali swojej szkoły w opublikowanym 11 marca przez „Gazetę Krakowską” rankingu najlepszych gimnazjów w Krakowie, sporządzonym na podstawie wyników egzaminów końcowych w 2010 roku. Być może to zwykłe redakcyjne przeoczenie. Warto więc uzupełnić klasyfikację, uwzględniając wyniki osiągnięte przez tę szkolę. Tym bardziej że znajduje się w ścisłej czołówce.

Na pierwszym miejscu w rankingu znalazło się Gimnazjum nr 52, prowadzone przez ojców pijarów (40,48 punktów z części humanistycznej egzaminu i 41,32 punktów z matematyczno-przyrodniczej). Tuż za nim jest Gimnazjum Sióstr Prezentek (odpowiednio – 39,09 i 37,95 punktów), zaś na trzecim – Gimnazjum nr 1 (39,39 i 36,34 punktów). Tymczasem uczniowie z katolickiego gimnazjum Świętej Rodziny uzyskali następujące wyniki: 40,40 i 37,70 punktów.

Ks. dr Krzysztof Wilk, dyrektor zespołu szkół, był zdziwiony, że nie było dla nich miejsca w rankingu, jednak nie robi z tego powodu tragedii. Ważniejszy jest dla niego autentyczny sukces szkoły. – Wszyscy, którzy chcą się u nas uczyć, mogą rozwijać swoje talenty i zdobywać wiedzę. Dajemy im ogromne możliwości. Chcę podkreślić, że nie tylko gimnazjum ma bardzo dobre wyniki. W ubiegłorocznym rankingu „Perspektyw” nasze liceum zostało sklasyfikowane na 5. miejscu w Krakowie i 9. w województwie, biorąc pod uwagę wyniki z egzaminów maturalnych. Mamy też laureatów przedmiotowych olimpiad, z których jesteśmy dumni. W połowie marca tego roku Zuzanna Jęcek zajęła 6. miejsce w ogólnopolskiej olimpiadzie wiedzy o prawie. To wszystko jest powodem do radości. Nasze szkoły (podstawowa, gimnazjum i liceum) odnoszą też wielki sukces na polu wychowawczym, ale tego nie sposób zmierzyć ani wyrazić liczbami. A to wyróżnia nas w porównaniu z innymi szkołami – podkreśla ks. dyrektor.

Uczeń jak własne dziecko

Sukces wychowawczy Zespołu Szkół Świętej Rodziny można opisywać na różne sposoby. – Jesteście wyjątkową szkołą. Tutaj dzieci biegają radosne na przerwach, rozmawiają ze sobą, a w szkole mojej drugiej córki większość dzieci na przerwach wpatruje się w ekran gry PSP, nie widząc swojej koleżanki – powiedziała w rozmowie z panią wicedyrektor jedna z matek, której córka chodzi do szkoły podstawowej. Rzeczywiście, praca pedagogiczna nauczycieli, poświęcony dzieciom i młodzieży czas i serce przynoszą efekty. W szkołach na Pędzichowie uczy się otwartości na kolegów. W klasie nikt nie czuje się odepchnięty i osamotniony. – Moje dzieci często mówią, że wszyscy w szkole lubią się nawzajem. To ogromna zasługa kadry pedagogicznej. Potrafi ą dotrzeć do dzieci. Dlatego klasy są zintegrowane. Wspaniałe jest też to, że uczniowie pierwszej klasy gimnazjum już na samym początku roku szkolnego wyjeżdżają na kilka dni. Dzięki temu szybko się poznają i zaprzyjaźniają – opowiada Marta Chechelska-Dziepak, mama Kacpra (ucznia V kl. szkoły podstawowej) i Weroniki (z II klasy gimnazjum).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • beta
    08.06.2011 10:00
    Fajnie że są takie szkoły. Szkoda tylko że nie każdy może do takiej szkoły pójść. Moim marzeniem było uczęszczanie do katolickiej szkoły, ale rodziców niestety nie było na to stać. Dziś sama uczę. W zwykłym rejonowym gimnazjum. Czasem słyszę jak rodzice mówią że chcieliby dziecko posłać do katolickiego liceum bo są ludźmi wierzącymi ale...nie stać ich na to.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama