Nie bawię się w Boga

Brak dziecka jest trudny, ale nie chcieliśmy odzierać aktu małżeńskiego z tajemnicy – mówią borykający się z bezpłodnością małżonkowie.

Reklama

Co będzie, jeśli się okaże, że po ślubie nie będziemy mogli mieć dzieci? – to pytanie pojawia się w gąszczu tematów do przegadania przed ślubem, w czasie dziewięciu tygodni przygotowania do małżeństwa metodą dialogową w katowickim duszpasterstwie akademickim.

Wymodlone dzieci

– To było trudne, ale dobrze, że zmierzyliśmy się z tematem jako narzeczeni. Podjęliśmy decyzję, że w razie czego adoptujemy dziecko – mówi Karol. Zofia miała zdiagnozowaną cukrzycę. W rodzinie Karola jest trzech braci, wszyscy bezdzietni. Przyczyny bezpłodności nieznane. Zofia: – Zrobiliśmy badania przed ślubem – żeby wiedzieć, czy można się podleczyć. Okazało się, że szanse na potomstwo są nikłe, Karol zaczął brać leki na polepszenie jakości nasienia. Wyniki się nieco poprawiły, po ślubie niewiele to pomogło. Zofia, zadbana brunetka, okulary, subtelnie podkreślony makijaż, stanowcza, wie, czego chce. Karol, typ spokojnego, pogodzonego z życiem intelektualisty. Poznali się przez portal przeznaczeni.pl w 2005 r.

Ona germanistka, on inżynier mechanik konstruktor. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, po intensywnej wymianie listów, Karol napisał Zosi, że się z nią ożeni. Zobaczyli się po raz pierwszy 30 grudnia w Katowicach, a w styczniu mieli już ustaloną datę ślubu. W salonie nad stołem wisi ikona Świętej Rodziny. To od niej wszystko się zaczęło. Stowarzyszenie Rodzin Katolickich zorganizowało peregrynację ikony w śląskich parafiach i rodzinach. – W dołączonym do ikony modlitewniku odkryliśmy modlitwę o dar rodzicielstwa – opowiada Zofia. – To było dokładnie 9 lipca – dodaje Karol: – Modliliśmy się o poczęcie. I tak jak widząc pierwszy raz Zosię, poczułem, że to „ta”, tak wtedy przed ikoną czułem, że dostaniemy dar, dziecko. Wtedy – jak wynika z naszych obliczeń – poczęła się Marysia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • leeon
    10.09.2011 22:50
    Co za głupoty piszecie. Skąd wy bierzecie tych ludzi do artykułu? Większość małżeństw z którymi braliśmy udział w inseminacji a potem programie in vitro jest teraz szczęśliwymi rodzicami. Jakoś faceci nie mieli problemu z tym żeby oddać nasienie. Może trafiliśmy na normalnych ludzi, którzy nie słuchają bełkotu kleru. Swoją drogą czarnuchy powinny się cieszyć że rodzi się dzięki temu więcej dzieci. Zawsze to dodatkowe pare groszy może wpaść.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama