Patrioci z II A

Dla Rafała Małkucha czas stalinowskiego terroru w Polsce jest równie odległy jak bitwa pod Grunwaldem. – Ale z jedną różnicą – zastrzega. – Z uczestnikami bitwy pod Grunwaldem nie za bardzo możemy się spotkać!

Reklama

Rafał jest jednym z nastolatków nagrodzonych w niezwykłym konkursie „Rówieśnicy”. Zorganizowało go Muzeum Historii Polski. Chodziło o to, żeby młodzi ludzie znaleźli w swoim otoczeniu jakiegoś szerzej nieznanego człowieka, który w przeszłości, gdy miał tyle lat, ile oni teraz, wziął aktywny udział w historycznych wydarzeniach.

Młodzież znalazła wiele takich historii. Uczniowie z technikum w Zespole Szkół nr 1 w Lublinie napisali o Mieczysławie Smalcu, który też uczył się w technikum w Lublinie 60 lat wcześniej. Mietek z kolegami ze szkoły założył w 1950 roku nielegalną drużynę harcerską. Chłopcy zostali za to aresztowani i skazani na wieloletnie więzienie.

Dagmara, Maksymilian i wspomniany na początku Rafał z Gimnazjum nr 3 w Rybniku-Chwałowicach napisali o emerytowanej nauczycielce Natalii Piekarskiej-Ponecie. Choć pani Natalia pracowała w budynku ich szkoły przez wiele lat (jeszcze w czasach, kiedy była tam podstawówka), to ani jej uczniowie, ani koledzy z pracy nie znali niesamowitej historii, którą przeżyła jako nastolatka. Zaczęła o niej mówić dopiero po przejściu na emeryturę w 1990 roku, kiedy w Polsce upadł komunizm. Dagmara, Maks i Rafał opisali tę historię. Mają po 15 lat.

Rówieśnicy

Ich bohaterka Natalia miała zaledwie o rok więcej, kiedy wystąpiła w obronie nazwy Katowice. Był to rok 1953. Komunistyczne władze Polski, w ramach przymilania się ZSRR, zmieniły wtedy nazwę stolicy Górnego Śląska na Stalinogród. Dorośli najczęściej nie mieli odwagi, żeby protestować. Honor katowiczan uratowały trzy nastolatki: Natalia, Zosia i Basia. Pierwsze dwie miały po 16 lat, trzecia lat 17. – Robiły ulotki i nocami wypisywały na murach hasła w obronie nazwy Katowice. Widziałam panią Natalię na zdjęciu z tego okresu. Nie przypuszczałabym, że taka delikatna dziewczyna może zrobić coś takiego. Podziwiam ją – mówi 15-letnia Dagmara Kubik, jedna z autorek pracy. – Te dziewczyny chciały zachęcić opinię publiczną, żeby zareagowała tak jak one. W areszcie pani Natalia też była wytrwała. Nie rozumiem tych ludzi, którzy ją tak dręczyli na przesłuchaniach. Nie patrzyli, ile pani Natalia ma lat, tylko ją bili – mówi z pasją.

Natalia z dwiema koleżankami w 1953 roku drukowały swoje ulotki na dziecięcej drukarence, używały też maszyny do pisania. Strasznie je bolało, kiedy np. na prośbę o bilet do Katowic tramwajarka opryskliwie odpowiadała: „Nie ma Katowic. Jest Stalinogród”. Czuły, że nie mogą tego tak zostawić, nie mogą zachowywać się, jak gdyby nic się nie stało.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama