Duchowe zagrożenie kłuciem

Na budynku studenckiej przychodni przy ul. Mochnackiego wiszą trzy tabliczki. Pierwsza informuje o adresie placówki, druga o jej szerokiej specjalizacji, a trzecia o niekonwencjonalnych metodach leczenia.

Reklama

Poradnia Leczenia Bólu i Akupunktury działająca przy ul. Mochnackiego – jedna z kilku tego typu w stolicy – to najstarsza państwowa placówka, w której ból dodatkowo leczy się igłami. Na parterze, gdzie mieści się poradnia, nie ma kolejek. Pacjenci to zazwyczaj starsze osoby, które szukają sposobu, by pozbyć się uciążliwego bólu. Przychodzą tu regularnie. Twierdzą, że akupunktura, czyli nakłuwanie cieniutką igłą „chińskich punktów” znajdujących się na ich ciele, pomaga. Tymczasem założenia, na których opiera się akupunktura, nie mają charakteru naukowego. Podstawą akupunktury jest bowiem chińska religia taoistyczna, według której cały wszechświat wypełniony jest kosmiczną energią (zwaną tao). Przepływa ona przez ludzkie ciało w 12 specjalnych torach – merydianach. Utrata równowagi energetycznej powoduje chorobę. Nakłuwając odpowiednie „punkty energetyczne”, które są powiązane z chorymi narządami, można przywrócić zdrowie.

Współczesna medycyna traktuje starochińskie wierzenia dopiero jako punkt wyjścia do naukowych badań. Uczeni szukają związku między np. nakłuwaniem ciała a redukcją bólu. – Nakłucie receptora bólowego zwiększa produkcję endorfin – substancji przeciwbólowych – mówi neurolog Henryk Szymański z Poradni Leczenia Bólu, Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Przed wizytą w gabinecie akupunktury przestrzegają księża egzorcyści, bo paramedyczna metoda jest ściśle powiązana z religią Wschodu, a ta wyklucza istnienie osobowego Boga. – Już przez sam kontakt z tego typu praktykami wchodzimy w sferę działania złego ducha. Mimo poprawy zdrowia, mogą pojawić się uboczne skutki jego działania np. zniewolenie, lęki, niepokój, pogorszenie się relacji z bliźnimi – tłumaczy ks. Ireneusz Łukanowski, pallotyn.

Dlaczego zatem nie do końca naukowe metody są stosowane w publicznej przychodni? – Usługi akupunktury świadczy pięć osób. Dwie opłaca Narodowy Fundusz Zdrowia, trzy leczą prywatnie, gdyż w tym roku Fundusz uznał ich kwalifikacje za niewystarczające – wyjaśnia kierownik przychodni dr Anna Niemczuk-Szczytkowska. – Fundusz nie finansuje akupunktury. Kontraktuje usługę leczenia bólu, ale wybór metody pozostawia lekarzowi – wyjaśnia Agata Sochaczewska z Mazowieckiego oddziału NFZ.

Poradnia Leczenia Bólu i Akupunktury powstała 30 lat temu jako samodzielna jednostka – wówczas jedyna w Polsce publiczna przychodnia, w której dodatkowo stosowano alternatywne metody leczenia. Powołał ją twórca polskiej akupunktury prof. Zbigniew Garnuszewski. Do tej pory nikogo fakt jej istnienia nie dziwi.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama