Dotknąć, żeby widzieć

Nie trzeba sięgać nieba, żeby otrzeć się o świat niemożliwy do pojęcia. Wystarczy porozmawiać z Darkiem.

Reklama

Uwielbia Roberta Schumanna, może dlatego, że niemieckiemu romantykowi bardzo blisko do Chopina? A Chopin to kwintesencja polskości, ale tej tęskniącej za wolnością. Polskości najwyższej próby. Tej, z której Polacy zawsze świetnie zdawali egzamin. Wystarczy wsłuchać się choćby w Fantazję f-moll i już nie ma się wątpliwości, że Polska jeszcze trwa. Choć tragiczna, to jednak jest to muzyka triumfu, dumy i pewności życia – narodu bez państwa. Ile trzeba geniuszu, żeby za pomocą dźwięków oddać siłę woli, pragnienie zwycięstwa czy gotowość do ofiary, choćby z życia?

Jednak geniusz kompozytora to za mało. Muzyka, której nie ma kto odczytać, jest jak pismo dawno wymarłej cywilizacji: zamknięte, tajemnicze, nieme. Litery stają się jedynie plastycznym szlaczkiem, a dźwięki więzną w estetyce harmonii. Brzmią, ale milczą. Potrzeba więc słuchacza. Potrzeba Schumanna, który w 1831 r. po upadku powstania listopadowego słuchał młodego Chopina, koncertującego w Niemczech. Wtedy właśnie młody krytyk wołał na łamach „Allgemeine Musikalische Zeitung”: „Hut ab, ihr, Herren, ein Genie!” – „Czapki z głów moi panowie! Oto geniusz!”.

Palcami po twarzy

Ma dwadzieścia lat. Jest drugim dzieckiem swoich rodziców. Ma starszą siostrę Magdalenę. Chociaż nigdy nie mógł spojrzeć sobie w oczy, to jednak zna każdą zmarszczkę, każdy włos, każdą rysę swojej twarzy – ma przecież palce. Delikatne, wrażliwe i cenne. Palce nadające się doskonale do poznawania świata, tego na wyciągnięcie ręki i tego zamkniętego w kombinacji punktów pisma Braille’a. Pomysły na udostępnienie pisma niewidomym mieli już starożytni. Renesansowi mistrzowie także starali się pomóc niewidzącym. Jednak dopiero w XIX w. zrodził się system rozpowszechniony dzisiaj. Stało się to możliwe dzięki rozczarowaniu. Przeżył je kapitan artylerii w stanie spoczynku, Charles Barbier.  Wojskowy opracował pismo-szyfr, które pozwalało żołnierzom odczytać depeszę nawet w całkowitych ciemnościach. Dowództwo armii nie było jednak zainteresowane pomysłem. Wtedy właśnie kapitan zapoznał ze swym systemem paryską szkołę dla niewidomych. To w jej murach nastolatek, Ludwik Braille po raz pierwszy zetknął się z ideą Barbiera. Do tematu podszedł bardzo twórczo i w roku 1829 ogłosił swój genialny wynalazek. Osiem lat później wydano pierwszą książkę wydrukowaną pismem brajlowskim. Do dzisiaj nikt nie wymyślił lepszego systemu zapisu słów, dźwięków, matematyki czy instrukcji technicznych. W tym samym czasie Chopin prowadził ożywioną korespondencję ze swym przyjacielem Schumannem. Wymieniali się spostrzeżeniami, dzielili wrażliwością, inspirowali tematami. Tworzyli muzykę dla pokoleń. Nieśmiertelną. Ani jeden z dziewiętnastowiecznych geniuszy nie miał pojęcia, że ich życie będzie tak cenne dla młodego mężczyzny z Bierkowic – Darka Marciniszyna.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama