Wina ojca

- On powinien był raczej odebrać życie sobie niż zabijać tak wielu ludzi – mówi ojciec Andersa Breivika. Nie wyobrażam sobie, bym bez względu na sytuację mógł powiedzieć coś takiego o własnym synu, choć jednocześnie z czysto arytmetycznego punktu widzenia jest to wypowiedź całkiem logiczna.

Reklama

Szokuje ona także z tego powodu, że Jens Breivik, ojciec zbrodniarza, opuścił jego matkę i związał się z inną kobietą, gdy Anders miał roczek. Jak twierdzi były norweski dyplomata, który jesień życia spędza na południu Francji, jego syn zerwał z nim ostatecznie kontakt, gdy miał piętnaście lat, ponieważ nie potrafił zaakceptować nowego związku swojego ojca. Ostatnia próba nawiązania relacji, która miała miejsce pięć lat temu, spełzła na niczym, ponieważ Anders stwierdził, że „nie jest jeszcze na to psychicznie gotowy”.

Nie dziwię się, że piętnastolatek nie chce mieć nic wspólnego z własnym ojcem, który porzucił go i jego matkę, gdy miał roczek. To naturalne, że nie potrafi przejść do porządku dziennego nad tym, że jego rodziciel jest w związku z inną kobietą, dla której zniszczył swoją rodzinę. Choć z czasem rany mogą się zabliźnić i relacje nawiązać na nowo, krzywda, jaką wyrządza swemu dziecku nieodpowiedzialny mężczyzna, jest przeogromna.

Dlatego słowa żalu i przerażenia Jensa Breivika mnie nie przekonują. Zamiast latać za spódniczkami i szukać samospełnienia tam, gdzie trawa jest bardziej zielona, trzeba było wziąć odpowiedzialność na siebie i wychowywać swoje dziecko. Wówczas być może do tragedii by nie doszło.

„Nie wierzę też, że do szkoły przestał chodzić trzy lata temu – przecież mówił mi, że chodzi. Świadectwa nie widziałem – powiedział, że zgubił. Po pracy sił nie miałem, żeby z nim pomówić” – śpiewa Kazik Staszewski w piosence „Tata Dilera”. Odtwarzana i śpiewana na imprezach, niesie ze sobą gorzki przekaz. A teledysk, w którym przy słowach „to dobry chłopak był i mało pił” w tle pojawiają się fragmenty filmów z Hitlerem, Stalinem, Mao i Charlesem Mansonem, nabiera w kontekście słów starszego Breivika jeszcze bardziej złowrogiego znaczenia.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • mur beton
    26.07.2011 12:18
    do "piotrab" - wydaje mi się, że ojciec Andersa dalej woli przerzucać winę tylko na swojego syna i dalej go odrzuca, tak jak odrzucił go te 30-parę lat temu, jako roczne dziecko.
    Nie chcę się stawiać w roli eksperta, ale sama jestem czyimś dzieckiem i widzę jak głęboki ślad pozostawiają w nas rodzice, obojętnie czy byli przy nas czy nie, a może jeszcze bardziej - Ci co przy nas nie byli? Istnieją w nas pewne nawet nieuświadomione rzeczy, mimo, że np. rodzic nie żyje już od kilkudziesięciu lat...
    I sama widzę niedoskonałość nas - jako rodziców - a także konsekwencje niedoskonałości, grzechu i często braku miłości do swoich dzieci, w ich życiu. Tak sobie myślę, że wiem co mówię - mamy piątkę dzieci, od 2 do 23 lat czyli w różnym wieku i różnej płci. I naprawdę o relacjach matka-córka, ojciec-syn, matka-syn, ojciec-córka, i o relacjach wobec kolejnych dzieci, mogłabym pisać czy mówić godzinami - to po prostu jest - i według mnie Pan Sękowski bardzo trafnie przywołał tu słowa i postać ojca Andersa, który teraz chce dalej być "krystaliczny" i "bez winy" a nie widzi, że być może to właśnie on "stworzył" potwora i nauczył go nienawiści i braku ludzkich odruchów?
  • Rachela
    26.07.2011 12:22
    Mnie i moją mamę ojciec opuścił, gdy miałam 4 lata. Poszedł do innej kobiety, a mnie olał zupełnie, bo podobno chciał syna, nie córkę. Mama się rozchorowała, dziś leży przykuta do łóżka i codziennie odmawia Różaniec za ojca. I tak już 33 lata. Podziwiam ją za umiejetność chrześcijańskiego wybaczenia, bo sama tego nie posiadam...
  • Rafaello
    27.07.2011 07:54
    A mnie jest szkoda tego ojca. Myślę że teraz głęboko zastanawia się nad swoim życiem. Myślę też że ostatnią rzeczą, jakiej mu teraz potrzeba, to dobijanie go przez robienie wyrzutów i tanie moralitety.
  • Savonarola
    28.07.2011 14:32
    "...tych wykrzyczanych (słów) nie da się już cofnąć."(piotrp)
    ===============================================
    Czyżby? Ale można je zaskarżyć do niezawisłego sądu w czym macie duże osiągnięcia - wygrywacie sprawę za sprawą; zwycięstwa to są niebagatelne - sąd zawsze Wam przyznaje rację!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama