Bóg, praca i zabawa

Na wakacje do cystersów przyjechali niepełnosprawni. – Uśmiech na twarzy tych ludzi jest rekompensatą za poświęcony im czas – mówi Anna Brodzińska, wolontariuszka z Chorzowa.

Reklama

Szczuplutka dziewczynka z dużymi, ciekawymi świata oczami, siedzi na wózku o specjalnej konstrukcji. Karolina Pająk ma zaledwie 12 lat. Do Szczyrzyca przybyła, zresztą jak większość uczestników obozu, z Ośrodka dla Osób Niepełnosprawnych w Borowej Wsi. Tam mieszka na co dzień. – Startuję w wyścigach na wózkach inwalidzkich i mam już cztery medale – mówi z satysfakcją. – Wystarczą dobre chęci, specjalne rękawiczki na rękach, no i trening np. na podjazdach, żeby wyrobić sobie siłę w rękach.

Mogą na nas liczyć

Karolina z niezwykłą sprawnością przemieszcza się po dużej jadalni i świetlicy domu pielgrzyma, bo wyremontowany budynek dostosowano do potrzeb niepełnosprawnych. – To zasługa państwa Basi i Adama Czepielów, którzy udostępniają nam tzw. Gościniec św. Bernarda – mówi Marlena Czyżyka, tegoroczna szefowa obozu i wolontariuszka zakonu maltańskiego.

– Każdy spośród 25 chorych ma do dyspozycji swojego opiekuna, służącego pomocą dniem i nocą. Opiekujemy się dziećmi niepełnosprawnymi, które nie zawsze mają kontakt z rodzicami. Kalectwo własnych pociech chyba ich przerosło… – Chcemy stworzyć niepełnosprawnym jak najlepsze warunki podczas wypoczynku. Dlatego jesteśmy z nimi przez całą dobę, pomagając we wszystkich czynnościach – mówi Kasia Nawrot, wolontariuszka i studentka pielęgniarstwa. – W ośrodkach nie zawsze mają taki komfort. Na jednego opiekuna przypada nierzadko kilku podopiecznych.

Kasia z zakonem maltańskim współpracuje od 7 lat. Wszystko zaczęło się spontanicznie. – Kiedy 5 lat temu usłyszałam o obozie z niepełnosprawnymi, po prostu pojechałam. Widzę, jak bardzo chorzy są nam wdzięczni! – mówi. – Po wakacjach w Szczyrzycu swoje pozytywne emocje przekazują innym. A mnie obozowe doświadczenie pchnęło na pielęgniarstwo. Marzy mi się praca na ciężkich oddziałach: OIOM-ie lub anestezjologii.

Historia wypoczynku niepełnosprawnych przy opactwie cystersów na pograniczu Beskidu Wyspowego i Pogórza Wiśnickiego rozpoczęła się przed ośmiu laty. Wiosną 2003 r. na zaproszenie zakonników i Tomasza Krupińskiego ze Związku Polskich Kawalerów Maltańskich do opactwa wraz z wolontariuszami przyjechało zaledwie kilku chorych. Podobnie rok później. – Pierwszy obóz ruszył w 2005 r. Trwał nieprzerwanie cztery tygodnie – wspomina Agnieszka Jarzyńska-Stęclik, jedna z pierwszych jego organizatorek. – Uczestniczyło w nim tygodniowo dziesięć osób niepełnosprawnych, głównie z Borowej Wsi, oraz kilkunastu wolontariuszy z Katowic, Chrzanowa, Bielska-Białej i Skawiny. Wśród tych ostatnich byli lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, ale również osoby, które nie były związane zawodowo z ratowaniem ludzkiego zdrowia i życia. Wielu wolontariuszy mówi o swoich pasjach i zainteresowaniach, dzięki którym możemy uatrakcyjniać program zajęć na obozie.

Zakon maltański (rodyjski), czyli Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego, jest największą organizacją charytatywną na świecie. Działa nieprzerwanie od 900 lat, prowadząc m.in. szpitale i hospicja. Wspólnotę zakonną tworzą damy i kawalerowie, pracownicy służby zdrowia, a także wolontariusze. Janek Barcik, jeden z wolontariuszy zakonu maltańskiego, podkreśla, że wolontariat na Śląsku jest najbardziej rozwinięty w Polsce. – Młodzi ludzie, nierzadko uczniowie szkół średnich, podejmują się trudnych zadań: opieki i pielęgnacji chorych. A co zrobiłby niepełnosprawny na wózku, gdyby za nim nie stanęła dobra dusza, żeby go pchać?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama