Krewniacy Świętej Rodziny

Kotlety pożarskie, pizza, którą pałaszują nawet niejadki, naleśniki z serem polane budyniem, cwibak i „Niebo” – to tylko niektóre potrawy jadane w Nazarecie.

Reklama

Czy Jezus musiał sprzątać? Co matka Boża gotowała na obiad? Jakie meble robił święty Józef i gdzie Święta Rodzina spędzała wakacje? – to pytania, które nieraz rodzą się w głowach dzieci z rodzin związanych ze Stowarzyszeniem Najświętszej Rodziny przy Zgromadzeniu Sióstr Nazaretanek. W ostatnim tygodniu lipca rodziny, a także sympatycy stowarzyszenia uczestniczyli w tygodniowych rekolekcjach w Żdżarach. Poprowadził je wraz z siostrami ks. Tomasz Górecki ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, wspomagany przez diakona Macieja Cieleckiego.

Myśl Franciszki i mokry obraz

– Idea utworzenia stowarzyszenia dla świeckich sięga początków naszego zgromadzenia – mówi s. Klara Żygo, dyrektor Stowarzyszenia Najświętszej Rodziny. – Nasza założycielka – bł. Franciszka Siedliska – już w pierwszych konstytucjach z 1889 r. umieściła zapis zalecający zakładanie Bractwa Najświętszej Rodziny, którego celem miało być czczenie Świętej Rodziny, a także obieranie jej za wzór do naśladowania przez małżeństwa i rodziny. Zgodnie z wolą założycielki, staramy się przy naszych domach zakładać takie wspólnoty. Na terenie diecezji łowickiej jedna działa w Rawie Mazowieckiej, w całej zaś prowincji warszawskiej jest ich 15 – wyjaśnia s. Klara.

Małżeństwa, rodziny, a także osoby samotne, które związują się ze stowarzyszeniem, raz w miesiącu uczestniczą w spotkaniach formacyjnych. W ich programie zawsze są: konferencja tematyczna, Eucharystia, spotkania w grupach, wspólna modlitwa i czas na herbatę i kawę. Członkowie SNR zobowiązują się także do odmawiania modlitwy za wszystkie rodziny świata, a patronuje im Święta Rodzina, którą w swoich domowych ogniskach stawiają sobie za wzór. W ramach 8-letniego cyklu formacyjnego uczestniczą także w wyjazdach wakacyjnych.

– Zarówno my, jak i nasi synowie, nie możemy się doczekać wakacyjnych rekolekcji, podobnie jak comiesięcznych spotkań – mówi Bożena Malec. – Ze Świętą Rodziną związaliśmy się z mężem w dniu naszego ślubu. Mając bardzo liczną rodzinę i grono przyjaciół, chcieliśmy się pobrać w dużym kościele. I tak, całkiem przypadkowo, trafiliśmy do parafii pw. Świętej Rodziny. Potem w prezencie ślubnym od kolegi malarza dostaliśmy obraz Świętej Rodziny, który był jeszcze mokry i dopiero w naszym domu dosychał. O możliwości wstąpienia do stowarzyszenia dowiedzieliśmy się po części za sprawą naszego młodszego syna, który bardzo chciał śpiewać w scholi parafialnej prowadzonej przez siostry nazaretanki. Nie przeszkadzało mu nawet to, że był tam jedynym chłopcem. Wtedy siostry powiedziały nam, że przy zgromadzeniu istnieje wspólnota dla świeckich. Już po pierwszych spotkaniach wiedzieliśmy, że jest to nasze miejsce wzrostu – opowiada pani Bożena.

Wyjątkowy tatuś

Na rekolekcjach w Żdżarach, w których uczestniczą 54 osoby, z czego większość stanowią dzieci, jest też Jacek Przybyłek ze swoją rodziną. Jego czwórka dzieci – podobnie jak synowie Malców – uwielbia spotkania w Nazarecie. – Jako absolwent Instytutu Studiów nad Rodziną w Łomiankach, szukałem dla siebie miejsca, w którym mógłbym wprowadzać w życie to, czego nauczyłem się podczas studiów – mówi pan Jacek. – Wszystko to znalazłem u sióstr nazaretanek. Prowadzona przez nie formacja zachęca nas, by każdego dnia naśladować Świętą Rodzinę. Ale muszę przyznać, że nie jest to wcale takie łatwe. Na szczęście siostry są specjalistkami z najwyższej półki. Ich nieustanna radość i otwartość na innych, a także czynienie z codziennych obowiązków drogi do świętości pomaga nam w zupełnie innym świetle widzieć własną rodzinę i pełnione w niej role.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama