Lilijka jak kompas

Są harcownikami idącymi zawsze z przodu, wzywają do boju... ze swoimi słabościami. Salutują i mówią: Semper paratus! Kierują się trzema cnotami: szczerością, ofiarnością i czystością.

Reklama

Tatrzańska polana między Witowem a Kościeliskiem. Na środku wbity wielki krzyż – maszt na flagi. W tym miejscu na apelu przez prawie dwa tygodnie gromadzili się skauci z 1. Drużyny Krakowskiej św. Adama Chmielowskiego, należącej do Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacji Skautingu Europejskiego. W tajniki drużyny wprowadza nas Karol Banyś, przyboczny drużyny. Jest absolwentem renomowanego, krakowskiego V LO. O skautingu dowiedział się w Bursie Jezuickiej, od kolegi ze szkoły – drużynowego Krzysztofa Roguli. Do rozmowy zasiadamy w głównej kwaterze, zwanej Kraalem.

– To taka wioska wodzów, miejsce bezpieczne – mówi dumnie Karol. Do jej budowy skauci nie użyli ani jednego gwoździa. Wszystko solidnie zostało powiązane sznurkami. Nie ma szans na żadną, przykrą niespodziankę. Drużynowy wskazuje na toporek wbity w pień i świecę, która jeszcze przed chwilą była zapalona. – Toporek to symbol Sądu Honorowego, czyli najważniejszej rady wodzów. Oznacza prawdę, która czasem boli, ale w gruncie rzeczy ma budować nasze życie w oparciu o Chrystusa – wyjaśnia drużynowy Krzysztof Rogula.

Obiad na ognisku

Mimo lata, temperatura w tatrzańskim lesie jest dość niska, a wiatr porusza czarno-biały sztandar skautów. Widnieją na nim krzyż i odwołania do ośmiu błogosławieństw. Drużynowy zwraca uwagę na lilijkę harcerską, która symbolizuje czystość, szczerość i ofiarność. – Te cechy są jak igła kompasu, wskazują nam właściwy kierunek życia, czyli Chrystusa – mówi.

Jezuita Sebastian Masłowski zwraca uwagę na inne ważne kwestie w skautowej pedagogice. – Dla mnie obozy harcerskie, które znałem, to półkolonie. Przyjeżdża kadra, stawia namioty, kanadyjki, jest kucharka. Tymczasem skauci sami muszą wszystko przygotować. Ciągle też jest podnoszona poprzeczka, wykonuje się różne zadania. Trzeba samemu przygotować naleśniki z serem czy kotlet ze schabu na obiad na ognisku – mówi zakonnik. Jego zdaniem, nabyte na obozie umiejętności wykorzystuje się w pracy, w szkole, w życiu osobistym. I jeszcze jedno – skauci są dobrymi kandydatami na mężów. – Dzisiaj gotowaliśmy makaron z serem i zapiekaną kiełbasą. Wyszedł taki, że palce lizać! – dorzuca skaut Błażej.

Od wilczków do wędrowników

Stowarzyszenie rozwija młodego człowieka, stawiając na pięć dziedzin życia: zdrowie i sprawność fizyczną, zmysł praktyczny, kształcenie charakteru, zmysł służby, życie religijne. Ważne jest też wychowanie młodych przez młodych. – Metoda harcerska dotyczy całego człowieka. Wychowuje dziecko i nastolatka we wszystkich wymiarach jego osoby, również w wymiarze chrześcijańskim. Skauting europejski chce przygotować do dorosłego życia, wspiera rodzinę i szkołę – mówi br. Sebastian. W skautingu są trzy grupy rozwoju: wilczki (8–12 lat), harcerki i harcerze (12–17 lat), przewodniczki i wędrownicy (powyżej 17 lat). – Wilczki potrzebują trochę innych zabaw niż chłopcy w wieku 12–17 lat, którzy poznają świat m.in. poprzez przeżywanie różnych przygód – tłumaczy drużynowy Krzysztof.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama