O wartości małżeństwa

Na pierwszym miejscu jest współmałżonek, potem dzieci, na trzecim i dalszych to co dodatkowe.

Reklama

Drugi dzień Kongresu rozpoczął Pan Mieczysław Guzewicz, który wygłosił prelekcję na temat wartości małżeństwa.

Pan Guzewicz zwrócił uwagę na fakt, że chociaż dotąd odbywało się wiele kongresów rodzin, to jest to pierwszy kongres, dotyczący małżeństwa. I mimo że rodzina jest bardzo ważna, to nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest małżeństwo. Współcześnie rodziny przeżywają głęboki kryzys dlatego, że małżeństwo przeżywa głęboki kryzys. Ten kryzys jest spowodowany celowymi i zaplanowanymi atakami na małżeństwo.

Małżeństwo jest fundamentem rodziny, dlatego małżonkowie powinni szczególnie dbać o jego jakość. W tym miejscu prelegent podkreślił, jak wielkie to wyzwanie dla mężczyzn, którzy są szczególnie odpowiedzialni za kształt świata. Otóż kształtowanie świata zaczyna się w małżeństwie i rodzinie. Mąż odpowiada za uśmiech i radość żony i dzieci, a przez to - za radość i szczęście świata. Dlatego każdy z małżonków musi sobie nieustannie zadawać pytanie: „Czy to, co robię, służy dobru mojego małżeństwa?” I postępować w zależności od odpowiedzi, jaką samemu lub dzięki współmałżonkowi się znajdzie.

Prelegent podkreślił, że od dnia zawarcia sakramentu małżeństwa na pierwszym miejscu dla każdego jest współmałżonek, na drugim miejscu są dzieci, a na trzecim i dalszych wszystko to, co dodatkowe: rodzice, rodzeństwo, znajomi, praca, hobby, itd., itp. Tylko zachowanie takiej hierarchii wartości pomoże właściwie i prawidłowo kształtować nie tylko własne małżeństwo, ale i wychowywać dzieci: „Taka jest młodzież, jakie są małżeństwa ich rodziców”

Pan Guzewicz podkreślił, opierając się na przeprowadzonych z młodzieżą rozmowach, że dzieciom najbardziej jest potrzebna nie miłość rodzicielska (czyli miłość rodziców do dzieci), ale miłość wzajemna ich rodziców: „to, co ja jako ojciec trojga dzieci mogę im dać najpiękniejszego, to nie kochać je, lecz ich matkę” (cytat Josha McDowella). Opowiedział też nam przejmującą opowieść: Podczas pewnych rekolekcji, które Pan Guzewicz prowadził, podeszła do niego siedemnastolatka i podziękowała mu za to, co mówił o małżeństwie. Jej rodzice się rozwodzą. Ojciec się wyprowadził, ale spotykał się z nią i zapewniał o swojej miłości, o tym, że mimo rozwodu ją kocha i że to jest najważniejsze. Dziewczyna przerwała ojcu i powiedziała, że ona wcale nie chce, aby on ją kochał, ale by kochał mamę...

Prelegent podkreślił, że: „najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo” i „takie będą Rzeczypospolite, jakie w nich małżonków miłowanie”.

Swoje przekonania Pan Guzewicz opiera na nauczaniu papieża Jana Pawła II, którego słowa i osobę przedstawił jako główne autorytety w sprawach dotyczących małżeństwa i rodziny. Jan Paweł II w studium etycznym miłości i małżeństwa „Miłość i odpowiedzialność” już w latach 60-tych pisał tak: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny.”

Papież bardzo mocno zaakcentował odrębność małżeństwa. Czym innym jest małżeństwo, a czym innym – rodzina i dlatego potrzebują oddzielnego duszpasterstwa. Małżeństwo jest sakramentem, przy czym prelegent zauważył, że nie ma sakramentu rodzicielstwa, synostwa, macierzyństwa itp. Tylko z żoną/mężem zawiera się sakrament.

Trzeba ponownie odkryć tę ważną prawdę, że „nie można ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa”. Od tego zależy przyszłość społeczeństwa i świata. A tymczasem bardzo dba się o rodziny, zapominając o małżeństwie. Tymczasem małżeństwo potrzebuje innego rodzaju troski. Małżonkowie potrzebują pomocy w coraz głębszym pojmowaniu sakramentu, który kiedyś zawarli i przekładaniu tej wiedzy na codzienne wspólne życie, by wzrastać we wzajemnej miłości. Potrzebują pomocy w sytuacjach trudnych, kryzysowych, podczas gdy jedyna pomoc, jaką często otrzymują od katolików, to propozycja rozwodu: „bo po co się dalej męczyć”.

Prelegent zauważył, że zobojętnieliśmy na zło rozwodu. Nie sprzeciwiamy się np. podczas rodzinnego spotkania, gdy padają takie „dobre rady”, nie akcentujemy, że małżeństwo jest święte i nierozerwalne i że nie wolno się rozwodzić. W ten sposób nie sprzeciwiamy się mentalności pro-rozwodowej, która szerzy się w mediach i w naszym otoczeniu.

Na koniec Pan Guzewicz zaapelował, by w parafiach zaczęto mocniej akcentować i przypominać świętość i nierozerwalność małżeństwa. Zaproponował, by w każdej modlitwie wiernych jedno wezwanie dotyczyło małżeństwa, np.: „Módlmy się, aby małżonkowie trwali w wierności przysiędze małżeńskiej”, „Módlmy się, aby przez wspólną modlitwę małżonkowie odrzucali pokusy złamania wierności małżeńskiej” czy „Módlmy się o jedność i miłość w małżeństwach z naszej Parafii”. Ponadto zachęcił do odnawiania przyrzeczeń małżeńskich na każdej Mszy św. w parafii w niedzielę Świętej Rodziny – by objąć nimi wszystkie małżeństwa w parafii.

Jeśli ktoś miałby ochotę głębiej  wniknąć w temat wartości małżeństwa, przekazujemy zaproszenie Pana Guzewicza do odwiedzenia jego strony internetowej: www.mojemalzenstwo.pl.

 

 Ciąg dalszy relacji ukaże się we wtorek 18.10.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ewa
    15.10.2011 13:45
    Wiedziałam, że na p.Mieczysława Guzewicza można liczyć! Poruszył naistotniejsze sprawy.
  • gość12
    15.10.2011 16:43
    "Prelegent podkreślił, że od dnia zawarcia sakramentu małżeństwa na pierwszym miejscu dla każdego jest współmałżonek... "
    A mnie zawsze uczono, że na pierwszym miejscu jest Bóg. We wszystkim.
    Zresztą przysięga małżeńska też o to jest oparta. Ponadto małżeństwo to swoisty trójkąt- Bóg, mąż, żona i wzajemne przenikanie siebie.
    Kiedy pojawiają się problemy w małżeństwie, wtedy często dochodzi do wzajemnego obwiniania się o wszystko. Gdzieś na dalszy plan odchodzi- "Tak mi dopomóż, Panie, Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci. "
    "Bez Boga ani do proga" - mówi stare przysłowie. Kto opiera swoje małżeństwo na Bogu i zawierza swoją rodzinę Jego Miłosierdziu, ten nigdy się nie zawiedzie. Ktoś powie- ten, to ma powalone ... Nie, życie nauczy wszystkiego, zwłaszcza pokory i prawdziwej miłości.
    Pozdrawiam wszystkich małżonków w 30- tą rocznicę zawarcia naszego małżeństwa :)
  • Renata
    15.10.2011 22:59
    Dla mnie najważniejsza jest córka. Miłość do męża wygasła i można żyć obok. Miłość do dziecka nie przemija więź na całe życie. Nie wiem czy to nie przesada z tą wartością małżeństwa. Jest to instytucja jednak ograniczająca kobietę.
  • Janunge
    17.10.2011 21:23
    nie każdemu jest dane żyć w sakramencie małżeństwa. Moje życie tak się ułożyło , że jesteśmy z żoną w związku małżeńskim niesakramentalnym. Od razu dziękuję za pouczenia i "dobre rady" w stylu: trzeba było inaczej zdecydować , inną wybrać( to mój pierwszy związek formalny , żony drugi), zostaw ją( taką radę wyczytałem niedawno w wypowiedzi jednego ze znanych publicystów zakonnych) i.t.p. Zawikłane losy ludzki9e zna tylko Bóg. Oboje z żoną staramy się żyć dobrze realizując w swym codziennym życiu przykazanie miłości Boga i bliźniego. Tylko tak brakuje możliwości przyjęcia Komunii św. Przepraszam Boga za moje grzechy i proszę i błogosławieństwo , staram się przyjmować Komunię duchową. Wiem, że często w takim związku można być także nie opuszczonym przez Boga. Pozdrawiam Jan
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama