Zaakceptować odrębność

Ostatnią sobotnią prelekcję pt. „Małżeństwo: osobowość-dialog-sakrament” wygłosili Państwo Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele ruchu „Spotkania Małżeńskie”. W swoim wystąpieniu bardziej szczegółowo przybliżyli trudności związane z nawiązaniem dialogu, o którym mówił już o. Mirosław Pilśniak OP.

Reklama

W spotkaniu dwóch osób bardzo ważne jest otwarcie się na drugiego człowieka. Przejawia się ono w przyjęciu następującej postawy podczas rozmowy:

  • bardziej słuchać niż wszystko wiedzieć
  • bardziej rozumieć niż oceniać
  • dzielić się sobą
  • uznać, że drugi człowiek nie jest „winny” - on jest „inny”, co umożliwia przebaczenie.

Państwo Grzybowscy zaproponowali, by spojrzeć na sakrament małżeństwa jako na dar łaski, która umacnia małżonków w dialogu, w działaniu: pomaga im bardziej rozumieć, słuchać, dzielić się sobą, przebaczać. W ten sposób dialog prowadzi do spotkania, które jest komunią osób. Warto uświadomić sobie, że to dialog towarzyszy zawieraniu sakramentu małżeństwa.

Mężczyzna i kobieta różnią się od siebie. Ważne jest, by tej odrębności nie wtłoczyć w funkcjonujące w świecie mity i stereotypy odnośnie płci, dotyczące zachowań, postępowań, sposobu myślenia i reagowania. Nie wolno ulegać determinizmowi, ku któremu skłaniają nas statystyki. One opisują pewną rzeczywistość, ale warto pamiętać, że podczas spotkania drugi człowiek może ten statystyczny opis swojej osoby przekroczyć, zakwestionować. Godność mężczyzny i kobiety polega na tym, by widzieć ich piękno, to, jakimi Bóg ich stworzył.

Przyjęcie tego, że drugi człowiek jest inny, ma inne uczucia, inaczej przeżywa daną sytuację nie zawsze jest łatwe. Czasem jest bardzo trudne. Stąd często przerzuca się na drugiego człowieka odpowiedzialność za ten dysonans poznawczy; stąd pojawia się w rozmowie komunikat „ty” („bo ty jesteś…”, „bo ty nigdy…” itp.). Obwiniamy drugiego człowieka wtedy, gdy spotkanie z nim nie zaspokaja naszych potrzeb: miłości, bezpieczeństwa, akceptacji, sensu itd. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę, poznawać siebie coraz lepiej, by nie budować swoich postaw czy zachowań na bazie trudnych uczuć, na bazie niezaspokojonych potrzeb. Życie w małżeństwie z niezaspokojonymi potrzebami to wejście na drogę cierpienia. Ważne, by to wejście było świadome, z poczuciem sensu tego cierpienia. W przeciwnym razie cierpienie to będzie nas niszczyło.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama