Krucha stal

Jasne, że wszystkich chorych, zaginionych, skrajnych wcześniaków uratować się nie da. Ale najpierw trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, by spróbować.

Reklama

Po każdej katastrofie pojawiają się informacje: znaleziono dziewczynkę, która przeleżała pod gruzami kilkadziesiąt godzin. Uratowano mężczyznę, który na zimnie przebywał odcięty od świata, bez wody i jedzenia, 10 dni. I wszyscy się cieszymy. I jest dobrze. Bo chociaż wokół tyle dramatów i tragedii, i wielu ludzi ginie, to zdarzają się i happy endy. Kruche ludzkie życie pokazało, że ma pazur. I chce żyć. A wnioski z takich sytuacji, które media nazywają „cudami”, są jasne. Trzeba rozbitków, ofiary trzęsień ziemi, pożarów i wszelkich kataklizmów ratować bez względu na domniemane szanse. Bo szans czasem nie ma żadnych, a dwutygodniowy noworodek pod gruzami przeżył 5 dni. I wiedzą to służby, które poszkodowanych ratują.

A teraz, niestety, już nie będzie tak pozytywnie. Historia sprzed kilku tygodni. Polskie duże miasto. Młoda matka przedwcześnie (23. tydzień ciąży) rodzi córkę. Lekarze nie dają małej żadnych szans. Nie dają cieplarki lub pieluszki, żeby mała mogła w spokoju i bez bólu umrzeć. O matczynych ramionach, które są tu chyba najbardziej wskazane, też jakoś nikt nie pomyślał. Podobno żeby matki nie denerwować. Dziecko leżało sobie (i popiskiwało) w zimnym miejscu. Czekano, aż przestanie popiskiwać, bo to przecież przypadek skrajny i beznadziejny. Tyle że popiskiwanie nie ustawało. I dopiero po dwóch godzinach postanowiono włożyć dziecko do inkubatora. I ratować. Bogu dzięki dziewczynka – kruszynka, przypadek beznadziejny – żyje i walczy. I choć długa droga przed nią, jej rodzicami i lekarzami, to zrobią wszystko, by mogła za parę lat biegać, wrzeszczeć, ubierać różowe sukienki i pyskować. Wszelkie modlitwy w tej intencji pilnie wskazane.

Można mieć tylko nadzieję, że opisywana historia to jakieś barbarzyńskie ekstremum. Że wynikała z rzeczywistych przesłanek medycznych, a nie makabrycznego zaniedbania. I że tzw. porody na miskę (zasłyszane od znajomej położnej) to w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, sytuacje skrajnie rzadkie. Bo jest jasne, że wszystkich chorych, zaginionych, skrajnych wcześniaków uratować się nie da. Ale najpierw trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, by spróbować.
Ludzkie życie, choć tak kruche, jest jednocześnie jak stal.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Nati
    03.11.2011 11:45
    Ja wiem, że nie wszystkie wcześniaki da się uratować, te urodzone przed 20 tygodniem w Polsce nie mają na razie żadnych szans. Te między 21-23tc przeważnie niewielkie, a i te urodzone później czesto nie dają rady. Wiem, że ratowanie tych skrajnych kosztuje dużo. Ale chyba nie jesteśmy tak biedni by nie stać nas było na traktowanie przedwczesnie urodzonego dziecka jak człowieka a nie jak szpitalny odpad. Pielucha i miękkie łóżeczko - lub ramiona rodziców nie kosztują wiele.

    Człowieczeństwo wobec najmniejszych jest wręcz bezcenne.
  • Agnieszka Przybylska
    03.11.2011 12:19
    Od małego mamy odruch serca, by ratować skaleczonego ptaszka, zabiedzonego kociaczka, poturbowana myszkę.
    Nie ma powodu, by ludzkie dzieci, tez te najmniejsze, traktować mniej serdecznie.
    Skąd pomysł pozostawienia maluszka samego sobie?!
    A może to efekt tego, że jest, niestety, niestety, niegodziwy proceder zabijania poczetych dzieci...
    Skoro jedna maleństwa ię niszczy - trudniej uzalic się nad innymi...
  • x
    04.11.2011 22:45
    Urodziły mi się dzieci. Za wcześnie. Dużo za wcześnie bo w 18 tygodniu ciąży. Synek już nie żył, córeczka umierała mi na rękach. Długo to trwało - kilkanaście minut choć na świstku papieru który później dostałem lekarz dał adnotację, że podobno po dwóch minutach córeczka nie dawała już znaku życia... a ja wiem swoje - pamiętam jak dziś. Rozmawiałem też z położną, która to i owo mi opowiedziała. Jeszcze i swoje przejść musiałem, żeby godnie dzieci pochować, bo byli i tacy co mi kłody pod nogi rzucali. I to wszystko nie 50 lat temu, nie 20 nawet. To wszystko 3.5 roku temu.
  • Eterno Vagabundo
    07.12.2011 09:51

    Światu jest potrzebna
    Nikła pomoc moja.
    Boże, niech ją wzmacnia
    Święta Wola Twoja.

    Bez niej to, jest na nic,
    Wszechmogący Panie,
    Moja troska, praca,
    Trud,znój i staranie.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama