Nadgorliwość krzywdzi dzieci

Niemieckie Jugendamty odbierają rodzicom coraz więcej dzieci. Pokrzywdzeni uciekają do… Polski.

Pod liczącym 16 tys. mieszkańców Bytowem na Pomorzu ukrywa się nietypowy zbieg. 13-letnia Antonia Schandorff i jej rodzice Axel oraz Dorte uciekli z Niemiec, by wyrwać dziewczynkę z domu dziecka. Przez kilka miesięcy opiekunowie całkowicie izolowali ją od mamy i taty. Oficjalny powód: rodzice nastawiają ją przeciwko ośrodkowi, nie pozwalają jej się zaaklimatyzować. Teraz rdzenna Niemka aklimatyzuje się pod Bytowem, by znów nie stracić kontaktu z rodziną.

Dom dziecka za niską frekwencję

Wszystko zaczęło się od tego, że mieszkająca w Worpswede w północnych Niemczech dziewczynka miała wiele (głównie usprawiedliwionych) nieobecności w szkole. Dodatkowo w lecie 2012 roku przyrodnia siostra Antonii doniosła do Jugendamtu, czyli Urzędu ds. Młodzieży podległego gminie, iż dziewczynce grozi niebezpieczeństwo. Jednocześnie oskarżyła swojego ojczyma o gwałt, do którego miało dojść 3 lata wcześniej – w grudniu prokuratura umorzyła postępowanie. 24-letnia Anne-Carina jest skonfliktowana z rodzicami: 4 lata temu po jednej z wielu kłótni wyprowadziła się z domu, od tego czasu nie utrzymują ze sobą kontaktu.

To głównie na zeznaniach tej kobiety sąd w Osterholz-Scharmbeck w styczniu tego roku zasądził ograniczenie praw rodzicielskich wobec Antonii. Nie przeprowadzono wywiadu środowiskowego rodziny, ograniczając się jedynie do rozmowy ze szkolnym wychowawcą Antonii. Rodzice oraz dziewczynka nie zgodzili się na przeprowadzenie badań psychologicznych. Także gdy pod koniec sierpnia 2013 r., po ucieczce dziewczynki z domu dziecka, sąd całkowicie odebrał prawa rodzicielskie państwu Schandorff, skupiając się na wcześniejszych zeznaniach opiekunów Antonii, wątpiąc jednocześnie w prawdomówność jej samej.

W kwietniu sąd zakazał Antonii kontaktu z rodzicami, ponieważ uznał, że utrudnia to jej aklimatyzację w ośrodku. Pod koniec sierpnia dziewczynka uciekła z domu dziecka i wraz z rodzicami wyjechała do Polski. Zamieszkali pod Bytowem. Nie znają ani słowa po polsku, jednak zapisali Antonię do szkoły w mieście. Gmina sfinansuje jej kurs języka polskiego. Z pewnością zostaną w naszym kraju jakiś czas, ponieważ dom dziecka zgłosił już na policję powiadomienie o porwaniu. Jugendamt w specjalnym oświadczeniu napisał, że zaistniała sytuacja szczególnie zagraża dobru Antonii.

Dyskryminacja

Schandorffowie nie odnaleźliby się w Polsce bez pomocy Wojciecha Pomorskiego z Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. Zna on wiele podobnych przypadków. I ma bardzo zdecydowane zdanie na temat działalności Jugendamtów: – Nie istnieją po to, żeby pomagać rodzicom w potrzebie, ale po to, by wyrywać spod ich opieki dzieci. To prawdziwy przemysł, na którym tuczą się nie tylko Jugendamty, ale także opiekunowie w domach dziecka, czy instytucje nadzorujące spotkania rodzin – mówi „Gościowi Niedzielnemu”. Opowiada o polskiej rodzinie, która ma piątkę dzieci. Matka zwróciła się do Jugendamtu o pomoc przy najmłodszym. – Do domu przyszły dwie uśmiechnięte panie, trochę pomogły, trochę się porozglądały. Niebawem umieszczono całą piątkę w pieczy zastępczej, ponieważ rodzice nie radzą sobie z ich wychowaniem – opowiada. Na szczęście po trzech tygodniach potomstwo wróciło do rodziców.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Wildboar
    08.11.2013 07:46
    cóż za ironia!
  • Zdziwiona
    08.11.2013 08:52
    A w Polsce jest niewiele lepiej, bo za byle bzdurę też chcą odbierać rodzinom dzieci :/
  • Baska
    08.11.2013 08:59
    Bardzo podobna sytuacja jest w Norwegii. Jednak nie dotyczy to tylko tzw. małżeństw mieszanych, ale także rdzennych Norwegów, i zabieranie dzieci wygląda bardzo brutalnie, a kontakt rodzica z dzieckiem jest ograniczany do minimum.
  • XYZ
    08.11.2013 09:31
    Sami musimy się bronic przed podobnymi tendencjami. Posłowie PO, SLD i Ruchu Palikota na pewno będą próbować wprowadzić ustawodawstwo w coraz większym stopniu ograniczające prawa rodziców. Nie będę tu przypominał tzw. Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która była istotnym krokiem w tym kierunku.

    Przydała by się też u nas forma "azylu sumienia", dla ludzi, którzy nie mogą żyć według własnych przekonań w innych krajach.

    W niektórych krajach UE i świata prawa rodziców i obywateli są coraz bardziej ograniczane. W Niemczech dzieci są zmuszane do udziału w "edukacji" seksualnej od najmłodszych lat, także w szkołach nominalnie katolickich, a rodzicom grozi więzienie za odmowę poddania dzieci tego rodzaju szkoleniom. We Francji merowie nie mają prawa odmówić udzielania "ślubów" homo-parom. W wielu krajach, lekarze nie mają prawa odmówienia aborcji.

    Wprowadzając odpowiednie prawo takiego azylu, Polska powróciłaby do swoich przedrozbiorowych tradycji tolerancji i otwartości na osoby dyskryminowanie i prześladowane ze wzgledu na przekonania. Tym bardziej, że czasy będą coraz trudniejsze, szczególnie pod tym względem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja