St. Lawrence leci do Hongkongu

– Kiedy dostaliśmy zaproszenie od chińskich katolików, nie wierzyłam, że to jest możliwe – mówi Izabela Wolska-Zimny, kierownik artystyczny teatru.

Gdy pod okiem pani Izabeli, nauczycielki angielskiego i katechetki, zaczynali swoją przygodę z teatrem, większość z nich chodziła do IV klasy szkoły podstawowej. Dzisiaj rozpiętość wieku jest dość spora. Najmłodsi mają po 12 lat. Ale zespół – to słowo zgodnie uznają za kluczowe – tworzą także starsi. Jakub zbliża się do pełnoletniości, Kornelia ma lat 20. Do tego w występach wspomaga ich śpiewem pani kierownik razem ze swoją koleżanką Celiną.

Nic z przaśności

Ich przedstawienia zbierają niezwykle pozytywne recenzje, choć widzowie często w pierwszej chwili są mocno zaskoczeni. Wystawiane głównie w kościołach spektakle mają niezwykły rozmach. Feeria kolorowych świateł i głośna, nierzadko ostra muzyka towarzyszą niebanalnej choreografii, a na scenie pojawiają się zupełnie nieoczekiwane w przestrzeni sakralnej rekwizyty. – Nie zapomnę tego widoku. Kiedy wystawialiśmy jeden z naszych spektakli w Kalwarii Zebrzydowskiej, w pewnym momencie zobaczyłam księży, którzy ze zdumieniem wyglądali, wręcz zwisali z konfesjonałów. Trochę się zaniepokoiłam, jak przedstawienie zostanie odebrane. Ale otrzymaliśmy gromkie brawa, a ojciec przeor, żegnając nas, serdecznie zachęcał do ponownego przyjazdu z kolejnym spektaklem – opowiada I. Wolska-Zimny.

Większość ich repertuaru ma zdecydowanie ewangelizacyjny charakter. Istotne jest więc wywołanie mocnego wrażenia. Nie jest to łatwe, ponieważ spektakle muzyczno-taneczne oparte są w dużej części na opatrzonej komentarzem pantomimie. Ogromne znaczenie ma więc zarówno mimika, jak i doskonałe opanowanie gestów. Okazuje się, że młodzi artyści świetnie potrafią się nimi posługiwać. Nieraz zdarzyło się, że po długich brawach zamyśleni widzowie jeszcze długo nie zamierzali opuszczać kościoła.

Sztafeta pokoleń

– Moje zamiłowanie do teatru wyniosłam z czasu nauki w gdyńskim Studium Nauczycielskim – opowiada pani Izabela. Wspomina swoją nauczycielkę polskiego, która co miesiąc brała ich klasę do teatru. To podczas jednego ze spektakli w Teatrze Muzycznym postanowiła, że swoje życie zwiąże z tą dziedziną sztuki. Po ukończeniu szkoły zaczęła tworzyć zespół. Najpierw wystawiła jasełka w gdyńskiej parafii Ducha Świętego. Później przyszedł czas na misterium męki Pańskiej. Aktorami wówczas byli znajomi. Ludzie z sąsiedztwa oraz ich koledzy. Zawsze udawało się jej zachęcić amatorów do wzięcia udziału w przedsięwzięciu. Z czasem, kiedy mieszkała w Luzinie, w kościele św. Wawrzyńca założyła scholę parafialną. Ale sam śpiew jej nie wystarczał. Wraz z innymi działającymi w parafii grupami przygotowała spotkanie kolędowe. Do śpiewu doszedł ruch sceniczny.

Widzom się spodobało. Postanowiła więc stworzyć teatr z prawdziwego zdarzenia. Zaczęła zbierać grupę, począwszy od swoich uczniów. Zespół się rozrastał. Dziś tworzy go prawie 30 młodych z różnych parafii Kaszub. Są w niej aktorzy z Luzina, Barłomina, Gościcina, Bolszewa i Gdyni. Kresu istnienia Katolickiego Zespołu Teatralnego St. Lawrence nie położyła nawet jej przeprowadzka do Gdyni. Próby wprawdzie odbywają się wciąż w Luzinie, ale patronat nad zespołem objął już kościół św. Michała Archanioła na Oksywiu. Kierownictwo teatru planuje, że od września rozpoczną się tam nabory nowych członków.

Moc świadectwa

Jakub Konkol ma 17 lat. Mieszka w Luzinie. Od roku uczy się w gdyńskim X LO. Rozpoczynając naukę, wybrał klasę matematyczno-fizyczną. W zespole jest od 3 lat. – Gra na scenie daje mi wielką satysfakcję. To nie tylko realizacja pasji, ale także okazja do tego, by dać świadectwo Jezusowi – mówi. Zaznacza, że dawanie świadectwa wiary nie należy do łatwych rzeczy. – Wiąże się to z pewnym stresem. Zwłaszcza gdy występujemy w jakiejś parafii, w której mieszkają moi koledzy z klasy. Nigdy nie wiadomo, jak takie zaangażowanie w Kościół zostanie przyjęte. Trudno jest wystąpić wśród swoich – tłumaczy. Dodaje jednak, że życie potrafi człowieka zaskoczyć.

– Zdarzyło mi się kiedyś, że na widowni była moja koleżanka z klasy. Trochę się obawiałem. Jej reakcja była zaskakująca: po spektaklu zadała mi pytanie, dlaczego mając takie zainteresowania, wybrałem klasę mat.-fiz. – uśmiecha się. – Wstąpienie do zespołu to była bardzo spontaniczna decyzja – opowiada Alicja Szmuda. Chodzi do II klasy gimnazjum. Tak jak Jakub mieszka w Luzinie. – W zespole występowała moja koleżanka z klasy. Pamiętam, że rozmowa, która zadecydowała o tym, iż zaczęłam występować, odbyła się podczas ćwiczeń na wuefie – mówi. Mimo że ma sporo zajęć pozalekcyjnych, zdecydowała się od razu. Aktorstwo łączy z występami w orkiestrze. Gra na flecie przydaje się jej także podczas teatralnych spektakli. – Aktorstwo daje mi możliwość pokazywania moich emocji. Przedstawienia, w których gram, bardzo wiele mnie uczą. Dowiaduję się wówczas wiele o sobie, ale także o Panu Bogu – zaznacza.

Od Jana Pawła do aniołów

Młodzieżowy teatr występuje podczas Mszy św., zapewniając im oprawę muzyczną, prowadzi festyny, wchodzi w dialog z publicznością, chętnie odwiedza także gdyńskie Hospicjum św. Wawrzyńca. W pomoc tej ostatniej placówce angażuje się zresztą na różne sposoby. Z występami artyści nie ograniczają się jedynie do swojego podwórka. Dwukrotnie z przedstawieniami jeździli do Hamburga, raz do Londynu, by występować tam dla Polskich Misji Katolickich. Odwiedzili także Włochy i Portugalię. Artyści mają w repertuarze 4 ponadgodzinne przedstawienia. Jest wśród nich nauczanie Jana Pawła II o Dekalogu skierowane do Polaków, „Historia naszej historii”, mówiąca o dziejach od stworzenia świata do jego kresu, spektakl opowiadający o roli i działaniu aniołów czy „Jezu, ufam Tobie” – rzecz o miłosierdziu Bożym. To ostatnie zadecydowało o zaproszeniu do Hongkongu, jakie otrzymał ostatnio młodzieżowy teatr.

Podczas diecezjalnego etapu ŚDM w parafii Ducha Świętego gościła grupa młodych katolików z Chin, którzy przybyli do Polski wraz z księdzem i siostrami zakonnymi. – Nawiązaliśmy kontakty. Po pewnym czasie przyszło zaproszenie od siostry Carmeli. Pomyślałam: „Siostro, gdzie my do Hongkongu?” – wspomina pani Izabela. Kiedy jednak usłyszała propozycję, że chińscy katolicy sfinansują im część kosztów wyjazdu, zaczęła organizować potrzebne pieniądze.

Do tej chwili wraz z aktorami zebrała 120 tys. zł. W Hongkongu mają dać 4 przedstawienia. W każdym z nich udział zapowiada ponad 800 osób. Ale czas nagli. Do wyjazdu pozostał zaledwie miesiąc, a wciąż jeszcze potrzeba 26 tys. zł. Młodzi wszędzie szukają pomocy. Podkreślają, że stanowią zespół. Postanowili więc, że albo pojadą wszyscy, albo nikt. 

Możesz pomóc

Informacje, jak wesprzeć młodych aktorów, można znaleźć na profilu facebookowym: facebook.com/St.LawrenceZespol/.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.