Peregrynacja jak duchowa profilaktyka

Święty Józef z cudownego wizerunku ma umocnić matki i ojców, dodać wiatru w duchowe żagle mężczyzn i wypraszać potrzebne parafianom łaski.

Pani Czesia z namaszczeniem ustawia obraz na białym obrusie, zapala świeczkę. Tacy goście nie zdarzają się przecież codziennie! – Takiego wydarzenia u nas to już dawno nie było, chyba z pół wieku, od peregrynacji obrazu jasnogórskiego. Wtedy to nawet nowe firanki kupiłam, żeby pięknie przyjąć Matkę Bożą w domu! – wspomina Czesława Żurbienko. Z odwiedzin Świętej Rodziny cieszy się równie mocno. Nad intencją, z którą będzie się modlić przy cudownym wizerunku, nie musi się zastanawiać ani chwili. – Moja wnuczka jest bardzo chora. Każdy mówi: „trzeba się dużo modlić”. To się modlę, nieraz i całą noc. Teraz będę powierzać ją też św. Józefowi – kiwa głową. Zdrowie dla najbliższych będzie również wypraszać jej siostrzenica. Po południu, kiedy skończy pomagać cioci w kuchni, zabierze obraz do siebie. – Zaproszę córkę i wnuki, będzie mój mąż i mama. Będę się modlić za nich, za teściową. A dla siebie – żeby i sił nie zabrakło w opiekowaniu się nimi – mówi wzruszona Bożena Jenda.

Razem uklęknąć

Kopia cudownego wizerunku św. Józefa z kaliskiego sanktuarium wędruje po Strącznie. Potem dotrze też do wszystkich wsi niedużej parafii. To pomysł proboszcza wspólnoty, by opiekun Świętej Rodziny objął swoją opieką także parafialne rodziny. Jak przyznaje duszpasterz, to swoista duchowa profilaktyka. – Większość rodzin w parafii jest wolna od poważniejszych kryzysów, ale bolączek nie brakuje. Muszą się borykać z wieloma problemami i walczyć o swoją trwałość – mówi ks. Andrzej Sagun i dodaje, że warto dobrze wykorzystać dobę, przez którą obraz gości w domu. – To okazja, żeby rodzina mogła razem uklęknąć do modlitwy, co dzisiaj nieczęsto się zdarza. Dzisiaj rodzinom brakuje czasu nawet na wspólny posiłek, a co dopiero na odmawianie razem pacierza. Peregrynacja to dobra mobilizacja, żeby spróbować. Żeby razem prosić o umocnienie, wyproszenie odnowy wiary i miłości, a także zawierzyć temu mocnemu orędownikowi wszystkie rodzinne problemy i troski – wyjaśnia duszpasterz.

Buty i rozmowa o pracę

W małym domu Gawędów przy torach obraz już gościł. Wieczorem małżonkowie zapalili świecę i razem z dwiema najmłodszymi córkami wzywali wstawiennictwa opiekuna rodzin litanią. Powierzali świętemu całą dużą familię i tych, którzy niedługo będą do niej należeć. – Na co dzień w moim życiu bardziej obecna jest Matka Boża, bo jakoś łatwiej do Niej, do kobiety, przychodzić ze wszystkimi moimi sprawami. Ale ten rok sprawił, że zaczęłam lepiej poznawać św. Józefa, częściej też przyzywałam jego pomocy. Kiedy syn miał bardzo trudną sprawę, podpowiedziałam mu, żeby właśnie u niego poszukał pomocy. Nie wiem, czy skorzystał z rady, ale postanowiłam sama go wesprzeć w tym wołaniu, odmawiając w tej intencji nowennę. Trudna sprawa się rozwiązała – opowiada pani Zosia, z czułością, patrząc na wiszący na ścianie obraz św. Józefa trzymającego na ręku małego Jezusa. To przy nim od dzieciństwa odmawiała wieczorny pacierz. Jemu też powierza rodzinne troski, których przy ósemce dzieci nigdy nie brakowało. – Kiedyś się zdarzyło, że najmłodsza córka potrzebowała zimowej kurtki i butów. Nie wiedziałam, skąd wziąć pieniądze. Pomodliłam się i zostawiłam to Panu Bogu. Kilka dni później, zupełnie niespodziewanie, przypadkiem, zjawili się ludzie, którzy przywieźli nam ubrania po swoich dzieciach. I kurtkę, i buty. Święty Józef widział, czego nam brakuje, i przyprowadził ich do nas – opowiada. Dzisiaj też zabierze świętego patrona ze sobą… na rozmowę kwalifikacyjną. – Z nim będę się czuła dużo pewniej – uśmiecha się kobieta.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama