O kontraktach "nauki i zachowania", podsuwanych w szkołach dzieciom z ADHD, coraz częściej mówią aktywiści i rodzice - pisze piątkowa "Gazeta Wyborcza". MEN zapowiada, że w marcu ma być gotowy projekt przepisów wspierających dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej.
W kontrakcie, do którego dotarła gazeta, "jest mowa o tym, by zawsze mieć zeszyt, notować zadania z tablicy, zgłaszać się przynajmniej raz w tygodniu. Są też zapisy dotyczące zachowania. Np. "Koniec z przeszkadzaniem. Nie komentuję uwag nauczyciela, nie zagaduję kolegów". Albo: "Zanim się odezwę, podnoszę rękę". Za złamanie kontraktu: natychmiastowy wpis do dziennika, telefon do rodziców, brak możliwości wyjazdu na wycieczkę szkolną".
"Czemu tworzy się takie bzdury? Pomijam absurdalność i nierealność tego dokumentu. Bo jak dorosły może zakładać, że dziecko, które ma kłopot z utrzymaniem uwagi na nudnym, monotonnym zadaniu, ma wadę wymowy, funkcjonuje mocno poza strukturą grupy - nabędzie tych kompetencji do jutra?" - napisała w serwisie społecznościowym cytowana przez "GW" psycholożka dziecięca Agnieszka Misiak.
Podobną opinię o tych kontraktach wyraża Magdalena Szerszeń, aktywistka i matka dziecka z ADHD, do której zgłaszają się rodzice, których dzieciom je podsuwano, i którzy nie wiedzą, jak zareagować. "To jest totalnie nieadekwatne, bo dziecko nie ma wpływu na swoje zaburzenie. Ono może się przestraszyć i podpisać, ale szybko się okazuje, że nie jest w stanie spełnić tych oczekiwań. Takie karanie za objawy przez np. wykluczanie z udziału w wycieczce szkolnej jest bardzo krzywdzące" - powiedziała gazecie. Napisała do ministerstwa edukacji petycję, którą odpisało już prawie 35 tys. osób.
Zdaniem wiceministry edukacji Izabeli Ziętki, dzieci z ADHD już na podstawie obecnych przepisów powinny być wspierane w szkole. Ale zmiany też w końcu mają być. "Środowisko oczekuje, żeby były wspierane w ten sam sposób, co dzieci z orzeczeniami o spektrum autyzmu. My mamy pomysł, żeby inaczej podejść do orzeczeń" - powiedziała "GW" Ziętka. Projekt w tej sprawie ma być gotowy na początku marca. "Będzie mowa o tym, by pomocy dziecku nie wyznaczała ściśle jednostka chorobowa, tylko potrzeba. Bo jeśli dziecko jest w spektrum, a nie potrzebuje pomocy nauczyciela wspomagającego, i analogicznie - gdy dziecko z ADHD, cukrzycą, czy FAS takiego wsparcia potrzebuje, to system obecnie nie reaguje identycznie wobec każdego dziecka" - tłumaczy wiceministra.