Od pierwszej pomocy po plecak ewakuacyjny

Bezpłatne Powszechne Warsztaty Ochrony Ludności (PWOL) trwają osiem godzin i uczą m.in. użycia defibrylatora AED, kompletowania plecaka ewakuacyjnego oraz przetrwania blackoutu. Instruktorzy z Polskiego Czerwonego Krzyża do końca listopada 2026 r. przeszkolą w Polsce 37 tys. osób.

- Przygotowani ludzie lepiej radzą sobie w sytuacjach kryzysowych - powiedziała w sobotę pielęgniarka PCK Zuzanna Roczniak-Najder, otwierając warsztaty PWOL w Warszawie. Przywołaniem hasła fińskiej kampanii dotyczącej odporności cywilnej przekonywała 20 uczestników, że warto poświęcić jeden dzień weekendu na doskonalenie umiejętności, które w krytycznym momencie mogą uratować komuś życie. Wśród kursantów znalazła się równa liczba kobiet i mężczyzn, a ich wiek oscylował między 30. a 50. rokiem życia.

Podstawą kursu był "Poradnik bezpieczeństwa", czyli rządowa broszura dostarczona do 16 mln gospodarstw domowych w całym kraju. W publikacji znajdują się podstawowe informacje, w tym np. jak reagować na sygnały alarmowe, jak przetrwać pierwsze 72 godziny bez wody i prądu, czy jak rozpoznać dezinformację.

W rzeczywistości PWOL to praktyczne przećwiczenie teorii z poradnika, ale też szansa na zadanie pytań, które mogły się pojawić podczas jego czytania. Przeważająca większość uczestników przyznała, że już wcześniej zapoznała się z treścią publikacji.

- Jak odnajdę swoje dziecko, jeśli w czasie kryzysu zostaniemy rozdzieleni, bo ono będzie w szkole, a ja w pracy? - pytała jedna z uczestniczek. Inny z kursantów chciał się dowiedzieć, skąd czerpać informacje o sytuacji w kraju podczas blackoutu, kiedy nie będzie miał radia na baterię. Pojawiły się także pytania dotyczące karty ratowniczej w samochodzie, gdyż wielu uczestników nie miało świadomości, że taki dokument może ułatwić działania służbom ratunkowym podczas wypadku. Inni dowiedzieli się po raz pierwszy, czym jest karta życia, czyli pakiet informacji medycznych i kontaktowych przeznaczonych dla np. ratowników medycznych, i dlaczego należy trzymać ją w lodówce.

W trakcie szkolenia instruktorka zwróciła uwagę, że celem spotkania jest nie tylko osobiste przygotowanie uczestników na wypadek zagrożeń, takich jak cyberataki, klęski żywiołowe, pożary, przerwy w dostawie prądu czy ataki z powietrza. Roczniak-Najder zasugerowała, aby po warsztatach spotkać się z sąsiadami, zwłaszcza osobami starszymi, które mogą być nieświadome niektórych zagrożeń, aby wesprzeć ich i przekazać im wiedzę dotyczącą zasad bezpieczeństwa. Rekomendowała także stworzenie rodzinnego planu kryzysowego w gronie najbliższych.

Podczas szkolenia dużo emocji wzbudziła prezentacja plecaka ewakuacyjnego, który przyniosła ze sobą prowadząca spotkanie. To zestaw przetrwania, który ma zapewnić samowystarczalność przez co najmniej trzy dni, gdyby doszło do nagłego opuszczenia domu. Każdy z kursantów mógł dokładnie przyjrzeć się wyposażeniu plecaka, m.in. apteczce, narzędziom, jak nóż, latarka, radio na korbkę, ale też innym potrzebnym rzeczom, jak kuchenka gazowa, karimata, śpiwór, bukłaki na wodę czy folia termiczna.

Jak przyznał w rozmowie z PAP Maciej Mocko, instruktor pierwszej pomocy i koordynator projektów w Lubelskim Oddziale PCK, podczas prowadzonych przez niego kursów PWOL plecak ewakuacyjny zawsze wzbudza dyskusję wśród uczestników. - Jako trenerzy postawiliśmy sobie za cel obalenie przekonania, że taki plecak musi wiązać się z dużymi wydatkami i kosztować setki czy nawet tysiące złotych. Mówimy, że można go stworzyć samodzielnie, wykorzystując wiele rzeczy, które już mamy w domu, a jego skompletowanie nie musi przekraczać kwoty około 300 zł - wyjaśnił.

Instruktorka sobotnich warsztatów zobligowała każdego uczestnika do wzięcia udziału w ćwiczeniach z zakresu pierwszej pomocy. - Dla części uczestników to okazja do odświeżenia podstawowej wiedzy dotyczące resuscytacji krążeniowo-oddechowej czy ułożenia osoby poszkodowanej w pozycji bocznej bezpiecznej. Dla innych szczególnie wartościowa jest możliwość samodzielnego przećwiczenia działań, z którymi na co dzień nie mają kontaktu, takich jak prawidłowe zatamowanie krwotoku za pomocą opaski uciskowej, czyli stazy taktycznej - powiedział Mocko.

Jedna z uczestniczek przyznała po zakończeniu szkolenia, że pomogło ono uporządkować wiedzę o tym, jak przygotować się w czasie kryzysu. - Kiedy do mojego domu trafił "Poradnik bezpieczeństwa", nie byłam pewna, czy jestem gotowa. Wojna w Ukrainie wciąż trwa, więc czuję strach związany z bezpieczeństwem mojej rodziny. Po zajęciach czuję się pewniej i wiem, co mam robić. Po pierwsze, nie panikować - podkreśliła kobieta.

Także Mocko zaznaczył w rozmowie z PAP, że podczas warsztatów ważne jest "aby pokazywać przygotowanie kryzysowe nie jako powód do strachu, ale jako element budowania indywidualnej i społecznej odporności". - Polacy nie są społeczeństwem całkowicie nieprzygotowanym, jednak wciąż mamy obszary, nad którymi warto pracować. Wielu z nas wie, że w przypadku zagrożenia należy reagować na sygnały alarmowe, ale mniej osób zastanawia się, co zrobić później szczególnie wtedy, gdy przez dłuższy czas zabraknie podstawowych udogodnień, takich jak prąd, internet czy dostęp do informacji online - dodał.

Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z czerwca, w ramach dotychczasowych działań edukacyjnych z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej przeszkolonych zostało blisko 300 tys. osób. Obecnie trwają wciąż zapisy do udziału w Powszechnych Warsztatach Ochrony Ludności, które będą prowadzone są do listopada na terenie całego kraju m.in. przez instruktorów z PCK i Związku Ochotniczych Straż Pożarnych RP.

- Zakładamy, że pik zainteresowania przypadnie na wrzesień-październik, gdy Polacy po wakacyjnym relaksie i odprężeniu zaczną częściej myśleć o swoim bezpieczeństwie, ale też o poszerzeniu wiedzy na ten temat. Jako ciekawostkę możemy podać fakt, że odnotowaliśmy wzrost zapisów na warsztaty po incydencie z końca lipca, gdy na Lubelszczyźnie spadła rakieta - poinformowała PAP Malwina Kossela z Polskiego Czerwonego Krzyża.

Jak przyznała, ubiegłoroczne bezpłatne kursy pierwszej pomocy cieszyły się nieco większą popularnością niż PWOL. - Zapewne wynika to z faktu, że potencjalni uczestnicy byli przeświadczeni, że zdobędą na nich bardzo konkretne umiejętności. Tematyka przygotowania się na kryzys i potrzeba zdobywania wiedzy w tym zakresie nadal nie funkcjonują w powszechnej świadomości społecznej. Stąd potrzeba szerszych działań informacyjnych i edukacyjnych prowadzonych przez takie organizacje, jak Polski Czerwony Krzyż, ale też władze publiczne - dodała.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg