Poczytaj mi mamo

Agata Puścikowska

GN 28/2012 |

publikacja 12.07.2012 00:15

Co robić, gdy letniego czasu pod dostatkiem, podróż się dłuży, a dzieci nuuudzą? Czytać! A co? Radzą mamy –miłośniczki książek dla dzieci.

Poczytaj mi mamo Henryk Przondziono/GN Magdalena Mazur (na zdjęciu z córkami Zosią i Marysią)prowadzi internetową księgarnię dla dzieci www.zomisia.pl

Magdalenę Mazur i Monikę Chilewicz dzieli pół Polski. Pierwsza mieszka w Tychach, druga w Józefowie pod Warszawą. Łączą je jednak dwie pasje: dzieci i książki, które można czytać rodzinnie, a z pewnością spodobają się nie tylko kilkulatkom. Bo na szczęście rynek książek dla dzieci w Polsce to niewyczerpana kopalnia przepięknych historii, wartościowych powieści i rozrywka na najwyższym poziomie. Magda i Monika radzą, jakie książki dla malucha i dziecka nieco starszego zabrać na rodzinną, wakacyjną wyprawę.

Magda poleca

Magda jest właścicielką internetowej księgarni dla dzieci www.zomisia.pl. Księgarnia to wielkie osobiste hobby i jednocześnie prospołeczna nadzieja, że dzięki niej z pozytywnymi treściami można dotrzeć do dzieci i rodziców w całej Polsce. Bo książki sprzedawane w księgarni są starannie dobierane: pod względem treści (mądrych i dobrych) oraz ilustracji (pięknych, a nie kiczowatych). – Przede wszystkim jestem mamą 6-letniej Marysi i 4-letniej Zosi. Na córkach „testuję” wszystkie polecane książeczki – śmieje się pani Magda. – Wakacje to czas, gdy rodzina jest razem. A dzięki książce nawet długa i nudna podróż z dziećmi zamienia się w wielką frajdę. – Najmłodszym dzieciom bardzo polecam serię książek o panu Kuleczce Wojciecha Widłaka (wyd. Media Rodzina). Bohaterami, poza tytułowym panem Kuleczką, są pies Pypeć, kaczka Katastrofa i muszka Bzyk Bzyk. Chociaż imiona postaci brzmią bardzo „bajkowo”, opowiadania są współczesne i rzeczywiste.

A historyjki jakby żywcem wzięte z perypetii większości rodzin. Bohaterowie razem rysują, grają w gry planszowe (nie obywa się bez sporów), gotują i puszczają latawce. W podróży, tak jak moje córeczki, wciąż pytają: „daleko jeszcze?”. Latem wędrują po górach, wypoczywają nad morzem i jak Marysia z Zosią wykopują na plaży dziury, by się schować. Sama bardzo lubię te opowieści, są ponadczasowe, a pan Kuleczka to taki niedościgniony wzór rodzica: zawsze cierpliwy, gotowy przytulić i tłumaczyć świat. W podróży samochodem polecam wersję czytaną przez Krzysztofa Globisza. Kiedy w ubiegłym roku w czasie wakacyjnej podróży utknęliśmy w ponadgodzinnym korku, wybawieniem okazała się książka pt. „Miasteczko Mamoko” Aleksandry i Daniela Mizielińskich (wyd. Dwie siostry). Jest to publikacja wyjątkowa, bo bez liter, ale za to pełna treści. Na kolejnych stronach dzieci obserwują bohaterów miasteczka, ich przygody, obowiązki, sytuacje z dnia codziennego. Ilustracje przyciągają uwagę, zmuszają do myślenia i poruszają wyobraźnię. Książka jest gratką dla poszukiwaczy szczegółów. A kolorowy, radosny świat spodoba się również rodzicom. Bo w książce Matylda Sweterko wybiera się na zakupy, małemu zajączkowi z rodziny Hyców pomaga Hipolit Grzywa, a Filip Żyraf biegnie gdzieś hen, w nieznane. Podczas naszej pechowej, bo korkowej podróży córeczki na przemian opowiadały o wybranym z okładki bohaterze. A korek w tym czasie zniknął. Jedną z naszych ulubionych książek jest też opowieść Asy Lind o Karusi, dziewczynce, która mieszka z rodzicami w małym domku nad morzem. Rodzice, jak to w życiu, nie w każdej chwili mają dla niej czas. Ale na plaży zawsze czeka wyjątkowy przyjaciel – Piaskowy Wilk. On tłumaczy dziewczynce świat i nigdy nie powie: „poczekaj, za momencik skończę”. To dzięki Piaskowemu Wilkowi moje dziewczynki na siniaki mówią „medale”, a kiedy ciągle się wiercą i je upominam, słyszę, że „w wierzgającym ciele życia wiele”. Dzięki tej lekturze świetnie bawią się dzieci, a rodzice dostrzegają błędy, które popełniają. I starają się je naprawić. Najnowsze wydanie książki, pt. „Raz, dwa, trzy Piaskowy Wilk” (wyd. Zakamarki) zawiera wszystkie trzy wcześniej wydane części.

Monika radzi

Monika Chilewicz (wraz z przyjaciółką Anią) kilka lat temu założyła księgarnię dla dzieci. I chociaż sprzedaż książek dla najmłodszych to z biznesowego punktu widzenia nie najlepszy z możliwych interes, satysfakcja jest wielka. – Moja praca to trochę misja. Bo książka dla dzieci to najlepsze, co dorosły może dać maluchom. Jeśli czytamy dzieciom niemal od kołyski, to nie będzie problemu, by zbuntowanego nastolatka „zagonić” do lektury – uważa Monika. – Sama jestem mamą Klary (8 lat), Jędrka (6), Bernarda (3) i kilkumiesięcznej Laury, i nie wyobrażam sobie dobrego wychowania dzieci bez wspólnego czytania. A jeśli naprawdę w ciągu roku nie ma na to czasu (w co trudno mi uwierzyć), to wakacje są momentem odpoczynku i wyciszenia. Zachęcam więc do odwiedzenia zarówno księgarń, jak i bibliotek! Dzieciom najmłodszym, w imieniu swoim i synka Benka, polecam serię o przygodach Pettsona i Findusa (autor Sven Nordqvist, wyd. Media Rodzina). Mój Benio uwielbia szczególnie tomik „Polowanie na lisa” – zna treść na pamięć, a mimo to wciąż dopomina się lektury. Dlaczego? Bo przygody zabawnego kota w zielonych gatkach i jego ciapowatego (na pozór) właściciela są przezabawne, pokazują świat z ciekawej (być może dziecięcej) perspektywy. Całości dopełniają ilustracje pełne rozmaitych szczegółów, które zainteresują dziecko przedszkolne, ale i nieco starsze. Na wakacje dla dzieci w początkowych klasach szkoły podstawowej polecam wraz z synem Jędrkiem powieść „Afryka Kazika” (Łukasz Wierzbicki, Wydawnictwo Bis). Publikacja zupełnie niepowtarzalna, która spodoba się zarówno chłopcom, jak i dziewczętom. To autentyczna historia przedwojennego podróżnika, Kazimierza Nowaka, który 80 lat temu przemierzał Afrykę rowerem! Mamy tu więc polskiego bohatera, wcześniej zupełnie nieznanego, który przeżywa arcyciekawe przygody, poznaje kulturę Afryki, ludzi, zwierzęta. A wraz z sympatycznym Kazikiem nieznany ląd odkrywają dzieci. Przyjemna lektura z pożytecznym przyswajaniem geografii. I coś dla młodszych nastolatków, choć moja 8-letnia Klara pochłonęła już wszystkie tomy tej serii. „Kroniki archeo” Agnieszki Stelmaszyk (wyd. Zielona Sowa) to propozycja dla tych młodych ludzi, którzy lubią przygodę, tajemnicę. Dwie rodziny, dwoje dzieci i zawsze jedna zagadka archeologiczna do rozwiązania. W każdym z tomów serii (jest ich kilka) bohaterzy zgłębiają tajemnice innej kultury, miejsca, np. starożytnego Egiptu czy Krzyżaków. A dobrze napisanej treści, wartkiej fabule, towarzyszą ramki informacyjne dotyczące opisywanych krajów, ludzi. Jednym słowem: bocznymi drzwiami dziecko wchodzi w świat historii, geografii.