Franciszek – papież rodziny

Agata Puścikowska

GN 32/2016 |

publikacja 15.07.2019 11:00

To właśnie starsze pokolenie ma ogromny wpływ na wiarę młodych.

Franciszek – papież rodziny Katarzyna Matejek /Foto Gość Jeśli Bóg jest nieskończoną czułością, także człowiek stworzony na Jego obraz jest zdolny do czułości - przekonuje Franciszek

Uczestniczyłam w papieskiej Mszy św. w Częstochowie. Razem z tysiącami nieco mniej młodych metrykalnie, ale młodych duchem. Tuż pod wałami jasnogórskimi, gdzie nie spojrzeć: matki z córkami, ojcowie z synami, całe familie, od starszej babci począwszy, po malucha w wózku. Mocne to. Bo pokazujące, że na czymś nam wszystkim międzypokoleniowo zależy. I ktoś nas wychował. I dobrze się stało, że podczas homilii papież, mówiąc o historii Polski, o wierności wierze i Chrystusowi, podkreślił rolę rodziny – w tym rodziny wielopokoleniowej, w przekazywaniu wiary. „Także wasza historia, uformowana przez Ewangelię, krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym trzeba bardzo dziękować”. Te słowa, przyjęte wyjątkowo ciepło przez zgromadzone tłumy, wzruszały prawdziwością i wyczuciem polskości. Papież niejako przypomniał starą prawdę, która czasem jest dyskredytowana albo ośmieszana. Tymczasem to właśnie starsze pokolenie ma ogromny wpływ na wiarę młodych. Dla starszych słowa papieża to nobilitacja. Dowartościowanie dobra i trudu. Dla młodych, w tym młodych i przyszłych rodziców, są zadaniem na przyszłość. Najważniejszym zadaniem.

Warta przypomnienia jest też katecheza Franciszka z okna papieskiego w Krakowie. „Ponieważ nie jest rzeczą łatwą stworzenie rodziny i nie jest łatwo poświęcić życie i zobowiązać się na zawsze, trzeba mieć odwagę” – mówił Ojciec Święty. Odwagi, niezaobrączkowani! – chciałoby się dopowiedzieć. Papież podał też prostą receptę na małżeńskie konflikty: „Nigdy nie kończcie dnia bez zawarcia pokoju”. Któryś z komentatorów kręcił nosem: „Gdyby to było takie proste, nie byłoby rozwodów”. Ale to właśnie jest proste. Tylko mało kto powyższe zasady naprawdę realizuje...

Inne mocne słowa dotyczące rodziny, które, jak się wydaje, nieco jednak umknęły w komentarzach publicystów, to słowa papieskiego przemówienia na Wawelu. Papież mówił o ludzkim życiu, które musi być: „(…) zawsze przyjęte i chronione – od poczęcia do naturalnej śmierci, i wszyscy jesteśmy powołani, aby je szanować i troszczyć się o nie. (...) Do zadań państwa, Kościoła należy towarzyszenie i konkretna pomoc wszystkim, którzy znajdują się w sytuacji poważnej trudności, aby dziecko nigdy nie było postrzegane jako ciężar, ale jako dar, a osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie były pozostawione same sobie”.
Nie sposób nie odczytywać tych zdań jako konkretnego zadania do wykonania.