publikacja 15.07.2019 11:00
To właśnie starsze pokolenie ma ogromny wpływ na wiarę młodych.
Katarzyna Matejek /Foto Gość
Jeśli Bóg jest nieskończoną czułością, także człowiek stworzony na Jego obraz jest zdolny do czułości - przekonuje Franciszek
Uczestniczyłam w papieskiej Mszy św. w Częstochowie. Razem z tysiącami nieco mniej młodych metrykalnie, ale młodych duchem. Tuż pod wałami jasnogórskimi, gdzie nie spojrzeć: matki z córkami, ojcowie z synami, całe familie, od starszej babci począwszy, po malucha w wózku. Mocne to. Bo pokazujące, że na czymś nam wszystkim międzypokoleniowo zależy. I ktoś nas wychował. I dobrze się stało, że podczas homilii papież, mówiąc o historii Polski, o wierności wierze i Chrystusowi, podkreślił rolę rodziny – w tym rodziny wielopokoleniowej, w przekazywaniu wiary. „Także wasza historia, uformowana przez Ewangelię, krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym trzeba bardzo dziękować”. Te słowa, przyjęte wyjątkowo ciepło przez zgromadzone tłumy, wzruszały prawdziwością i wyczuciem polskości. Papież niejako przypomniał starą prawdę, która czasem jest dyskredytowana albo ośmieszana. Tymczasem to właśnie starsze pokolenie ma ogromny wpływ na wiarę młodych. Dla starszych słowa papieża to nobilitacja. Dowartościowanie dobra i trudu. Dla młodych, w tym młodych i przyszłych rodziców, są zadaniem na przyszłość. Najważniejszym zadaniem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł