Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 15/2018 |
publikacja 21.04.2018 04:45
Zamiast muszkietów i rapierów mają uśmiech. Z takim uzbrojeniem jadą do małych pacjentów. Zdrowych przekonują, że niewiele trzeba, by dać komuś szansę na życie.
Karolina Pawłowska
Kiedy nie jeżdżą do szpitala, pomagają w organizowaniu akcji rejestracji potencjalnych dawców szpiku albo organizują prelekcje w szkołach.
Zanim wejdą na oddział, Andrzej zamienia się w klowna, a Remek maluje na twarzy tygrysie paski. Widownia jest niełatwa. Wymizerowana, osłabiona chemią, podłączona do rurek i przewodów, przestraszona. Chłopaki zwykle przyjeżdżają na godzinę, a zostają na cztery.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł