Proste, czyli najlepsze

Agata Puścikowska

GN 38/2018 |

Pochwała prostoty życia małżeńskiego jest potrzebna.

Proste, czyli najlepsze

Słyszeli Państwo piosenkę Pawła Domagały „Weź nie pytaj”? Pewnie tak. A jeśli nie, naprawdę warto. Zwyczajna, bez patosu. Prosta melodia, proste słowa, proste przesłanie. A może i nawet brak przesłania, za to chęć podzielenia się, opowiedzenia o tym, co najważniejsze. Najzwyklejsza apoteoza zwykłości i niezwykłości, jaką jest małżeństwo. Weź się przytul. Weź nie gadaj głupot. Weź się w garść, gdy trzeba. Weź przewiń dziecko. Weź po prostu mnie kochaj, na dobre i na złe, bez grania bohaterów romansu, bez udowadniania światu, że jesteśmy wyjątkowi, wybitni. To oczywiście osobista „wariacja” na temat treści słów piosenki. Ale chyba oddaje jej wydźwięk. Bo o zwykłym życiu warto mówić zwyczajnie. O pięknie miłości natomiast nie trzeba trąbić i pakować ją w sztuczne sreberka. Weź przytul, weź tu bądź. Weź nie świruj, gdy prędzej czy później najdzie cię ochota na świrowanie.

Pochwała prostoty, w tym pochwała prostoty życia małżeńskiego, chyba jest potrzebna. Prosta pochwała, dodajmy. Bo można odnieść wrażenie, że obecnie o miłości małżeńskiej mówi się w sposób wielekroć pokręcony i nie zawsze prawdziwy. Z jednej strony po prostu się ją ośmiesza. Bo po ślubie to już koniec miłości, a obrączka jest dla przegrywów. Z drugiej strony przezabawne są opisy wiecznej sielanki, „słit focie”, którymi częstują nas celebryci. Wieczna idylla, wieczna euforia, wieczne spijanie sobie z ust. Jednym słowem: jesteśmy wspaniali, mamy wspaniałe małżeństwo, cudowne dzieci, fruwamy w obłokach, obłąkani własnymi uczuciami. Jakieś problemy, stresy, choroby, nieprzespane noce czy kryzysy? Nigdy. Przynajmniej ładnie się uśmiechajmy.

Tymczasem prawda o małżeństwie jest gdzieś pośrodku, między przegraniem a wieczną lewitacją, miłosnym odlotem. Chociaż każdy znajduje ją inaczej, inaczej przeżywa i traktuje. Prawda o małżeństwie to głęboka i trudna do opisania przez postronnych relacja, czasem ciche trwanie, czasem góry i doliny, czasem namiętność przeplatana niechęcią. Czasem foch, innym razem ponowne zakochanie, takie z siwym włosem i po latach. Piękno, którego nie muszą rozumieć i widzieć postronni. I o którym nawet trudno opowiadać wprost.

Tym bardziej więc tekst piosenki „Weź nie pytaj” jest wart odnotowania. I utożsamia się z nim chyba wiele par, o czym można wnioskować po gigantycznej liczbie odsłon: my, małżonkowie, wiemy po prostu i prosto, o co chodzi. Wiemy, o czym Domagała śpiewa. Prosta prawda. Prawda w prostocie. Weź nie pytaj, weź nie świruj, bo przecież miłość nie ustaje i nie szuka poklasku. Proste?•

Paweł Domagała PAWEŁ DOMAGAŁA - Weź nie pytaj (Official video)