Jesteśmy blisko potrzebujących dzięki wam

Gość legnicki 50/2018

dodane 06.01.2019 06:00

O nowej akcji pomocowej i charytatywnej „drugiej ręce” opowiadają ks. Robert Serafin, dyrektor legnickiej Caritas, i Łukasz Żygadło, koordynator projektu FEAD.

– Bez wolontariuszy, bez tych tysięcy gorących serc nie moglibyśmy tak sprawnie pomagać – zapewnia kapłan. Jędrzej Rams /Foto Gość – Bez wolontariuszy, bez tych tysięcy gorących serc nie moglibyśmy tak sprawnie pomagać – zapewnia kapłan.

Roman Tomczak: Jest coraz chłodniej. To trudny okres dla najuboższych, zwłaszcza bezdomnych, osób pozbawionych wsparcia rodzin, chorych. Uruchamiają się jadłodajnie, noclegownie, ogrzewalnie. Ale wiemy, że pomoc, jaką legnicka Caritas oferuje takim osobom, jest przekazywana przez cały rok, bez względu na temperatury.

ks. Robert Serafin: To zasada, która obowiązuje w Caritas w całej Polsce. Ludzie zgłaszają się do nas przez cały rok. Trzeba nakarmić dzieci, zorganizować wyprawkę szkolną, a w przypadku schorowanych osób – kupić leki. I to jest potrzeba istniejąca bez względu na porę roku. Dlatego liczba osób zgłaszających się po pomoc jest podobna w każdym miesiącu.

Jednak Caritas kojarzy się chyba z okresowymi programami pomocy, zwłaszcza ze zbiórkami żywności?

Łukasz Żygadło: Pierwsze takie zbiórki zorganizowaliśmy w grudniu 2011 r., przed świętami Bożego Narodzenia. Program FEAD właśnie się kończył, a my mieliśmy pod opieką prawie 30 tys. osób! Ta akcja bardzo nam wtedy pomogła. To prawda, że zbiórki żywności – jako inicjatywy bożonarodzeniowe i wielkanocne – przyjęły się w naszej diecezji i jesteśmy z nimi utożsamiani. W tym roku zorganizowaliśmy już 15. taką zbiórkę w ramach akcji „Tak, pomagam!”. Policzyliśmy, że przez tych siedem lat zebraliśmy prawie 150 ton żywności i zrobiliśmy paczki przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocą dla kilkudziesięciu tysięcy osób. Dziękujemy wszystkim, którzy podzielili się tą żywnością.

Ale są też nowe formy pomocy.

R.S.: No właśnie! Od zimy tego roku nasza Caritas, podobnie jak inne w całej Polsce, rozpoczęła współpracę z siecią sklepów Biedronka. Dzięki niej do ponad 130 najbardziej potrzebujących osób w diecezji trafiły już karty zakupowe – 200 zł na żywność czy środki czystości.

A prośby o pomoc od pojedynczych ludzi czy instytucji? Zimą jest ich więcej?

R.S.: Oczywiście. Zima rządzi się swoimi prawami i w tym czasie przychodzą do nas osoby, które np. nie mają za co kupić opału. Poza tym w ramach programu FEAD od października do końca grudnia dostarczanej jest też więcej żywności do osób, którym pomagamy.

Tego wszystkiego nie można byłoby zrobić, gdyby nie wolontariusze?

Ł.Ż.: Bezsprzecznie. Caritas może pomagać przede wszystkim dzięki wolontariuszom. Dla przykładu – w zbiórki żywności w prawie 60 sklepach zaangażowanych jest co roku kilkuset wolontariuszy, głównie są to dzieci i młodzież. Gdyby nie praca członków parafialnych zespołów Caritas, nie moglibyśmy prowadzić obecnego programu żywnościowego FEAD, w ramach którego od października do końca maja jesteśmy zobowiązani przyjąć i rozprowadzić 365 ton żywności. Sami nie dalibyśmy rady. Dzięki wolontariuszom Caritas może być obok tych, którzy wołają o pomoc.

Ile jest parafialnych zespołów i kół Caritas w naszej diecezji?

R.S.: Obecnie pomaga nam prawie 70 parafialnych zespołów Caritas i 90 szkolnych kół Caritas. W całej diecezji to kilkanaście tysięcy osób. Nasze „drugie ręce”. Grupy, które znamy i z którymi się spotykamy przynajmniej raz w roku, żeby omówić naszą wspólną pracę. Są też parafie, które także zajmują się działalnością charytatywną, ale ich aktywność nie jest sformalizowana. Dlatego zachęcam, aby powoływały swoje parafialne zespoły Caritas, a szkoły – swoje koła. Dzięki temu nie będziemy dla siebie anonimowi i jeszcze skuteczniej będziemy mogli organizować wspólną pomoc dla potrzebujących. Nie tylko zimą.