Parafia – rodzina rodzin

Gość Tarnowski 18/2019 |

dodane 02.05.2019 00:00

Kolejny rok synodowania będzie poświęcony różnym aspektom życia parafialnego. O tym, jak wygląda tworzenie familijnej atmosfery we wspólnocie opowiadają małżonkowie i rodzice z parafii Wszystkich Świętych i Niepokalanego Serca NMP w Straszęcinie.

Tworzymy drugi dom

Urszula i Grzegorz Stecowie rodzice Gabriela, Kamili i Antosia

Parafia – rodzina rodzin   zdjęcia: ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Grzegorz: Od dziecka jestem zaangażowany w życie parafii. Kiedy miałem 7 lat, ks. Władysław Pachota sprawdził w mojej klasie, jaki mamy słuch muzyczny i w ten sposób zostałem kantorem i śpiewałem w scholii parafialnej. Później byłem ministrantem i lektorem. Do parafialnej aktywności inspirowała mnie mama, która mówiła, że przy kościele się nie zepsuję. Kiedy nie chciało mi się jechać na spotkania, próby, ona mówiła – masz jechać! Motywowali księża, którzy oferowali nam nie tylko uczestnictwo w przygotowaniu liturgii, ale także rekreację, na przykład mecze tenisa stołowego, grę w piłkę nożną.

Urszula: Przy parafii również jestem od dziecka. Moi rodzice byli zaangażowani w wiele inicjatyw materialnych podejmowanych w kościele. Sama należałam do scholii i młodzieżowej grupy apostolskiej. Teraz mąż prowadzi chór i orkiestrę parafialną, a ja staram się mu w tym pomagać. Jakoś naturalnie nasze dzieci weszły na te same ścieżki życia parafialnego. Gabriel był lektorem i ceremoniarzem, Kamila śpiewała w scholii, jedynie Antoś (9,5 lat) czeka na swoją kolej. Starsze dzieci, choć już pełnoletnie, nadal są związane z parafią. W jej tworzenie jako rodziny rodzin największy wkład dają właśnie rodziny. Jeśli dzieci widzą, że rodzice traktują parafię jako swój dom, o który trzeba się troszczyć, jeśli włączają się w grupy albo nawet nie chcąc podjąć jakiejś formalnej przynależności, starają się pomagać w organizacji spotkań, festynów, przedstawień, koncertów, wówczas dzieci uczą się od nich szacunku dla parafialnej wspólnoty i chętnie ją tworzą.

Parafia uczyła nas współdziałania i tworzenia wspólnego dobra, które dzisiaj inspiruje nasze dzieci i służy przyszłości całej wspólnoty.

Modlitwa jak powietrze

Zofia i Janusz Pelcowie, rodzice i dziadkowie

Parafia – rodzina rodzin   zdjęcia: ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Zofia: Należymy z mężem do róż różańcowych. Ja do św. Jana Pawła II, a mąż do św. Jana Vianneya. Od 2017 roku prowadzimy Dom Modlitwy św. Charbela. Raz w tygodniu w czwartki spotykamy się na modlitwie w różnych intencjach. Odmawiamy Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia za parafię, kapłanów, rodziny, potrzebujących, za rodziny, zmarłych. Doświadczamy opieki św. Charbela, który wyprasza wiele łask potrzebującym, a modlitwa wnosi w nasze życie wielki pokój, pomaga radzić sobie z problemami, które na nas spadają.

Janusz: Nie jesteśmy grupą hermetyczną, ponieważ modlitwa otwiera na innych, sprzyja tworzeniu duchowej atmosfery, w której mogą wzrastać inne dzieła. Modlitwa jest jak powietrze, którym parafia oddycha. Jest nas 6 osób, które tworzą Dom Modlitwy. Może on liczyć do 10 członków. Chodzi o to, żeby ta idea rodzinnej modlitwy, uwielbienia pączkowała, inspirowała innych. W życie parafialne są zaangażowane nasze dzieci.

Parafia jest dla nas domem, ale i mostem do wzajemnego poznania, tworzenia coraz silniejszych więzi łączących nas w jeden żywy organizm parafialny.

Rodzina rodzin

Elżbieta i Grzegorz Horoszowie, rodzice Kamili i Kacpra

Parafia – rodzina rodzin   zdjęcia: ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Grzegorz: Podobnie jak Grzesiek Stec byłem związany z kościołem i parafią od dziecka jako ministrant, a lektorem byłem aż do 27. roku życia. Urodziłem się w tych szczęśliwych latach, kiedy nie istniały współczesne wypełniacze czasu, czyli internet i smartfon. Za to po Mszach św. graliśmy namiętnie w tenisa stołowego. Od 1991 r. byłem w młodzieżowej grupie apostolskiej. Później przyszedł czas na Akcję Katolicką, a obecnie należę do Parafialnego Zespołu Synodalnego, Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej, zostałem też powołany na V Synod Diecezji Tarnowskiej, w którym jako świecki reprezentuję dekanat Dębica-Zachód. Akcja Katolicka organizuje w naszej parafii spotkania, pielgrzymki, w każdą II niedzielę miesiąca przygotowujemy liturgię Mszy Świętej.

Elżbieta: Od czwartej do siódmej klasy należałam do scholi, a później do grupy apostolskiej, z której wyrosłam dopiero po studiach. Wspomagam męża w jego działaniach, dodatkowo w parafii wujka księdza prowadzę księgowość parafialnego przedszkola. Nasze dzieci także działają w parafii. Kacper jest ministrantem, Kamila śpiewała w scholi, a teraz należy do grupy młodzieżowej.

Kamila: Grupa młodzieżowa jest dla mnie miejscem spotkania z rówieśnikami, przedłużeniem przyjaźni, okazją do rozwijania wiary, modlitwy.

Dla nas parafia jest rodziną rodzin, miejscem umacniania naszej wiary, okazją do aktywności w różnych grupach apostolskich, inicjatywach duszpasterskich, charytatywnych, kulturalnych czy materialnych. Dzięki temu bardziej rozwijamy się duchowo, ponieważ żywa wspólnota parafialna taką szansę daje.

Razem do Boga

ks. prał. Bogusław Czech, proboszcz par. w Straszęcinie

Parafia – rodzina rodzin   zdjęcia: ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Wizję parafii jako domu dla rodzin wziąłem od mojego proboszcza śp. ks. Stanisława Tokarza, który umiejętnie łączył dwa wymiary duszpasterskie, czyli budowę kościoła i tworzenie żywej wspólnoty wiernych. Nieraz księża przeżywają dylemat, czy się modlić, czy budować. Ksiądz Tokarz uczył mnie, że trudno się modlić, jeśli nie ma gdzie, jeśli nie ma godnych warunków. Sama budowa świątyni czy inne prace są wspólnototwórcze, ludzie się poznają przy robocie, integrują się wokół sprawy. Jednocześnie mój proboszcz łączył ludzi dobrocią, umiał się dzielić, miał czas dla rodzin. Wszystko wzmacniał osobistą modlitwą, która mnie bardzo budowała. Na tworzenie parafii jako rodziny rodzin ma także wpływ konsekwentna praca duszpasterska. Można się uśmiechać, kiedy słyszy się, że jej filarami są 3£K, czyli katecheza, konfesjonał, kazanie, ale to działa. Ludzi jednoczy piękna liturgia, posługa w konfesjonale, rzetelne przekazywanie prawd wiary. Dzięki temu, że słuchamy słowa Bożego, łamiemy chleb, modlimy się, wyciągamy dłoń do potrzebujących, troszczymy się także o materialne sprawy służące całej wspólnocie – parafia staje się miejscem modlitwy, adoracji i przeżywania.

Sercem i duszą życia parafialnego są rodziny. Wyjątkową radość sprawiają młode małżeństwa i rodziny, które zaczynają żyć pod wspólnym dachem naszej parafii, chętnie uczestniczą we Mszach św. i angażują się w działania duszpasterskie.

Odgłos płaczu niemowlaków i marudzenie dzieci coraz mniej niektórym przeszkadza, a raczej coraz bardziej cieszy, bo kościół tętni życiem. Ogromny wpływ na budowanie parafialnej wspólnoty mają rodziny wielopokoleniowe, których jest jeszcze u nas sporo. Wyczuwalna jest duma dziadków, że wierną modlitwą, pomimo różnych trudności życia, wyprosili dar wiary dla swoich dzieci i wnuków. Te rodziny zwykle jako pierwsze nawiązują kontakt z nowymi sąsiadami, zapraszają do swojego domu tych, którzy zostali sami czy potrzebują wsparcia.

Nikt nie jest w stanie żyć wiarą, być radosnym, nieść owoce swojego powołania w Kościele w pojedynkę, samotnie. Jako kapłan wciąż doświadczam prawdy, że idziemy do Boga wspólnie, inaczej się nie da.