To nie jest zwykła książka

GN 06/2020 |

publikacja 06.02.2020 00:00

Wiele publikacji opisuje uzależnienie od pornografii. Ta pozycja mówi, co z tym zrobić. O książce pomagającej pokonać uzależnienie od pornografii opowiada ks. dr hab. Andrzej Muszala.

To nie jest zwykła książka henryk przondziono /foto gość Ks. Andrzej Muszala.

Franciszek Kucharczak: Około 12 mln Polaków wchodzi na strony z erotyką i pornografią – to niemal połowa użytkowników internetu. Zatrważające dane.

Ks. Andrzej Muszala: Na pewnym etapie mojej posługi duszpasterskiej ten problem pojawił się jako coś powszechnego. Trzy lata temu znalazłem w jednej z francuskich księgarni książkę zatytułowaną „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”. Przejrzałem ją i odłożyłem. Gdy wróciłem do kraju, zaczęła się lawina. Przychodzili do mnie ludzie, zwłaszcza młodzi, jeden, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty i mówili, że mają z tym problem, że chcą się z tego wyzwolić, ale nie potrafią. Podczas kolejnego pobytu we Francji odnalazłem książkę, przestudiowałem ją i zauważyłem, że to nie jest zwykła książka – to program wyjścia z uzależnienia od pornografii. To trzeba koniecznie przetłumaczyć – pomyślałem. Zajrzałem do statystyk: wszystkie zawody są dotknięte tym wirusem, wszystkie stany, ludzie z tytułami naukowymi i zwykli pracownicy; młodzi i starsi.

UWOLNIĆ SIĘ OD PORNOGRAFII.
PROGRAM „WOLNY, ABY KOCHAĆ”
pod kierunkiem ks. Erica Jacquineta
PUSTELNIA.PL
Kraków 2020
ss. 347   UWOLNIĆ SIĘ OD PORNOGRAFII. PROGRAM „WOLNY, ABY KOCHAĆ” pod kierunkiem ks. Erica Jacquineta PUSTELNIA.PL Kraków 2020 ss. 347

Niektórzy mówią: no i co z tego?

Pornografia niszczy wszystko: zdrowie, przyjaźnie, rodziny, relacje międzyludzkie. Na przykład jeśli mąż wchodzi na takie strony, to łamie przysięgę wierności i uczciwości małżeńskiej. W książce są świadectwa żon mężczyzn uzależnionych od pornografii. Opisują, jak to przeżywają, jaka to dla nich jest trauma. Nabierają dystansu do męża, nie chcą z nim żyć. Mąż zaczyna się z tym kryć, związki zaczynają się rozpadać…

Książka może temu zaradzić?

To program wyjścia z uzależnienia. Przewidziany jest na 40 dni. Treści każdego z nich można wydłużyć, np. na dwa–trzy dni. Oczywiście wychodzenie z pornografii jest dłuższym procesem, ale program pozwala osiągnąć wstępną abstynencję.

40 dni – jak czas trwania Wielkiego Postu…

Tak, ten czas to idealna okazja. Spieszyliśmy się z wydaniem tej książki, żeby zdążyć na Wielki Post. Liczy się zresztą każdy dzień. Każdego dnia w uzależnienie wchodzą nowe osoby.

Zauważyłem, przeglądając tę pozycję, że autorzy proponują znalezienie sobie osoby towarzyszącej.

To jest dość trudny punkt programu, ale ważny. Owszem, ktoś może sam wyjść z uzależnienia, ale dużo lepiej jest znaleźć sobie powiernika – znajomego, przyjaciela. Byle nie był to ktoś zbyt bliski: współmałżonek, ksiądz, spowiednik. Może nim być, na przykład, kolega z dawnych lat szkolnych. Dobrze będzie pójść do niego, powiedzieć: „Słuchaj, mam problem, czy możesz mi pomóc? Tylko jest warunek: musisz milczeć”. Można nawet napisać do niego „list przewodni” – w książce jest jego wzór. Podczas cotygodniowego spotkania, trwającego około 30 minut, uzależniony zdaje raport, czy mu się udało, czy nie. Na przykład, że trzy dni walczył, nie wchodził na strony pornograficzne, a potem poległ. Siła tego spotkania polega na tym, że gdy człowiek wypowie, co się kryje w jego wnętrzu, to już w połowie się oczyszcza. Perspektywa regularnego spotykania się z powiernikiem jest mobilizująca. Osoba uzależniona myśli: „No nie, ja muszę nadal walczyć. Nie mogę się poddać”.

A co ma mówić powiernik?

Nic. Nie dawać żadnych rad. Najwyżej może powiedzieć: „Dobra, będę dalej za ciebie się modlił”. Jeśli jest osobą wierzącą. On tylko siedzi i słucha, a to, co usłyszy, ma zachować w tajemnicy.

Czy ten człowiek musi być wolny od pornouzależnienia?

Nie. Powiernik może być uzależniony, choć rozmówca niekoniecznie o tym wie. Być może w trakcie rozmów w nim samym też się obudzi potrzeba wyjścia z tego.

A tu widzę rysunek faceta zamachującego się młotem na laptopa. O co chodzi?

O, właśnie – tu chodzi o całkowite odcięcie się od pornografii. Pomaga w tym powiernik. On definitywnie usuwa z komputera rozmówcy treści pornograficzne i wprowadza hasła blokujące. To konieczne, bo komputer w domu jest dla uzależnionego silną pokusą. To tak, jakby butelka wódki stała na stole w domu alkoholika. Podobnie powinny być włączone blokady na telefonach i innych tego typu urządzeniach. Trzeba wyrzucić wszystkie gazety i filmy pornograficzne – w tym też może pomóc powiernik.

Od czego zaczyna się decyzja wyjścia z uzależnienia?

Od uznania: „Mam problem, to niszczy moje życie”. Łatwiej o takie stwierdzenie ludziom wierzącym, którzy na bazie Dekalogu wiedzą, że pornografia jest formą nieczystości i zdrady. Wiedzą, że to jest po prostu złe. Bez tej świadomości nikt nie ruszy z miejsca. W książce jest opisane pewne doświadczenie ze szczurami. Podawano im posiłek, a one, podchodząc, naciskały klapkę, która wywoływała elektrowstrząsy, dające im dużą przyjemność. Po jakimś czasie szczury nie szły już po jedzenie, tylko od razu do tej klapki. Stały się obojętne na pokarm, zaczęły chudnąć, aż w końcu zdychały z głodu. Doznawanie przyjemności okazało się silniejsze od instynktu przetrwania.

Wystarczała im sama przyjemność.

Tak samo działa obraz. Wpływa na tzw. układ nagrody w mózgu. Powiedzmy wprost: przyjemność seksualna jest duża. Człowiek potrafi siedzieć przed monitorem do czwartej nad ranem, doświadczając mocnej przyjemności, a potem jest wykończony, rozproszony i senny w pracy, traci na wadze. Ta książka może być podstawą do refleksji, że coś ze mną nie tak.

Zwłaszcza że są tu świadectwa m.in. ludzi, którzy do tej refleksji doszli.

Tak. O, tu, relacja Jacques’a: „Mogę stracić żonę przez moje uzależnienie. To mnie dołuje. Wiem, że to będzie definitywny koniec mojego małżeństwa, jeśli nie przestanę”. A tu wypowiedź psychologa, który tłumaczy, jak uzależnienie wpływa na relacje małżeńskie.

A na końcu rozdziału ćwiczenia.

Są to pytania i propozycje konkretnych działań, co robić, żeby uzdrowić zaburzone relacje. Człowiek notuje swoje zwycięstwa i porażki każdego dnia. Po tygodniu idzie do powiernika i zdaje z tego relację: czy ma przyjaciół; czy potrafi rozmawiać z innymi; jaka jest kondycja jego małżeństwa itp.

W każdym rozdziale jest też odwołanie do słowa Bożego.

To cytat z Pisma Świętego, który dotyka jakiejś ważnej sfery w walce z nałogiem. Oraz „światło dnia”.

Czy w takim razie ta książka nadaje się też dla ludzi niewierzących?

Tak. Na wstępie czytamy: „Jeśli wziąłeś tę książkę do ręki, to znaczy, że już wierzysz w jakieś wartości, już zauważyłeś, że coś nie gra w twoim życiu”.

Ostatecznie więc może się przyczynić do przyjęcia wiary.

Pod koniec książki jest mowa o spowiedzi. Autorzy uzasadniają, dlaczego spowiedź jest tak istotna. Sądzę, że wychodzenie z uzależnienia może być drogą do Boga. Pierwszy rozdział jest zatytułowany „Odkryć sens życia”. Muszę odkryć, czego ja naprawdę chcę. Czy chcę mieć szczęśliwą rodzinę, czy chcę coś w życiu osiągnąć? Odnajdując sens życia, znajdujemy też siłę do walki z uzależnieniem.

A tu świadectwo byłej aktorki porno.

To jest przerażające. Ludzie myślą, że filmy „X” ukazują prawdę, a tymczasem to fałsz. Aktorzy muszą powtarzać sceny, udawać na nowo rozkosz seksualną. Często zarażają się różnymi wirusami i chorobami narządów płciowych. Aktorka, której świadectwo umieszczono w tej książce, opisuje, w jaki sposób zniszczyła sobie życie, stoczyła się na dno, znienawidziła męża, który wciągnął ją w ten biznes, i jak ostatecznie straciła córkę.

Rozumiem, że książka podpowiada, jak konkretnie wydobyć się z ruin?

Tak. Piąty etap jest zatytułowany „Jak odbudować filary swojego życia”. Najpierw zdrowie – troska o ciało, potem praca nad uczuciami, rozumem, wolą (ludzie uzależnieni mają bardzo osłabioną wolę). Potem odbudowa relacji z Bogiem, z innymi, ze światem. Kontrola myśli i dyscyplina życia. Ostatecznie to droga do wolności i szczęścia. Stąd tytuł – „Wolny, aby kochać”.

Książka w oryginalnej wersji francuskiej funkcjonuje od czterech lat. Czy są jakieś świadectwa ludzi, którym pomogła?

Dyrektor wydawnictwa Emmanuel w Paryżu zwierzył mi się: „Dopiero po wydaniu tej książki zobaczyliśmy, jak wielki to jest problem. Zaczęła do nas spływać lawina pytań, świadectw”. Okazuje się, że wielu ludzi wyszło już z tego uzależnienia.

Mam wrażenie, że ta pozycja może być bardzo przydatna nie tylko dla uzależnionych od pornografii.

Owszem, to pomoc w wyjściu z każdej formy zniewolenia. Podobny program można stosować w przypadku uzależnienia od internetu, mediów, leków, gier komputerowych, komórki. A może nawet od alkoholu i narkotyków.

A poza tym wszystkim jest to zwyczajnie zajmująca lektura.

O tak, to się czyta jak kryminał! Zwłaszcza historie osób uzależnionych oraz ich mozolne trudy, aż do pełnego zwycięstwa i odnalezionego szczęścia. •