Nie lubię chorować, ale…

ks. Rafał Bogacki

GN 26/2020 |

publikacja 25.06.2020 00:00

„Nawet jeśli nie lubię chorować, mam szansę, bo w ten sposób pomagam Bogu przyciągać ludzi do Niego” – mówiła kilka miesięcy przed śmiercią 8-letnia Anne-Gabrielle. We wrześniu rozpocznie się proces beatyfikacyjny zmarłej przed 10 laty małej Francuzki.

Anne-Gabrielle Caron  prosiła, by Bóg dał jej cierpienia wszystkich dzieci, które spotkała w szpitalu. Zmarła 23 lipca 2010 roku. Editions du Sacré-Coeur Anne-Gabrielle Caron prosiła, by Bóg dał jej cierpienia wszystkich dzieci, które spotkała w szpitalu. Zmarła 23 lipca 2010 roku.

Tulon – portowe miasto nad Morzem Śródziemnym, główna baza francuskiej marynarki wojennej. Tutaj 29 stycznia 2002 roku przyszła na świat Anne-Gabrielle Caron. Miała duże szczęście – urodziła się w głęboko wierzącej rodzinie. Była pierwszym dzieckiem Alexandre’a, oficera na okręcie podwodnym, i Marie-Dauphine, absolwentki filologii klasycznej. To oni stworzyli dom, w którym wzrastała wrażliwa dziewczynka.

Dzieciństwo

Rodzice często zabierali małą Anne-Gabrielle do kościoła. Już we wczesnych latach wykazywała duże zainteresowanie sprawami wiary. Pewnego razu w parafialnym kościele zatrzymała swoje czarne oczy na krzyżu: „To Jezus. Jest Mu źle. Będę Go pocieszać”. W 2006 roku na świat przyszła jej siostra Blanche, a rodzina wyjechała do Gujany Francuskiej. Roczny pobyt z dala od rodzinnych stron wpłynął na charakter dziewczynki. Wydawało się, że zamknęła się w sobie, ale czas pokazał, że rozwinęła się u niej szczególna empatia i uważność na cierpienie innych.

Po powrocie do rodzinnego miasta Anne-Gabrielle rozpoczyna naukę w szkole. Trochę nieśmiała przełamuje opory. Z promienistym uśmiechem wychodzi naprzeciw rówieśników, rozpoczynając rozmowy. „Często nie wiem, co mówić, wówczas się uśmiecham” – opowiada rodzicom. Jest też bardziej niż jej rówieśnicy odpowiedzialna. Pewnego razu dostrzega tonącego kolegę. Szybka interwencja Anne-Gabrielle pomaga uratować życie chłopca. Dziewczynka nie wie jeszcze, że wkrótce przyjdzie jej stoczyć dramatyczną walkę o własne.

Dlaczego Bóg wybrał mnie?

Sierpień 2008 roku. Pierwsze wakacje Anne-Gabrielle. Wraz z rodziną często przemierza szlaki w pobliskich Alpach. Początek roku szkolnego przynosi nieoczekiwany zwrot. Dziewczynka skarży się na bóle w lewej nodze. Rodzice ignorują sprawę, przekonani, że jest to wynik licznych pieszych wędrówek. Jednak ból się nasila. Wynik wykonanej w lutym 2009 roku biopsji nie pozostawia wątpliwości: Anne-Gabrielle cierpi na złośliwy nowotwór kości. Krótko po 7. urodzinach dziewczynka rozpoczyna swoją krzyżową drogę.

Przewidywania lekarzy ze szpitala w Marsylii nie są optymistyczne. Od początku informują rodziców o możliwości remisji ciężkiej choroby i twierdzą, że całkowite wyleczenie wydaje się niemożliwe. Początek chemioterapii nie jest łatwy. Zbiega się bowiem w czasie z przyjściem na świat Alix, trzeciego dziecka w rodzinie. Anne-Gabrielle jest zmuszona spędzić pierwszy dzień w szpitalu zupełnie sama, a pierwsze tygodnie terapii nie przynoszą poprawy zdrowia. Dziewczynka zaczyna zadawać pytania. „Dlaczego do tej próby Bóg wybrał właśnie mnie?” W szukaniu odpowiedzi nie jest sama. Towarzyszy jej parafialna wspólnota. Liczne rozmowy z ks. Jeanem-Raphaëlem Dubrule’em pomagają dziecku odnaleźć sens cierpienia. Anne-Gabrielle postanawia ofiarować je w intencji nawrócenia grzeszników. Paradoksalnie, w czasie największej udręki ujawnia się głęboki rozwój jej życia duchowego.

Anne-Gabrielle często rozmawia z cierpiącym Jezusem oraz z Maryją. W prostocie serca akceptuje cierpienie, oddając je Bogu. Personel szpitala jest zdumiony jej odwagą i cierpliwością. Dziewczynka nie traci ducha nawet wówczas, gdy na skutek utraty włosów doświadcza niezrozumienia ze strony rówieśników. Rzadko uskarża się na swoją sytuację. „Mam mojego tatę i moją mamę. Jestem szczęśliwa. Niczego więcej nie potrzebuję” – mówi. Boleśnie przeżywa też fakt, że w drodze do szpitala nie mogą jej towarzyszyć oboje rodzice. Okres intensywnego leczenia zbiega się w czasie z przygotowaniem do Pierwszej Komunii Świętej.

Spóźniona na uroczystość

Kilka dni przed uroczystością Anne-Gabrielle budzi się w nocy z wysoką gorączką. Jej stan się pogarsza i zmuszona jest udać się do szpitala. Nie wie, czy zdoła przyjąć Pierwszą Komunię Świętą wraz z całą grupą. W niedzielny poranek mobilizacja personelu szpitalnego pomaga we wczesnym wykonaniu badań, jednak lekarze zgadzają się na wypis dopiero o godz. 11. W oddalonym o 60 km od szpitala parafialnym kościele w tym samym czasie rozpoczyna się Msza św., podczas której Anne-Gabrielle miała po raz pierwszy przyjąć Pana Jezusa.

Rodzice i Anne-Gabrielle nie tracą nadziei. W samochodzie odmawiają Różaniec. Dziewczynka zaczyna spontanicznie recytować akt pokutny i wyznanie wiary. Drżącym głosem śpiewa ulubione pieśni religijne. Gdy pojawia się w drzwiach świątyni, rozpoczyna się procesja wyjścia. Po jej policzkach płyną łzy. Ksiądz Dubrule, widząc dziewczynkę i rodziców, wraca do ołtarza, otwiera tabernakulum i udziela dziecku Komunii Świętej. Pragnienie Anne-Gabrielle zostaje spełnione. Matka jednego z dzieci, które wówczas przystąpiło do Pierwszej Komunii Świętej, wspomina po latach: „Nigdy nie zapomnę jej wzroku w momencie, gdy zbliżała się do ołtarza. Miałam wrażenie, że idzie do nieba”.

„Jezu, Jezu, wszystko mnie boli”

Pod koniec sierpnia 2009 roku rozpoczyna się kolejna faza leczenia – trwająca 6 tygodni radioterapia. Anne-Gabrielle często wczesnym rankiem udaje się do szpitala w Marsylii. Po seansie, z cukierkami w kieszeni, wraca do szkoły. Jakiś czas po zakończeniu terapii rodzina udaje się z pielgrzymką do Lourdes, by za wstawiennictwem Matki Bożej modlić się i prosić o cud uzdrowienia Anne-Gabrielle. Dziewczynka wyznaje tam swojej mamie: „Wiesz, powiedziałam Maryi, że jeśli nie chce mnie uzdrowić, to nic się nie stanie. Prosiłam jedynie, bym mogła ponownie chodzić i być taka jak inni”.

Kilka miesięcy później choroba powraca. Anne-Gabrielle wciąż pyta, co dobrego może wyniknąć z tego cierpienia. W tym czasie wyznaje swojej mamie, że prosiła, by Bóg dał jej cierpienia wszystkich dzieci, które spotkała w szpitalu. W nocy z 7 na 8 lipca 2010 roku budzi się z ogromnym bólem głowy. Udar mózgu jest początkiem agonii.

Gdy ból staje się nie do wytrzymania, szepcze: „Jezu, Jezu, wszystko mnie boli”. Dzień przed śmiercią przeszywający ból nie pozwala jej podnieść się z łóżka. Wówczas mówi: „Dobry Bóg daje mi za dużo!”. Po chwili powierza Mu wszystkie cierpienia. Umocniona sakramentem chorych i Wiatykiem umiera w piątek 23 lipca 2010 roku, po blisko trzygodzinnej agonii.

Więcej Boga

Bóg w tajemniczy sposób prowadził Anne-Gabrielle do świętości. Wszedł w jej cierpienie i pomógł je przekształcić w dar. Nie przeszkodził mu młody wiek dziewczynki. Tajemnica po ludzku niezrozumiała. Po latach jej mama wspomina: „Od początku wiedzieliśmy, że to nie Bóg zesłał na nią cierpienie. Przeciwnie. Od pierwszych dni choroby mieliśmy świadomość, że potrzebujemy Go jeszcze bardziej”. Krótkie życie młodej Francuzki pozostawiło niezatarty ślad, a świadectwo przeżywania cierpienia z pewnością poruszy wiele ludzkich serc. Świętość jest zaraźliwa.•