Mała biała hostia

Joanna Bątkiewicz-Brożek

GN 26/2011 |

publikacja 30.06.2011 00:15

Kiedy zbliżałem się do łóżeczka Françoise, miałem wrażenie, że podchodzę do ołtarza, do świętego miejsca, gdzie Bóg przemawiał, czyniąc znaki – pisał Emmanuel Mounier. Znany francuski filozof przeżył dramat choroby i śmierci córeczki. Swoje mistyczne refleksje zapisał w „Listach o cierpieniu”. Szkoda, że nigdy nie wydano ich w Polsce.

Mała biała hostia east news/AFP Imag eForum/Harling ue/Roger-Viollet Emmanuel Mounier z żoną Paulette

O Emmanuelu Mounierze (1905–1950) w Polsce mówi się w zaciszu katedr filozofii, w kręgach intelektualistów chrześcijańskich. Znany jako ojciec personalizmu, był inspiracją m.in. dla Karola Wojtyły czy ks. Józefa Tischnera. Czyta się u nas wydane w Bibliotece „Więzi” i „Znaku” Mounierowskie „Chrześcijaństwo i pojęcie postępu”, „Co to jest personalizm?”, „Wprowadzenie do egzystencjalizmów”. O „Listach” – bo też i nieprzetłumaczone – cisza. Zadziwiające, gdyż są jednym z najbardziej przejmujących tekstów, jakie mogły wyjść spod pióra filozofa, męża i ojca zarazem, człowieka zakochanego w Bogu. Ich treść ujawniła tuż po śmierci Emmanuela jego żona Paulette Mounier-Leclerc. Wówczas we Francji wybuchł quasi-skandal.

„Dotknęło ich wielkie nieszczęście” – mówiono. Filozof prostował: „Nie ma tu mowy o nieszczęściu: nawiedził nas ktoś wielki. (…) Nie pozostawało nic innego, jak trwać w milczeniu w obliczu nowej tajemnicy”. Przygnieciony ciężarem cierpienia, już nie tylko dostrzega, ale utożsamia się i współodczuwa ból i nędzę innych. Pisze: „Słyszysz jednocześnie, jak błagalne głosiki wszystkich dzieci – męczenników z całego świata oraz cierpienie, które zaprzepaściło ich dzieciństwo giną, zatraca się w sercach milionów ludzi, którzy żebrzą, niczym nędznicy na ulicach: »Błagamy, wy, którzy macie miłość, (…) nie zechcielibyście podzielić się z nami tym wszystkim«. Jeśli nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cierpieć, nie uda nam się podzielić tym, o co nas proszą. Nie wolno nam myśleć jedynie o bólu, jako o czymś, co zostało nam wyrwane, ale raczej o czymś, co dajemy, by stać się godnymi małego Chrystusa pośród nas, by nie zostawiać Go samego, by współpracować z Nim. Nie chcę, byśmy zaprzepaścili te dni. Musimy przyjąć je, jakimi są: dniami pełnymi nieopisanej łaski”.

„Dotąd znałem Mouniera jako intelektualistę wielkiego formatu, który w sercu nosił chrześcijański hart ducha Charlesa Péguy’ego. (…) W okresie hegemonii demona nazizmu wniósł do chrześcijańskiej myśli swoje rozważania nad personalizmem (...) jakże cenne, niosące nadzieję i przetrwanie. Tymczasem jego prawdziwa wzniosłość, wielkość, wypływa zupełnie z czego innego, z listów do żony” – pisze Antonio Socci. Współczesny włoski pisarz przeżywający podobny dramat, choć dorosłej już córki (niedawno pisaliśmy o tym w GN – 25-letnia Caterina po zatrzymaniu pracy serca zapadła w śpiączkę), w historii Mouniera odnajduje ukojenie i siłę. On „rzuca nas na głębinę człowieczeństwa, heroizmu i nieskończonego piękna”.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.