PAP |
publikacja 26.05.2026 08:16
Lęk, chłód emocjonalny i brak granic często przechodzą z pokolenia na pokolenie - powiedziała PAP prof. Katarzyna Schier. Jej zdaniem współczesne matki żyją pod gigantyczną presją, a dzieci dziedziczą nie tylko geny, ale także sposób przeżywania świata.
Krzysztof Błażyca /Foto Gość
Trauma wojenna, doświadczenia PRL-u, chłód emocjonalny wyniesiony z domu i współczesna presja perfekcyjnego rodzicielstwa - to wszystko wpływa na sposób wychowywania dzieci w Polsce - zaznaczyła w rozmowie z PAP psycholożka i psychoterapeutka prof. Katarzyna Schier z Uniwersytetu Warszawskiego.
Ekspertka zwróciła uwagę, że dzieci przejmują od rodziców nie tylko poglądy czy zachowania, ale również sposób przeżywania świata. - Jeżeli matka stale żyje tak, jakby czekała na katastrofę, dziecko chłonie to jak gąbka - podkreśliła.
Prof. Schier przypomniała, że polskie społeczeństwo przez dekady funkcjonowało w cieniu wojny, okupacji, komunizmu i permanentnego lęku o przetrwanie. Jej zdaniem wiele kobiet wychowujących dzieci w PRL-u nie miało języka emocji ani przestrzeni do okazywania czułości, choć kochały swoje dzieci. - Miłość wyrażały troską, organizowaniem życia i walką o przetrwanie - zaznaczyła.
W rozmowie z PAP psycholożka wspomniała także o współczesnym kryzysie stawiania granic dzieciom. Jak oceniła, część rodziców - szczególnie matek - boi się dziś frustracji dziecka i utożsamia stanowczość z przemocą. - Pomiędzy przemocą a brakiem granic jest ogromna przestrzeń zdrowego rozsądku - wskazała.
Ekspertka zwróciła również uwagę na wpływ mediów społecznościowych na obraz macierzyństwa. Jej zdaniem internet kreuje nierealistyczny model idealnej matki, co prowadzi do poczucia winy i samotności kobiet wychowujących dzieci.
Prof. Schier opowiedziała także o zjawisku transgeneracyjnego przekazu lęku, samotności współczesnych rodzin oraz o tym, dlaczego wiele dorosłych córek dopiero po latach zaczyna rozumieć własne matki. Jak podkreśliła, kluczowa jest umiejętność "wejścia w buty drugiego człowieka" i spojrzenia na jego historię z szerszej perspektywy. Nawet jeśli tym drugim człowiekiem miałaby być mama.