Cud niejedno ma imię
Małgorzata de Haan z synem Krzysiem. Agata Combik/ GN

Cud niejedno ma imię

Brak komentarzy: 0

Agata Combik; GN 10/2012 Wrocław

publikacja 19.03.2012 06:44

Gdy okazało się, że synek pani Małgorzaty cierpi na porażenie mózgowe, świat całej rodziny zatrząsł się w posadach. - Kiedy medycyna zawiodła, zwróciłam się do Boga - opowiada. Odpowiedź przyszła, choć inna od spodziewanej. W sprawę „wdał się” zapomniany święty z XIII wieku.

Trwało „szturmowanie nieba”. Modlitwa, pielgrzymki... Na Jasnej Górze cud uzdrowienia się nie dokonał, ale pani Małgorzata nie poddawała się – z małym Krzysiem i z bliskimi wyruszyła z Wrocławia z pielgrzymką do Lourdes. Był rok 1987 r. Pielgrzymi zawitali m.in. do Taizé, gdzie miało miejsce spotkanie z pewnym mnichem, Celestynem, który wlał niespodziewaną otuchę w serce cierpiącej mamy. Krzyś, znienacka prostując się na jej ręku, przyjął z rąk zakonnika Komunię św. – Pamiętaj o Celestynie – powiedział mnich na odchodnym.

Modlitwa w Taizé, potem kąpiel w cudownej wodzie w Lourdes, mnóstwo niezapomnianych spotkań na pielgrzymim szlaku – to wszystko przyniosło owoce. – Cud rzeczywiście nastąpił – mówi Małgorzata de Haan – również w wymiarze fizycznym, bo Krzyś od tamtej pory nie ma napadów padaczkowych, które wcześniej bardzo mu dokuczały. Przede wszystkim jednak cud dokonał się w naszym wnętrzu. Wcześniej upierałam się, że mój synek musi być zdrowy. Pan Bóg pokazał mi, że niekoniecznie; że być może on ma inną drogę. To nie było łatwe do zaakceptowania. Widziałam jednak w Lourdes tłumy chorych, którzy wcale nie przyjechali tam tylko po zdrowie. To byli pełni wiary i radości ludzie.

Nie wyjechały

Pani Małgorzata, jej siostra – obecnie znany neurolog – i mama podjęły ostateczną decyzję. Zrezygnowały z pomysłu wyjazdu z Krzysiem na Zachód (gdzie spodziewały się większych możliwości leczenia). Postanowiły coś zrobić dla niepełnosprawnych dzieci tu, w Polsce. Zaczęło się od zawiązania wspólnoty dla chorych i ich bliskich. – Gromadziliśmy się co sobotę na modlitwie. Wyjeżdżaliśmy na rekolekcje połączone z rehabilitacją – wspomina pani Małgorzata. Tak powstało Stowarzyszenie św. Celestyna, które dziś w Mikoszowie pod Strzelinem prowadzi wielki ośrodek dla niepełnosprawnych.

Św. Celestyn, który znienacka pojawił się na ich drodze, to nietypowy święty. XIII-wieczny mnich, pustelnik i papież – który w 1294 r. został wybrany na Stolicę Piotrową, ale wkrótce zrezygnował z urzędu papieskiego – nie jest z pewnością w Polsce dobrze znany. Wyjątkiem jest właśnie Mikoszów, gdzie co roku 19 maja uroczyście obchodzone jest jego wspomnienie. W obchodach uczestniczy zwykle bp Józef Pazdur – wieloletni przyjaciel stowarzyszenia. – Św. Celestyn jest nam bliski z wielu powodów. Za jego przyczyną dokonał się cud uzdrowienia dziewczynki chorej na porażenie mózgowe – opowiada pani Małgorzata. – Był eremitą, zakładał pustelnie. A człowiek niepełnosprawny też jest taką świętą pustelnią. Ci ludzie – choć nie mówią o tym – w swoim sercu prowadzą często ożywioną rozmowę z Chrystusem. To widać. Oni bardzo lubią modlitwę. Takim dniem modlitewnym jest u nas środa; raz w miesiącu mamy wspólną Mszę św., jeździmy co roku na Jasną Górę. Ważne miejsce zajmuje w naszym ośrodku obraz Jezusa Miłosiernego namalowany przez strzelińskiego artystę.

Nagrody za serce

Sale placówki Mikoszowa oplecione są baśniowymi roślinami, pełne kwiatów, motyli. To dzieło studentów Akademii Sztuk Pięknych. – Współpracujemy z różnymi uczelniami, z naukowcami różnych dziedzin; wspierają nas przyjaciele z Holandii i Norwegii – mówi pani Małgorzata. W Mikoszowie odbywają się konferencje naukowe, szkolenia, prowadzone są badania – m.in. dzięki badaniom jej siostry Krystyny wprowadzono tu z sukcesem nowy sposób leczenia porażenia mózgowego. Podopieczni fundacji są bardzo utalentowani muzycznie, co wykorzystują m.in. w Teatrze Tańca. Wśród znanych w stowarzyszeniu solistów jest m.in. obdarzona pięknym głosem Malwina oraz tancerze: Małgosia (w repertuarze ma taniec z różą) i Michał, brat Krzysia. – Od małego tańczył przy każdej okazji – tłumaczy jego mama. – Nawet szum wody czy rytmiczny dźwięk pralki sprawiały, że zaczynał pląsać...

Stowarzyszeniem kierują trzy panie: dr n. med. Krystyna Kobel-Buys, Małgorzata de Haan, pedagog i muzykoterapeuta, oraz wieloletnia nauczycielka Anna Kobel – dwie siostry i ich mama. Sukcesy, mnóstwo nagród i wyróżnień, które im przyznano, są nie do wyliczenia. A kto chce spotkać niezwykłą rodzinę św. Celestyna, musi odwiedzić Mikoszów – na przykład podczas majowych uroczystości.

Wszechstronna pomoc

W Mikoszowie, w ramach ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie św. Celestyna, działa Centrum Rehabilitacji i Neuropsychiatrii „Celestyn” NZOZ, niepubliczne placówki edukacji (w których nauka jest bezpłatna): przedszkole z oddziałami integracyjnymi, szkoła podstawowa, gimnazjum, szkoła przysposabiająca do pracy, Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy, warsztaty terapii zajęciowej, Międzynarodowy Ośrodek Wolontariatu IBO, Ośrodek Hipoterapii i Dogoterapii, Zakład Aktywności Zawodowej. W planach jest budowa „Miasteczka Nadziei”, gdzie mogłyby na stałe mieszkać osoby niepełnosprawne. Więcej informacji na www.celestyn.pl

 

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń ten artykuł Zagłosowało 14 osób.
Średnia ocena to 3,0.

Reklama

Reklama

Autopromocja