Młoda rodzina straciła dom
Magdalena i Wojciech Górowie obok swojego domu, który nadaje się już tylko do rozbiórki. Andrzej Kerner /Foto Gość

Młoda rodzina straciła dom

Andrzej Kerner

GOSC.PL

publikacja 26.09.2024 11:47

Rzeka wyrwała fundamenty i fragmenty ścian domu Magdaleny i Wojciecha Górów z Pokrzywnej. Dom nadaje się tylko do rozbiórki.

Złoty Potok, mimo, że jego wzbierające wody zostały częściowo zatrzymane na 120-letniej tamie w Jarnołtówku i tak swoim podniesionym poziomem, gwałtownym nurtem wyrządził wielkie szkody zarówno w Jarnołtówku, jak i w sąsiadującej Pokrzywnej. Największą stratę poniosła rodzina Magdaleny i Wojciecha Górów. Stracili swój piękny, wypielęgnowany, wyremontowany niedawno dom. Woda podmyła i wyrwała jego fundamenty, fragmenty ścian. Dom nie nadaje się do odbudowy. Nie można nawet do niego wejść, bo grozi zawaleniem. To jedyny taki dom w Pokrzywnej. Państwo Górowie z córeczkami - 5-letnią Zuzią i 9-letnią - Julą mieszkają u mamy pani Magdaleny w Prudniku.

Górowie mają w sobie żal, że pomoc w zasypaniu wyrw - mimo ich gorących błagań i apeli - przyszła o dzień za późno, kiedy woda już dokonała zniszczenia. - Nikt nam w niedzielę nie mógł pomóc, a własnymi rękami nie byliśmy w stanie tego zrobić. Potrzeba było koparki i wielkich kamieni. W poniedziałek przywieziono 30 wywrotek kamienia i wysypano. Ale to już było za późno - mówi Magdalena Góra. - Chcielibyśmy, żeby gmina czy państwo poniosło koszty rozbiórki naszego domu. Nie chcemy, żeby pieniądze, które ludzie zbierają na odbudowę naszego domu, poszły na rozbiórkę starego - mówi Wojciech Góra.

Zbiórkę na budowę nowego domu dla młodej rodziny na portalu pomagam.pl (link podajemy na końcu tekstu) założyła Beata Dżon-Ozimek, mieszkanka Pokrzywnej, dziennikarka i pisarka. Sołectwo Pokrzywna wspiera powodzian darami, wodą, jedzeniem, środkami czystości. - Bardzo pomaga nam też nasz proboszcz z Prudnika ks. Piotr Sznura. W tej parafii braliśmy ślub, tam chrzciliśmy nasze dzieci, jesteśmy z nią związani - mówi M. Góra.

- Najgorsze, że to jest dom, do którego wprowadziliśmy się tydzień przed ślubem. Tutaj wychowały się nasze dzieci. Mnóstwo pracy i pieniędzy poświęciliśmy na ten dom - dodaje Wojciech Góra.

- Nikt z nas, którzy nie ponieśliśmy takiej straty, nie jest w stanie zrozumieć, co oni przeżywają. Ale możemy i chcemy im pomóc – mówi Beata Dżon-Ozimek.

- Staramy się zabezpieczyć psychologicznie nasze dzieci, bo to dla nich też jest trauma. Chcą tu przyjechać, ale na razie nie będziemy ich tu przywozić - mówi Magdalena Góra.

- Sił dodaje nam ludzka pomoc - mówi W. Góra. - Jeszcze mamy siłę. Prosiłam ks. Sznurę, żeby się modlił o nasze siły psychiczne. Na razie jesteśmy na adrenalinie, ale obawiam się, że jak to opadnie, to będzie trudniej - dodaje jego żona.

Górowie chcą wybudować nowy dom kilkanaście metrów dalej, by odsunąć się od koryta Złotego Potoku.

Można wspomóc budowę tego domu TUTAJ.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń ten artykuł Zagłosowało 4 osoby.
Średnia ocena to 5,0.

Reklama

Reklama

Autopromocja