Mama i tata robią teatr

Szczurka Puszka, mieszkającego w puszce, kocha wiele dzieciaków. To gwiazda Teatru Dobrego Serca, założonego przez Paulinę i Jerzego Latosów. Wystawiają oni spektakle dla najmłodszych, które nie tylko bawią, ale przypominają o tym, co ważne – o miłości i Bogu.

Ich teatr jest niekonwencjonalny. Zarejestrowali go jako działalność gospodarczą. Uważają się za off-owców, którzy dla dzieci robią spektakle z misją. Grywają w domach kultury, szkołach, przedszkolach, dla widzów od 2,5 do 10 lat. Audiobooków, na których zarejestrowano ścieżki dźwiękowe ich spektakli, wydawanych przez wydawnictwo „Warto”, słuchają nawet wyrośnięte nastolatki, które pokochały bohaterów sztuk Jerzego Latosa. Bo aktor i współzałożyciel teatru wszystkie scenariusze dziewięciu wystawianych przez nich sztuk napisał sam. Nie zaprzecza, że przed wypuszczaniem ich w świat niezbędna mu jest ocena żony Pauliny i dzieci – Kajetana, Samuela, no i maleńkiej Mii. Właśnie Mija – to imię skandynawskie, więc można na nią jak u Tove Janson wołać „Mi” – biega między nami z Pismem Świętym, wołając: „Amen, amen, alleluja”.

– Do czego jest potrzebny teatr? – pytam.

– Żeby z jednej strony zwrócić uwagę widzów na ich wnętrze, a z drugiej strony na Boga – odpowiada Jerzy. We wszystkich spektaklach z żoną, która występuje razem z nim, opowiadają o miłości Boga i ludzi. Mają świadomość, że niektórzy widzowie mogą sobie nie życzyć mówienia o Panu Bogu wprost. Zresztą nie na tym polegają dobra ewangelizacja i sztuka w najlepszym wydaniu. Dlatego wspominają o Nim nienachalnie, ustami wróbelka Teosia, szczurka Puszka, lalki Helenki, zwracając małym widzom uwagę na ewangeliczne zasady.

– Wielu twórców traktuje pracę w teatrze dla dzieci jak chałturę, a przecież właśnie ten teatr powinien być robiony jak najlepiej – jest przekonana Paulina Dulla-Latos. – Dobrze wyedukowany teatralnie maluch będzie wiedział, jakie spektakle w przyszłości wybierać, a z jakich lepiej rezygnować. Niestety, wiele przedstawień dla najmłodszych jest robionych byle jak. A przecież teatr ma wielką moc wychowawczą – dodaje. – Spektakle z przesłaniem pomagają wychować małych widzów na dobrych ludzi, którzy przyjmą przekazane im prawdy do serca i będą je wcielać w życie. Zrozumieją, że miłość jest najważniejsza, że należy kochać siebie i innych, że są wartości cenniejsze niż dobra materialne. I że nad wszystkimi naszymi krokami czuwa Pan Bóg.
 

Dramatyczny gra dla dzieci

Jerzy Latos po ukończeniu wydziału aktorskiego łódzkiej filmówki dostał angaż do Teatru Adekwatnego w Warszawie, gdzie został asystentem dyrektora Henryka Boukołowskiego. Zapraszano go też do udziału w spektaklach na scenach innych teatrów warszawskich – Starej Prochowni, Baj, Teatru na Woli i łódzkich – Teatru Powszechnego i Studyjnego. Równolegle do pracy w teatrach dla dorosłych wciągnął się – on, aktor dramatyczny – w granie dla dzieci. Do „Bajki” – założonego przez siebie teatrzyku objazdowego dla najmłodszych – zaangażowała go Ewa Kutrowska, koleżanka jeszcze z czasów przedstudenckich.

– Chciałem dorobić, spróbować innych sposobów grania, a okazało się, że to bardzo wciągające i odpowiedzialne zajęcie – mówi. – Zacząłem grać dla dzieci w 1992 roku i zostało mi to do dziś.

U Ewy przeszedł drugą szkołę, jak mówi z uśmiechem – podyplomową. Nauczył się animacji lalek, pracy z dziećmi. Szybko się okazało, że ma do tego smykałkę. Umiał zmieniać głos, łatwo łapał kontakt z maluchami. Zaczęło go to bawić i coraz bardziej satysfakcjonować. Z Pauliną Dullą-Latos spotkali się, występując w spektaklu właśnie dla maluchów. Na co dzień grała na deskach Teatru Żydowskiego. W jego Studium Aktorskim zdała egzamin państwowy, wcześniej została magistrem filologii germańskiej, ale szukała swojej drogi, bo wszystko, co robiła dotąd, jakoś nie do końca jej odpowiadało. Spotkanie z Jerzym odmieniło jej życie. Pobrali się i w 2008 r. założyli własny Teatr Dobrego Serca.

„Chcemy radośnie i pogodnie mówić o rzeczach pięknych i mądrych” – napisali w swojej reklamówce. Mówienie o pięknie i dobru to sposób na przekazywanie małym odbiorcom prawdy o Bogu, który jest dla nich najważniejszy. To, że oboje są tak bardzo wierzący i na tej płaszczyźnie budują więzi, uważają za osobisty cud. Paulina jest przekonana, że wymodliła sobie Jerzego. Zdradza, że w czasie studiów znalazła się na duchowych rozdrożach, ale w pewnym momencie poczuła, że Pan Bóg się o nią upomniał. I tak już z Nim została.

– Jako dziecko byłem pobożny, potem zacząłem się buntować. Trwało to do czasu, kiedy na imprezie trafiłem na półce na Biblię. – opowiada Jerzy. Dziś uważa ją za swoją najważniejszą lekturę: – Chcę z niej jak najwięcej przekazać przychodzącym na nasze spektakle. Wiara to styl życia. Mam nadzieję, że przenika wszystkie dziedziny mojego życia, także teatr.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja